Kosmetyki Ziaja od JM Spa & Wellness

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kosmetyków Ziaja, jakie można było otrzymać od JM Spa & Wellness w ostatniej paczce testowej :)

Co nam obiecuje producent?
Łagodne mleczko do pielęgnacji każdego rodzaju skóry po opalaniu, również w solarium.
*Zapewnia przyjemne uczucie chłodzenia wyraźnie obniżając temperaturę ciała.
*Likwiduje skutki nadmiernego przebywania na słońcu oraz niedostatecznej ochrony skóry.
*Stymuluje mechanizmy obronne, działa łagodząco i osłaniająco na naskórek.
*Intensywnie odżywia oraz przyspiesza naturalne procesy regeneracji skóry.
EFEKTY
*Wyraźnie ustępują podrażnienia wywołane opalaniem.
*Skóra jest doskonale nawilżona, gładka i elastyczna.
SPOSÓB UŻYCIA: niewielką ilość mleczka rozprowadzić równomiernie na skórze. Stosować każdorazowo po opalaniu. Do ochrony skóry w trakcie opalania stosować emulsje o odpowiednim faktorze z serii Sopot SUN.

Skład

Cena
??/200 ml

Dostępność
Niestety na stronie sklepu JM Spa & Wellness nie znalazłam produktu :/

Moja opinia
Mleczko znajduje się w niebieskim, dość wygodnym opakowaniu. Ma dość przyjemny zapach, zaś konsystencja jest trochę rzadka. Wolałabym bardziej gęstą, ale nie narzekam :)
Jeśli chodzi o zapewnienia producenta, to produkt oczywiście zapewnia uczucie chłodzenia, ale jest to tylko chwilowy efekt. Nie nacieszymy się nim na dłuższą chwilę. Łagodzi skórę, a nawet nawilża. Nie wiem jak to jest z regeneracją skóry, bowiem nie zauważyłam jakiegoś działa, gdyż skóry poparzonej nie miałam :)
Oprócz tego skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Mleczko dość szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustego filmu. Nie zostawia także plam na ubraniach. Podejrzewam, że produkt nie jest drogi, więc będzie na każdą kieszeń. Z przyjemnością używam go po każdym opalaniu :)

Co nam obiecuje producent?
Bioformuła COTTON
ekstrakt z bawełny, silikony

Intensywna ochrona skóry rąk:·
-narażonych na częsty kontakt z detergentami
-wrażliwych na wiatr, mróz, zmiany temperatury

Działanie
-Wzmacnia funkcje ochronne naskórka.
-Wygładza i uelastycznia skórę dłoni.
-Likwiduje uczucie szorstkości.

Sposób użycia
Krem nanieść na umytą skórę dłoni i delikatnie wmasować. Stosować kilka razy dziennie.

Skład

Cena
3,90zł/100ml

Dostępność
Krem możecie kupić TUTAJ.

Moja opinia
Mam okazję testować krem ochronny z ekstraktem z bawełny :).
Krem pieści się w białej tubce, na której widnieją niebieskie napisy. Jego zawartość to 100ml. Przede wszystkim, co najbardziej mi się spodobało, to fakt, iż krem ma genialny i cudowny zapach! Strasznie, ale to strasznie mi się podoba, od razu dostał za to mega duży plus :D
Konsystencja, jak na krem, to jest trochę mało gęsta. Wchłania się dość szybko, ale pozostawia delikatny film na skórze.
Jeśli chodzi o obietnice producenta, to mogę stwierdzić, iż likwiduje uczucie szorstkości. Skóra jest gładka i przyjemna w dotyku. Na temat reszty trudno jest mi się wypowiedzieć, ale mogę powiedzieć, że znalazłam swój ulubiony krem do rąk <3.

Produkty otrzymałam dzięki współpracy z JM Spa & Wellness, jednocześnie nie miało to wpływu na recenzje.

Dawno nie byłam taka "wypruta", 12h pracy za mną. Najgorsze jest to, że we wrześniu będę ciągle pracować po 12h jak nie lepiej:/.

Miłego wieczoru!

Charlotte

"Królowa cieni" Sedgwick Marcus

Drugą książką, którą przeczytałam w napływie potrzeby czytania, jest Królowa cieni.
Tytuł: Królowa cieni
Autor: Sedgwick Marcus
Data premiery: 2010-02-10
Ilość stron: 224
Pewnej mroźnej zimy drwal Tomas i jego syn Peter przybywają do wioski Chust. Otacza ją Matecznik, w którym rosną tysiące srebrzystych brzóz. Las widzi wszystko, ale nie zdradza powierzonych mu tajemnic. Ojciec i syn nie wiedzą jeszcze, że wkrótce będą musieli stawić czoło tajemniczej Królowej Cieni, która sprawia, że umarli wstają z grobów. Oto nowe odczytanie nieśmiertelnego mitu — przejmująca opowieść o stracie i odkupieniu. 

Moja opinia
Przyznam się, że sięgając po nią, kompletnie nie byłam przekonana. Pierwsze rozdziały nie zachwycały mnie, ale postanowiłam sobie, że dam szansę tej książce i przebrnę do końca. Nie wiem czemu, ale jakoś nie zachwyciły mnie niektóre imiona postaci. Jakoś mi nie pasowały - część normalna, część trochę inna. Ale fabuła z czasem okazała się być w miarę, a jak akcja zaczęła się rozwijać i powychodziły na jaw pewne fakty to już w ogóle :). W sumie to książkę dobrze się czyta, ale raczej bym chyba nie poleciła.
Niby jest to odkrycie jakby prawdziwego powstania wampira, ale wcale tego nie zauważyłam - może troszeczkę nawiązuje do tego postać, która pojawia się pod koniec przygód Peter'a i Sofii :)

Jest tak gorąco, że mi się aż nie chciało nawet jechać na basen... Porażka...

Charlotte

Ostatnie kolorowe paznokcie przed masą :)

Tak jak wspominałam w ostatniej notce, zrobiłam sobie ostatnią masę. Dzisiaj pokażę Wam swoje ostatnie pazurki przed masą. W sumie pomalowałam je w niedzielę a w poniedziałek już zmywała mi je kosmetyczka :D

Najpierw odpowiedzialni za to całe "zamieszanie":
Od lewej:
* Miss Sporty 040
* Wibo Gel Like 6 Roziskrzone niebo
* Miss Sporty 455
* Miyo 123 Flamingo
* Miss Sporty 453

A o to efekt jaki powstał:
Z lampą :)
Nawet kosmetyczce się podobały, a mojemu szefowi to już w ogóle :D

Bez lampy :)

A Wam jak się podoba?:)

We wtorek się załatwiłam i mam pęknięty palec u nogi... Z całej siły uderzyłam w krzesełko, nie zauważyłam go... Tak mnie niesamowicie boli, a dzisiaj w dodatku boli mnie druga noga, która ciągle jest obciążona... Masakra...

Charlotte

Paczuszka od JM Spa & Wellness + pożegnanie z pazurkami

Wczoraj po pracy zastałam u siebie na biurku kolejną paczuszkę od JM Spa & Wellness, z której zawartości jestem bardzo zadowolona :)
* Dwie próbki szamponu z odżywką.
* Chłodzące mleczko po opalaniu z wapniem.
* Krem do rąk z jedwabiem.
* Chusteczki samoopalająca.
* Polerka do paznokci.
* Długopis i wizytówka.

Nie mogłam się oprzeć i od razu otworzyłam krem :D. I bardzo mi się spodobał :D. Cieszę się też na polerkę do paznokci, bo planowałam kupić :).

Jeśli chodzi o drugą część tytułu notki, to zostałam zmuszona do utwardzenia paznokci masą. Próbowałam tego uniknąć, ale tak jak zawsze, od dwóch lat jak pracuję w księgarni, to na ten okres robię sobie paznokcie, gdyż łatwo mi je uszkodzić i najzwyczajniej w świecie nie mam czasu ani sił by je malować. Dlatego przez jakiś czas będę utwardzać masą. Plus jest taki, że moim paznokciom nigdy nie szkodzi i po ściągnięciu jej nie odczuwam skutków ubocznych :).
Na żywo róż jest mocniejszy :). W sumie jest to moje ulubione połączenie kolorów, kiedy robię masę :)

Jak tam początek tygodnia Wam minął?:)

Charlotte



Joanna, Argan Oil, Serum do końcówek włosów

Niedawno czytałam różne recenzje na temat kosmetyków firmy Joanna z serii Argan Oil. Na początku chciałam zakupić trzy produkty: szampon, odżywkę i serum do końcówek włosów. Jednak miałam mieszane uczucia co do pierwszej dwójki, gdyż bałam się, że przeciążą włosy, więc w końcu zdecydowałam się tylko na serum. Szczerze? Nie żałuję!:D
Co nam obiecuje producent?
Serum na końcówki włosów Argan Oil przeznaczone jest do włosów suchych i zniszczonych wymagających szczególnej pielęgnacji.
Receptura serum zawiera niezwykle cenny we właściwości pielęgnujące olejek arganowy uzyskiwany  z upraw ekologicznych i posiadający certyfikat Ecocert.
Serum regeneruje nawet najbardziej zniszczone i przesuszone końcówki, redukuje łamliwość i wygładza włókna włosów przywracając im zdrowy połysk i miękkość.
Dlatego jeśli marzysz o pięknych, mocnych i wyjątkowo zdrowych włosach nie musisz już wydawać fortuny, gdyż jeden z najbardziej cenionych w pielęgnacji składników jest już dostępny w nowej linii Joanna Argan Oil.
Dzięki Serum Argan Oil dotychczasowa pielęgnacja włosów, będzie przyjemnością, która stanie się Twoim orientalnym rytuałem. 

Cena
6,99zł/50g

Skład
Moja opinia
Jak większość Blogerek, jestem z niego bardzo zadowolona! Ma bardzo przyjemny zapach, nie jest zbyt tłusty. Dla mnie wystarcza niewielka ilość. Aplikuję serum na końcówki włosów, a potem przeczesuję ręką na całej długości - powstaje naprawdę fajny efekt opadających włosów, które przede wszystkim nie puszą się. Włosy są miękkie i gładkie w dotyku. Jeśli chodzi o połysk, to takiego nie zauważyłam. Serum używam codziennie i wcale dużo mi go jeszcze nie ubyło :). Na pewno będę do niego wracać, w końcu trafiłam fajnego zastępcę kuracji arganowej z Avon'u :D

Jak Wam minął weekend? Ja muszę przyznać, że dawno tak udanego nie miałam :). Właśnie wróciłam z basenu i zabieram się za czytanie Waszych blogów :)

Charlotte

Poszłam do Rossmann'a tylko po jedną rzecz...

Ja wiedziałam, że to tak się skończy xD. Przed końcem pracy zastanawiałam się nawet, czy aby na pewno tego potrzebuję xD I się skusiłam.

Wybrałam się tylko po jakąś kredkę wodoodporną, a skończyłam na tym, że zostawiłam w Rossmannie prawie 42 zł :D

Na zdjęciu nie ma tylko wkładek higienicznych, bo stwierdziłam, że nie są potrzebne na zdjęciu ;D
1. Poduszeczki pod stopy - 12,99zł
2. Maszynki do golenia - 4 sztuki za 8,49zł
3. Kredka wodoodporna Manhattan - 15,99zł.
Plus wkładki to razem wyniosło mnie to 41,96zł. 

Śmiać mi się chce, bo nawet koszyka nie brałam i ochroniarz jeszcze podpuszczał mnie do zakupów :D

Dzisiaj jest to pierwszy piątek, kiedy od dawien dawna siedzę w domu i nigdzie nie wychodzę. W dodatku zaraz po pracy w księgarni mogę się obijać (dla przypomnienia - kilka dni w tygodniu pracuję do 20, bo po księgarni udzielam korków prywatnych). Naprawdę strasznie się cieszę, że siedzę w domu. W końcu na spokojnie poczytam, co u Was :)

Życzę Wam udanego i słonecznego weekendu!:D

Charlotte

MIYO mini drops no 123 FLAMINGO

Bywając w Netto, lubię sobie pogrzebać w koszyczku z lakierami. I jaka spotkała mnie niespodzianka, kiedy znalazłam w nim lakiery Miyo!:D

Miałam ogromny problem, jaki wybrać kolor. W końcu padło na 123 Flamingo.
Za 7 ml zapłaciłam albo 3,99 albo 4,99, przyznam się szczerze, że nie pamiętam. Jednak kolor strasznie mnie urzekł, przypomina mi moje ulubione amerykańskie lody truskawkowe :D. W dodatku lakier ma drobny shimmer, który widać pod lampą bądź pod wieczór przy sztucznym świetle.
Na tym zdjęciu właśnie go widać :). Bardzo miło zaskoczyła mnie trwałość lakieru. Miałam go cztery dni i miałam już lekkie odpryski, ale na upartego mogłabym go nosić i piąty dzień. Coś mi się wydaje, że niedługo znów odwiedzę Netto i na pewno wygrzebię jakiś kolejny lakier :D Na koniec jeszcze kilka zdjęć kolorku na pazurkach.
Z lampą.
Z lampą nr 2.
Przy dziennym świetle.
A Wam jak się podoba? Lubicie odcienie różu?:)

Post dodaję, jeszcze siedząc w pracy, bo po niej mam mam dodatkową, potem spotkanie i przed spaniem zajrzę jeszcze do Was na blogi!:D

Charlotte


"Keith"

Dzisiaj notka o filmie, którego obejrzałam w sobotę, malując paznokcie. Niestety, nie pamiętam, która z Was mi go poleciła, ale jestem mega wdzięczna!
Tytuł: Keith
Gatunek: melodramat
Produkcja: USA
Premiera: 11 kwietnia 2008 (świat)
Reżyseria: Todd Kessler
Scenariusz: Todd Kessler, David Zabel
Obsada: m.in. Jesse McCartney, Elisabeth Harnois
Fabuła: Keith i Natalie spotykają się po raz pierwszy na lekcji chemii, kiedy to zostają partnerami do zajęć. Keith - biedny, tajemniczy chłopak, któremu na niczym nie zależy, nie ma nic do stracenia. Natalie - dziewczyna pochodząca z bogatej rodziny, gra w tenisa, uczy się bardzo dobrze, a to wszystko po to, żeby dostać się do dobrego college'u. Czy Keith zawróci Natalie w głowie i czy ona pozna jego tajemnicę, kończąc ze swoimi marzeniami?
Film oparty jest na książce, a raczej na jednej historii, co mnie kompletnie zaskoczyło! Z tego co wyczytałam, to naprawdę krótką historię zamienioną w półtoragodzinny film, a to dlatego, że większą uwagę zwrócono właśnie na takie proste aspekty (miłość, seks, związki).
Po obejrzeniu zapowiedzi, nawet nie mogłam się doczekać, kiedy znajdę chwilę i obejrzę film. Fabuła wydaje się stereotypowa: Ona - bogata, mądra, wszystko ma, chce się dostać na najlepszą uczelnię, On - biedny, dla innych dziwny, na niczym mu nie zależy, luzackie podejście. I aż tu pewnego dnia zostają partnerami na lekcji chemii. O uczuciu długo nie ma mowy, może nie jest to tak szybko poruszane, dopiero pod koniec. Kwestia jego tajemnicy też wychodzi dość późno. Powiem szczerze, że jak już Natalie odkryła jego tajemnicę, to miałam nadzieję, że zobaczymy więcej scen, kiedy to cieszą się sobą, ale jednak takowych już nie było, co mnie zdziwiło. Tak jakby już nie było czasu i trzeba było już kończyć film.
Jeśli chodzi o obsadę, to wydaje mi się, że się spisali. Miło było obejrzeć McCartney'a. Dopiero dziś, jak puściłam sobie jakiś teledysk dla przypomnienia, olśniło mnie, że szalałam za nim za czasów bycia smarkulą :D
Szczerze polecam film i przygotujcie się na to, że bez łez się nie obędzie.
SPOJLER!
Do tej pory nie mogę przeżyć tego, że kiedy już Natalie wie, że Keith jest chory, czeka go śmierć, to już nie pokazano żadnych scen, jak jeszcze przez chwilę żyją razem szczęśliwie. Tylko jedna scena na lotnisku, że ona będzie z nim do końca. I to wszystko. To mnie strasznie drażni. Widać tylko, że długo się nim nie nacieszyła, bowiem zaraz kończyła szkołę...

Widziałyście? A może oglądałyście coś o podobnej tematyce?:) Napiszcie, z przyjemnością obejrzę :)

Charlotte

A dzisiaj trochę marudzenia!

Nawet nie macie pojęcia, jaka czuję się wypruta!
Ostatnie dwa dni w pracy były dla mnie prawdziwą udręką, szczególnie pod względem psychicznym. Naprawdę mam dość, dzisiaj to już w ogóle żałowałam, że nie wykupiłam sobie leków uspokajających, które przepisał mi neurolog...

Naprawdę czasami ludzi nie rozumiem, a swojego szefa to już w ogóle. Ta księgarnia wykończy mnie kiedyś psychicznie...

Jestem taka zalatana przez tą pracę, że nie mam kompletnie czasu dla siebie. Ciężko mi nawet wygospodarować czas, by na spokojnie przejrzeć Wasze blogi - zawszę muszę to robić na szybko, a nie lubię tego. Dzisiaj może uda mi się to zrobić, ale też jeszcze tyle rzeczy mnie czeka :(.

Musiałam o tym napisać, czułam taką potrzebę wyrzucenia swoich myśli. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :). Na koniec pokażę Wam, co ostatnio kupiłam.

Dzisiaj odwiedziłam Rossmann'a i zakupiłam sobie kolejny lakier z Wibo (4,79zł) i maskę z Alterry (6,99zł), do której przymierzałam się już jakiś czas.

No i ostatnie zamówienie z Avonu. Perfumetka Outspoken Intense (ulubiony zapach), zmywacz do paznokci, lakier na łamliwe paznokcie, nowy eyeliner i peeling do ciała (uwielbiam jego zapach :D)).

Życzę Wam udanego weekendu!:)

Charlotte

"Potem" Lupton Rosamund

Tytuł: Potem
Autor: Lupton Rosamund
Data premiery: 2012-04-04
Ilość stron: 400
"Mam głowę na karku, jestem przytomna, wszystkie klepki są na swoich miejscach, jestem w pełni władz umysłowych. Jestem tą samą Grace, co wczoraj, tylko że… wyszłam z mojego ciała – opowiada bohaterka tej fascynującej i pięknej powieści. Grace leży właśnie umierająca na oddziale intensywnej terapii po strasznym pożarze szkoły, do której chodzi jej synek Adam. W sali obok walczy o życie jej poparzona córka - siedemnastoletnia Jenny. Zawieszona między życiem a śmiercią, Grace prowadzi własne śledztwo. Szybko okazuje się, że nic nie jest takie, na jakie wyglądało wcześniej. Każda odpowiedź rodzi bowiem kolejne tajemnice. A POTEM sprawy wymykają się spod kontroli… Pierwsza powieść Rosamund Lupton – „Siostra”, wtargnęła przebojem na rynek wydawniczy, zdobywając serca milionów czytelników na świecie. W Wielkiej Brytanii została okrzyknięta mianem najlepiej sprzedającego się debiutu literackiego 2010 roku, utrzymując się w pierwszej 20. na liście bestsellerów Sunday Times. Rewelacyjny, zapierający dech, wyjątkowo pomysłowy thriller „Mail on Sunday” "

Opis z Empik.com jest według mnie taki sobie. Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać tę książkę, zajęło mi to niecałe dwa dni i jestem mega zadowolona z tej lektury! Od początku nie myślałam, że taki błahy temat duszy poza ciałem można przedstawić w bardzo ciekawy i interesujący sposób, dodając do tego wątek śledztwa. Autorka musiała napracować się nad książką - jej cytaty, czy porównania są wyszukane i naprawdę trafne. Same wydarzenia przedstawione są także z  perspektywy matki, ale nie tylko. Z chęcią zobaczyłabym film nakręcony na podstawie książki :D/
Szczerze bardzo polecam! Dawno nie byłam tak bardzo zadowolona z lektury :D

Charlotte

Joanna Naturia Peeling myjący pomarańcza

Przy przedostatniej podróży do Łodzi zdecydowałam się zakupić i wziąć ze sobą dla odmiany peeling myjący. Postanowiłam sięgnąć po ulubiony, a jest nim właśnie ten o to z Joanny :D

Co nam mówi producent?
Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt z pomarańczy oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.
Wspaniałe rezultaty:
- Oczyszczona i odświeżona skóra,
- Gładsza i milsza w dotyku,
- Przyjemnie pachnąca.

Skład
Cena
6,99zł/100g

Dostępność
Daily, w Rossmannie raczej nie widziałam, strona internetowa Joanny.

Moja opinia
Peeling mieści się w plastykowej poręcznej buteleczce. Do wyboru mamy różne warianty zapachowe, a ja akurat zakochałam się w pomarańczy, która w tym wypadku jest dość intensywna :). Peeling zawiera dużą ilość widocznych drobinek, które bardzo dobrze ścierają martwy naskórek i usuwają zanieczyszczenia - trzeba troszeczkę uważać, by nie za mocno masować skóry :) Skóra po takim zabiegu jest odświeżona, czysta, gładka i przyjemna w dotyku.
Jeśli chodzi o wydajność, to wiadomo, iż sama pojemność jest dość mała, ale wydaje mi się, że zależy to od tego, kto ile potrzebuje. Ja póki co użyłam go przy pięciu kąpielach i jeszcze go troszkę mam :).

A Wy używałyście tego peelingu? O jakim zapachu?:)

Nie znoszę pracować od 10-18, bo nie można nic pozałatwiać. Ledwo wrócę do domu, dodatkowa praca albo szybko zleci czas... Eh. Miłej nocki!

Charlotte

Garnier ultra doux awokado i masło karite

Już jakiś czas temu postanowiłam wypróbować odżywkę Garniera - Ultra Doux Awokado i masło karite, gdyż dużo blogerek zachwycało się nią. Niestety, ja do nich nie należę.

Co nam obiecuje producent?
Odżywka do włosów zniszczonych z nowej linii Garniera `Naturalna Pielęgnacja` wzbogacona ekstraktami z olejku z awokado i masłem karité. Producent obiecuje że włosy po użyciu odzywki będą łatwiejsze w rozczesywaniu, odżywione, niewiarygodnie miękkie i błyszczące. Odżywka ma gładką i kremową konsystencję, która nie obciąża włosów. 

Skład
Cena
Ok.7zł/200ml

Moja opinia
Niestety ta odżywka wcale mnie nie zachwyciła. Ale zacznijmy od początku. Jeśli chodzi o opakowanie to grafika jest bardzo ładna, ale otwarcie jest dość niewygodne, nie przepadam za nim. Konsystencja jest dobra. Nie wiem czy obciąża włosy, bo ja stosuję każdą odżywkę tylko od połowy w dół. Nie zauważyłam jakiegoś większego działania. Wcale nie ułatwia rozczesywania. Włosy bardziej się nie błyszczą. Natomiast jest bardzo wydajna - stosuję ją przy każdym myciu i jak na złość nie może się skończyć, a z chęcią wróciłabym do mojej odżywki Gliss Kur Oil Nutritive :D
Jedyny plus jest taki, iż zaspokoiłam swoją ciekawość :D.

Jak Wam minął weekend? Ja na głowie miałam dwa mieszkania, ale udanie było :). Miłego!

Charlotte

"Wejście w zbrodnię" Jill Hathaway

Był film, to czas i na recenzję książki :).

Ostatnio pisałam Wam, że mój mózg domagał się przeczytania jakieś książki, więc wybrałam się do biblioteki. Wypożyczyłam trzy i w niedzielę skończyłam pierwszą z nich, a jest nią Wejście w zbrodnię.

Tytuł: Wejście w zbrodnię
Autor: Hathaway Jill
Data premiery: 2012-07-19

WEJŚĆ NIEPOSTRZEŻENIE W PSYCHIKĘ MORDERCY. NIEMAL STAĆ SIĘ NIM.... A POTEM?

Nastoletnią Sylvię Bell od rówieśniczek odróżniają nie tylko ufarbowane na różowo włosy. Od jakiegoś czasu cierpi na dziwną przypadłość. Zdarza się jej nieoczekiwanie, w najróżniejszych okolicznościach, zapadać w głęboki sen. Otoczenie widzi w tym narkolepsję, jednak za krótkotrwałymi utratami przytomności kryje się coś więcej.
W ich czasie dziewczyna wnika w umysły innych osób, na krótko stając się niewidzialnym świadkiem ich poczynań. Podczas bytności w cudzej skórze zdarza jej się odkrywać zupełnie nowe oblicza znajomych i ich ponure sekrety. Wreszcie nadchodzi najdramatyczniejsza z dotychczasowych wizji. Pewnej październikowej
nocy Sylvia staje się niemym, bezsilnym świadkiem morderstwa. Oprócz samego mordercy, jedynie ona zna tajemnicę, ale czy może ją komuś powierzyć, czy może się nią z kimś podzielić?

Hathaway debiutuje przejmującym paranormalnym thrillerem, w którym pojęcie "empatii" zostaje przeniesione na nowy poziom. Nadzwyczaj emocjonująca tajemnica - do tego z głębią.
"Publisher's Weekly"


Moja opinia
Przyznam szczerze, że sięgając po tę książkę, miałam trochę mieszane uczucia, ale co do czego - wcale nie żałuję! Fabuła jest ciekawa, od początku tak naprawdę nie wiadomo, kogo podejrzewać o morderstwo. Może inaczej - podejrzani są, ale człowiek nie ma bladego pojęcia, który z podejrzanych to morderca. Jedyną nadzwyczajną rzeczą w tej książce jest umiejętność przenikania w inną osobę, którą posiada Sylvia. Reszta wydaje się być normalna.
Czytelnik wciąga się w lekturę, ani przez sekundę się nie nudzi. Jestem zdumiona, że tak szybko ją przeczytałam. Ubolewałam, kiedy musiałam się od niej oderwać. Zanim człowiek się zorientuje, jest już w połowie lektury :)
Z czystym sumieniem polecam :)

Jestem w trakcie następnej lektury, a za mną już nawet kolejna wizyta w bibliotece :). A Wy co ostatnio przeczytałyście? Polecicie coś? Uwielbiam fantasy - nadprzyrodzone moce, wilkołaki, wampiry, miłość w tle i takie tam :)

Charlotte
P.S. I ja doczekałam się paczki z lakierami do testowania od JM Spa & Wellness :)  

"I że Cię nie opuszczę" (The Vow)

W sobotę, kiedy malowałam paznokcie, oglądałam film też film, który chodził za mną od jakiegoś czasu.
Gatunek: melodramat
Premiera: 10 lutego 2012 (Polska); 9 lutego 2012 (świat)
Kiedy pewnego dnia Paige (Rachel McAdams) i Leo (Channing Tatum), młode małżeństwo, wsiada do samochodu, nie wie, że za moment odmieni się ich całe życie. Dochodzi do wypadku, w wyniku którego on zostaje lekko ranny, ona doznaje poważnych uszkodzeń czaszki i zapada w śpiączkę. Gdy wybudza się, jest inną osobą. Co prawda wie, kim jest, jak się nazywa, pamięta rodziców, studia i byłego narzeczonego... Ale nie pamięta Leo... Zapomniała wszystko z dwóch ostatnich lat przed wypadkiem, także własnego męża. Leo podejmuje próbę ożywienia jej pamięci poprzez wspomnienia i zdjęcia. Jednak Paige zaczyna uważać go za natręta. Leo postanawia sprawić, by żona po raz drugi zakochała się w nim...
Mam pewną teorię. Moja teoria dotyczy pewnych chwil, tych wstrząsających…Według mojej teorii te przełomowe chwile, te rozbłyski o wielkim natężeniu stawiające nasze życie na głowie określają w rzeczywistości to kim jesteśmy.
Chodzi o to, że każdy z nas jest sumą chwil, które kiedykolwiek przeżyliśmy ze wszystkimi znanymi nam osobami i właśnie te chwile tworzą naszą historie. Osobista lista wspomnieniowych hitów, które odtwarzamy w pamięci wciąż i wciąż od nowa.
Wiec taka jest moja teoria. Przełomowe chwile określają to kim jesteśmy. Jednego nie przewidziałem…co jeśli będzie, jeśli się okaże, że żadnej z nich nie pamiętasz?

Prosta historia, a tyle łez. Determinacja Leo jest godna podziwu, ale jak każdy miewa chwile wątpliwości. 
Chcę zaznaczyć, że film oparty jest na prawdziwych wydarzeniach.

Ślubuję pomagać ci, kochać życie, tulić cie z czułością i mieć cierpliwość, której potrzeba w miłości. Mówić gdy słowa są potrzebne i milczeć wspólnie, gdy nie są. Zgadzać się na niezgodę, na tort czekoladowy i grzać się ciepłem twojego serca, które zawsze będzie mi domem.
Ślubuję kochać cię namiętnie pod każdą postacią, teraz i na zawsze ślubuję i nigdy nie zapomnieć że jest to miłość mojego życia i zawsze czuć w najgłębszych zakamarkach duszy, że niezależnie od wyzwań losu, które mogą nas rozdzielić, będziemy zawsze potrafili do siebie wrócić.
Przyznam, że trochę łez wylałam. Może dlatego, że nie wszystko szło po myśli. Gra aktorska okej, a zakończenie samo w sobie nie jest ani pozytywne, ani negatywne. Dałabym je pośrodku.

Przełomowa chwila. Wstrząs, którego potencjał generowania zmian rozchodzi się jak fala w nieprzewidziany sposób doprowadza do zderzenia się cząsteczek. Przybliża je do siebie, a innym nadaje pęd ku wielkim zmianom doprowadzając je w zaskakujące miejsca i na tym polega potęga tego rodzaju chwil. Nie potrafisz mimo największych starań zapanować nad tym jak na ciebie wpłyną, godzisz się by zderzające się cząsteczki lądowały gdzie popadnie i czekasz do kolejnego zdarzenia.
UWAGA SPOJLER!
Leo stara się ze wszystkich sił na nowo rozkochać Paige. Jednak poddaje się, nie widzi już większego sensu. Rozwodzą się. Ona prowadzi własne życie, takie jak chcieli rodzice, z którymi przed wypadkiem nie utrzymywała kontaktu. Jednak, kiedy dowiaduje się, że jej ojciec miał romans z jej koleżanką, dociera do niej, dlaczego się wyprowadziła. Rzuciła ponownie prawo, wróciła do sztuki, przeprowadziła się do miasta. Po pół roku odwiedza Leo i prosi go o drugą szansę.
Jeśli chodzi o prawdziwych Paige i Leo - są szczęśliwym małżeństwem. Mają dwójkę dzieci, a pamięć Paige sprzed wypadku nigdy jej nie wróciła...
Film ten pokazuje, że jeśli miłość jest naprawdę nam przeznaczona, to na nowo będziemy potrafili się w sobie zakochać drugi raz...
Widzieliście? Jak wrażenia? Ja planuję zakupić nawet książkę :)
Charlotte

Paznokcie a'la lolita (?)

Wczoraj, kiedy oglądałam film (o nim niedługo!), stwierdziłam, że mogę poświęcić trochę więcej czasu na paznokcie niż zwykle. Dlatego też powstało to proste zdobienie:
Użyłam do tego 4 produktów (na co może nie wygląda:D):
1. Jedna warstwa zakupionej odżywki Intense Therapy Liquid Nail (KLIK!)
2. Dwie warstwy Wibo Gel Like 7 Blue Lake
3. Coral Acryl Nail Enamel - wykonałam nim czarne kropki; nie pamiętam, gdzie kupiłam, ale za 10ml dałam 4,99zł.
4. Top Coat - jakiś z Biedronki, ale sprawdzony :D

Nie wiem czemu, ale strasznie przypominają mi one Lolitę :D Ale muszę Wam się przyznać, że się w nich zakochałam <3. Są takie słodkie i niewinne zarazem.

Uwagę też przykuwają, bardzo spodobały się mojej mamie :)

Przynajmniej przez pół tygodnia moje dłonie będą ładnie się prezentować w księgarni :)

A Wam jak się podoba takie proste zdobienie?:)

Notka dodaje się automatycznie, gdyż pracuję do 18.00. Także Wam życzę miłego dnia :)

Charlotte