"Keith"

Dzisiaj notka o filmie, którego obejrzałam w sobotę, malując paznokcie. Niestety, nie pamiętam, która z Was mi go poleciła, ale jestem mega wdzięczna!
Tytuł: Keith
Gatunek: melodramat
Produkcja: USA
Premiera: 11 kwietnia 2008 (świat)
Reżyseria: Todd Kessler
Scenariusz: Todd Kessler, David Zabel
Obsada: m.in. Jesse McCartney, Elisabeth Harnois
Fabuła: Keith i Natalie spotykają się po raz pierwszy na lekcji chemii, kiedy to zostają partnerami do zajęć. Keith - biedny, tajemniczy chłopak, któremu na niczym nie zależy, nie ma nic do stracenia. Natalie - dziewczyna pochodząca z bogatej rodziny, gra w tenisa, uczy się bardzo dobrze, a to wszystko po to, żeby dostać się do dobrego college'u. Czy Keith zawróci Natalie w głowie i czy ona pozna jego tajemnicę, kończąc ze swoimi marzeniami?
Film oparty jest na książce, a raczej na jednej historii, co mnie kompletnie zaskoczyło! Z tego co wyczytałam, to naprawdę krótką historię zamienioną w półtoragodzinny film, a to dlatego, że większą uwagę zwrócono właśnie na takie proste aspekty (miłość, seks, związki).
Po obejrzeniu zapowiedzi, nawet nie mogłam się doczekać, kiedy znajdę chwilę i obejrzę film. Fabuła wydaje się stereotypowa: Ona - bogata, mądra, wszystko ma, chce się dostać na najlepszą uczelnię, On - biedny, dla innych dziwny, na niczym mu nie zależy, luzackie podejście. I aż tu pewnego dnia zostają partnerami na lekcji chemii. O uczuciu długo nie ma mowy, może nie jest to tak szybko poruszane, dopiero pod koniec. Kwestia jego tajemnicy też wychodzi dość późno. Powiem szczerze, że jak już Natalie odkryła jego tajemnicę, to miałam nadzieję, że zobaczymy więcej scen, kiedy to cieszą się sobą, ale jednak takowych już nie było, co mnie zdziwiło. Tak jakby już nie było czasu i trzeba było już kończyć film.
Jeśli chodzi o obsadę, to wydaje mi się, że się spisali. Miło było obejrzeć McCartney'a. Dopiero dziś, jak puściłam sobie jakiś teledysk dla przypomnienia, olśniło mnie, że szalałam za nim za czasów bycia smarkulą :D
Szczerze polecam film i przygotujcie się na to, że bez łez się nie obędzie.
SPOJLER!
Do tej pory nie mogę przeżyć tego, że kiedy już Natalie wie, że Keith jest chory, czeka go śmierć, to już nie pokazano żadnych scen, jak jeszcze przez chwilę żyją razem szczęśliwie. Tylko jedna scena na lotnisku, że ona będzie z nim do końca. I to wszystko. To mnie strasznie drażni. Widać tylko, że długo się nim nie nacieszyła, bowiem zaraz kończyła szkołę...

Widziałyście? A może oglądałyście coś o podobnej tematyce?:) Napiszcie, z przyjemnością obejrzę :)

Charlotte

10 komentarzy:

  1. Może kiedyś obejrzę ;)
    http://for-a-beauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. no fajny z tego co widzę, obejrzałabym :D

    OdpowiedzUsuń
  3. oglądałam go juz daawno temu i podobał mi się;)
    Kochana, ja Ci polece rewelacyjny film, jesli jeszcze nie oglądałaś to koniecznie obejrzyj "Safe Haven" lub polski odpowiednik nazwy "Bezpieczna przystań", no jednym słowem niesamowity, ogladałam go juz w ciągu tygodnia dwa razy i niesamowicie ryczałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tym filmie że jest BOSKI juz nie raz ale jakoś nie mogę wziąść się za oglądanie :) muszę się zobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałam jeszcze tego filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. oglądałam, piękny film! <3
    a jeśli chodzi o coś podobnego to "Szkoła Uczuć", ale może już widziałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hey,

    Nice blog.. Would younlike to follow each other..!!
    Keep in touch,
    www.beingbeautifulandpretty.com

    OdpowiedzUsuń
  8. o tak ten film jest bardzo fajny ;)

    Zapraszam do mnie ; )

    http://po-drugiej-stronie-lustra-14.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu! :)