Seriale, które oglądam

Dzisiaj przychodzę do Was z notką, gdzie się dowiecie, jakie obecnie oglądam seriale. Tak na bieżąco jest ich 8 plus kilka pobocznych, które oglądam, ale nie tak często jak te, które są obecnie emitowane. Większość pewnie znacie, ale może nie każdy orientuje się w serialowym świecie.

Wielki powrót!


Miło mi Was wszystkich poinformować, iż po mega długiej przerwie wracam do blogowego świata! Muszę przyznać, że bloga mi strasznie, ale to strasznie brakowało. Niestety moje zniknięcie spowodowane było tym, że nie miałam kompletnie czasu. W maju wróciłam do pracy w księgarni, jednocześnie udzielając korepetycji. Później była sesja. Przez całe wakacje pracowałam, udzielałam dalej korepetycji. We wrześniu natomiast pisałam na ostatnią chwilę pracę licencjacką (może nawet napiszę o tym posta?). Jej napisanie co prawda zajęło mi 3 dni, ale przepłaciłam to nieprzespanymi nocami. W dodatku jak wiecie wrzesień to jest niesamowity ruch w księgarni, gdzie często pracowałam po 12 godzin. A od października doszły mi jeszcze korepetycje. I w ten sposób codziennie pracuję po 11 godzin i brakuje mi czasu, a co dopiero życie prywatne. Na szczęście mój chłopak to znosi i dzielnie mnie wspiera :)
Oprócz tego mam za sobą obronę i mogę się pochwalić, że skończyłam filologię japońską :). Sam egzamin był śmieszny i niepoważny, ale już nie wracam do tego. A co za tym idzie rozpoczęłam magistra, ale tym razem poszłam na Turystykę i Rekreację do Wrocławia na Wyższą Szkołę Bankową.
Bloga mi strasznie brakowało i postanowiłam wrócić! A skoro miałam wrócić, to wyszłam z założenia, że czas na zmiany, a dokładniej chodziło mi o szablon. Wygląd bloga teraz bardzo, ale to bardzo mi się podoba, a to wszystko zasługa Asi z tego bloga. Asiu, bardzo Ci dziękuję za pomoc, a szczególnie za cierpliwość do mnie i do mojego braku czasu. Odwaliłaś kawał dobrej roboty!
Jeśli chodzi o sytuację obecną, to postaram się pisać co najmniej dwa razy w tygodniu. Myślę, że przy moich pracach powinno się to udać. A jak dam radę napisać coś częściej, to będę szczęśliwa. Mam też nowe pomysły na bloga, które będę z biegiem czasu powoli wprowadzać.
Myślę, że na dziś wystarczy. Kolejny post pojawi się w ciągu najbliższych dni. A póki co, jeśli chcecie wiedzieć, co u mnie się dzieje, to zapraszam na swój Instagram.

Instagram

Póki co życzę Wam miłego dnia i mam nadzieję, że z powrotem będziecie do mnie zaglądać!

Alterra - szampon nadający połysk do włosów łamliwych i pozbawionych blasku, Morela i Pszenica

Cześć!

Tak, wiem, dawno mnie nie było. Ale niestety praca i w międzyczasie sesja, zabrały mi 3/4 czasu. Mam za sobą ciężki tydzień. Ostatnie egzaminy w przyszłym tygodniu i wtedy wrócę do Was na stałe :)

Tym razem przychodzę z szamponem do włosów. Jest to mój drugi z firmy Alterra. Pierwszy nie zdobył mojego serca, a jak to było z drugim? Zapraszam do lektury :).

Co nam obiecuje producent?
Do produkcji nadającego połysk szamponu Alterra zastosowaliśmy specjalnie dobrane składniki najwyższej jakości: wartościowy roślinny kompleks pielęgnacyjny z wyciągiem z moreli, pszenicy i winogron nawilża włosy, wzmacniając tym samym ich strukturę; pielęgnuje w równym stopniu włosy i skórę głowy. Efekt to łatwiejsze rozczesywanie i pięknie błyszczące, wyraźnie mocniejsze włosy.

Cena
9,49zł/200 ml

Skład

Moja opinia
Moją pierwszą wersją była ta z papają i bambusem, która się w ogóle nie sprawdziła. Natomiast z tą opcją moje włosy bardzo się polubiły. Konsystencja jest gęsta, czasami mam wrażenie, że aż za bardzo. Szampon jest przezroczysty, a zapach obłędny. Dobrze się pieni. Po jego zastosowaniu nie mam problemów, by rozczesać włosy, które także się nie plątały. Efekt? Miękkie włosy, przyjemne w dotyku. Nie zauważyłam, by były jakoś szczególnie nawilżone. Podejrzewam, że może przetłuszczać - na drugi dzień po myciu są lekko nieświeże, ale od czego mamy suche szampony :). 

A Wy używacie szamponów Alterra?


Charlotte

Lakier hybrydowy SEMILAC 025 Glitter Red

Cześć!

Przepraszam Was bardzo za zastój, ale ostatnio miałam dużo korepetycji do udzielenia, pracę, a w dodatku zbliża się sesja. Ten post też piszę na szybko, bo nie chcę, byście pomyśleli, że o Was zapomniałam :)

Dzisiaj przychodzę do Was z notką na temat lakieru hybrydowego firmy Semilac. A dokładniej mówię o tym:
O firmie Semilac słyszałam dużo dobrego - tyle samo o ich hybrydach, dlatego też postanowiłam się skusić. Kolor ten znalazłam u kogoś na blogu. Ślicznie wyglądał, a że sama uwielbiam czerwienie, to się skusiłam na niego. Samo nakładanie hybrydy wcale nie jest trudne. Na stronie Semilac znajdziemy nawet instrukcje jak aplikować:


I jak ściągać hybrydę:
6ml lakieru kosztuje 26zł, a 10ml 39zł. Pędzelek nie jest za duży ani za mały. Jeśli chodzi o bazę Semilac to trzeba uważać, bo jest rzadka i może nam spłynąć z płytki. Z topem już takiego problemu nie miałam. Sam kolor nakłada się bardzo przyjemnie :) A efekt jest bardzo ładny:

Zdjęcie robione przed poprawkami - dwa paznokcie poprawiałam: kciuka lewej ręki, bo zalałam skórki i środkowy tej samej ręki, bo wyszedł mi gruby xD. Robiłam je późno w nocy, więc wybaczam sobie te niedociągnięcia :) Efekt bardzo mi się podoba - kolor zawiera drobinki, a paznokcie pięknie błyszczą. Jestem ciekawa, ile wytrzyma ten manicure :)

Moje jedyne zastrzeżenie, to obsługa Diamond Cosmetics - totalny brak kontaktu. Regulaminowo zamówienie realizowane jest do 7 dni, moje zostało wysłane po 12! W dodatku dwa razy dzwoniłam i się upominałam - przy pierwszym razie powiedziano mi, że moje zamówienie jest spakowane, gotowe do wysyłki i do końca tygodnia (zostało wtedy 3 dni) zostanie wysłane. Dzwonię po terminie, Pani wyczuła chyba, że jestem gotowa zrezygnować, przekazała telefon koleżance, która poinformowała mnie, że przesyłkę będę mieć następnego dnia. Oczywiście było to dwa dni później i rachunek był wystawiony na dzień, kiedy dzwoniłam, czyli odpowiedź przy pierwszym telefonie była kłamstwem :) A na meile, których było kilka, nie dostałam odpowiedzi. Pod tym względem OGROMNY minus.

Mam nadzieję, że długość manicure i efekt mi to wynagrodzą :)

Miałyście styczność z hybrydami? Jeśli tak to z jaką marką?:)

Charlotte

P.S. Zdjęcia pochodzą ze strony Diamond Cosmetics.

Receptury Babuszki Agafii: 100% naturalny tonik do włosów przeciw wypadaniu włosów

Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was ze swoim pierwszym rosyjskim kosmetykiem! :) Kupiłam go już jakiś czas temu. Potestowałam i nie mogłam się zebrać do tej recenzji. Ale w końcu ją napisałam!

Co nam obiecuje producent?
Naturalny ziołowy lotion do włosów – przeciw wypadaniu, dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników, intensywnie wzmacnia i odżywia włosy oraz cebulki włosowe, skutecznie zapobiegając ich  wypadaniu.
Składniki – działanie:
Kminek (Carum Carvi) – dzięki dużej zawartości witamin (A, B1, B2, C, PP) i minerałów intensywnie odżywia zniszczone włosy i zapobiega ich wypadaniu.
Kora dębowa (Quersus Robur Cortex) – nadaje włosom połysk i piękny, głęboki koloryt, odświeża i pielęgnuje.
Rdest ostrogorzki (Persicaria Hydropiper) – odżywia i regeneruje, działa przeciwłojotokowo, uelastycznia skórę, wzmacnia cebulki włosów, nadaje włosom połysk.
Tatarak zwyczajny (Acorus Calamus) – odżywia i przeciwdziała wypadaniu włosów.

Sposób użycia
Nanieść na czyste, wilgotne włosy i skórę głowy. Nie zmywać.

Cena
Ok. 12zł / 150ml

Skład
Aqua with infusions of extracts: Carum Carvi, Quersus Robur Cortex, Persicaria Hydropiper, Acorus Calamus, Katon CG.

Moja opinia
Kiedy skończył mi się Jantar, postanowiłam wypróbować któryś z toników, ponieważ czytałam o nich same pozytywne rzeczy. Drogi nie jest, ale jego działanie wcale mnie nie zachwyciło. Nie zauważyłam, by przy jego stosowaniu zmniejszyło mi się wypadanie włosów. Nie przetłuszczał skóry głowy, ale za to nie widziałam żadnego połysku. Zapach jest ładny, kolor jakby brunatny, ale nie barwi. Samo opakowanie uważam za nieporęczne, ponieważ łatwo wylać sobie zbyt dużą ilość toniku. Powiem szczerze, że trochę się zawiodłam, no ale życie. Muszę go wykończyć :)

Miałyście go? Jak się u Was spisał?

Charlotte

Avon Skin So Soft Rozświetlający balsam opalający w sprayu

Cześć!

Dzisiaj niespodziewana notka, która pisana jest na szybko i na świeżo.

Co nam obiecuje producent?
Delikatny balsam w sprayu nadaje skórze blask naturalnej opalenizny.
Jak używać: Nałóż na złuszczoną skórę całego ciała spryskując ją równomiernie i pozostaw do wyschnięcia na 2 do 3 minut. Uważaj, żeby nie spryskać preparatem ubrań, bo może plamić lub barwić materiały.
Opalanie dzień po dniu :
- po jednym użyciu skóra wygląda na muśniętą słońcem.
- Po czterech dniach stosowania skóra zyskuje efekt naturalnej opalenizny

Cena 
ok.12zł za 150 ml w promocji

Moja opinia
Porażka, totalna porażka i masakra! Wieczorem się spryskałam, rano wstaję a na prawej ręce trzy duże brązowe plamy, a na lewej dwie... Jak to zobaczyłam to się przeraziłam. A rzekomo po 1 dniu skóra ma być muśnięta słońcem...Zaznaczam, że równomiernie spryskałam i odczekałam kilka minut. Po zobaczeniu tych plam od razu wzięłam się za peeling kawowy i na szczęście trochę mi te plamy zbladły. Jeszcze delikatne są, ale nie takie jak wcześniej.
Zapach strasznie perfumowany. Ogólnie nie polecam i przestrzegam przed nim!

Charlotte

-49% w Rossmannie część 3 :D

Cześć!

Dzisiaj zaczął się ostatni tydzień promocji w Rossmannie. Na koniec mamy 49% rabatu na szminki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery do paznokci i produkty pielęgnacyjne. Oczywiście z rana wybrałam się do drogerii ze swoją listą zakupów :D
Wibo Eliksir numery 5 i 6 - 4,43zł za sztukę. Chciałam jeszcze numer 8, ale niestety nie było. Może w innym Rossmannie ją dopadnę :)

Miss Sporty Hollywood 120 Walk of Fame, 010 Hollywood Boulevard - 5,61zł za sztukę.

Astor Soft Sensation kredka do ust 009 Burnt Rose - 13,76zł. Najlepsze jest to, że planowałam kupić któryś z numerów 012, 003 lub 008, a wybrałam inny :D

Lovely Serum wzmacniające z wapniem i wit. C - 3,66zł. Zakup nieplanowany. Kupiłam z ciekawości, tym bardziej że na promocji to grosze :)

Wydałam 37,50zł :) Mam nadzieję, że w Łodzi dorwę jeszcze Eliksir nr 8 :)

Obkupiłyście się już?:)

Charlotte

30 dniowe wyzwanie brzuch + pośladki - podsumowanie + kolejne wyzwania

Cześć!

29 kwietnia minął miesiąc, kiedy to podjęłam się 30 dniowego wyzwania na brzuch i pośladki. Jesteście ciekawe jak mi poszło i czy są jakieś efekty? Zapraszam do lektury :)

Jeśli klikniecie na zdjęcie, to powiększy Wam się ono :). Jak widzicie trzymałam się przysiadów i brzuszków. Dwa razy zdarzyło mi się zrobić coś więcej - mam na myśli tutaj brzuch z Mel B. i ćwiczenia z Shape (23.04). Chciałam więcej dodać ćwiczeń, ale niestety nie miałam na to czasu. Kilka razy zdarzyło mi się przesunąć dzień odpoczynku, a to dlatego że po powrocie z Łodzi nocowałam u kuzyna chłopaka i nie chciałam tam ćwiczyć po prostu :).
Oprócz zapisywania ilości ćwiczeń, też sobie je skreślałam z tej listy :)
Początki były trudne. Po pierwszych dwóch dniach z przysiadami chodziłam i płakałam - miałam takie zakwasy, że ciężko było mi chodzić albo nagle wstać. Ale po pierwszym dniu odpoczynku, następne dni to były już czystą przyjemnością. Zero bólu i zakwasów :). Z brzuszkami natomiast nie miałam problemów :).

Teraz zastanawiają Was pewnie efekty :). Byłam w szoku, kiedy po 2 tygodniach zauważyłam, że moja pupa zmieniła się! Ciężko mi było w to uwierzyć. Myślałam, że pewnie mi się wydaje, ale skoro stwierdził to mój chłopak, to musiało coś w tym być :D. Po miesiącu ćwiczeń widzę ogromną różnicę (mój chłopak też :D) - pupa jest jędrniejsza, bardziej uniesiona i nabrała bardzo fajnego kształtu. Przyznam Wam się, że sama lubię ją macać :D. Przysiady zamierzam kontynuować, by nie stracić tego efektu.
Jeśli chodzi o brzuszki to praktycznie efektu nie zauważyłam - nie mam problemu z nadwagą, chcę jedynie, by mięśnie były bardziej zarysowane. Mam wrażenie, że jak kiedyś częściej ćwiczyłam Mel B. to efekty były szybciej widoczne, niż po 30 dniach z brzuszkami. Teraz zamiast brzuszków zamierzam właśnie wprowadzić sobie Mel B :).

Przysiady weszły mi w nawyk, nie chcę też przestać ćwiczyć, więc rzuciłam sobie kolejne trzy wyzwania :).

Pompki :)
Plank, czyli tzw. deska :)
Przysiad przy ścianie :)
Jestem już po dwóch dniach i muszę Wam powiedzieć, że póki co to płacz i drżenie mięśni, ale wierzę, że będzie lepiej :D
Oprócz tego chcę wprowadzić Mel B na brzuch i tak jak wspomniałam - dalej przysiady. Kolejne sprawozdanie w następnym miesiącu :)

A może Wy dołączycie do mnie?:)

Charlotte

Denko 11 - kwiecień 2014

Cześć!

Jak spędzacie weekend majowy? Ja niestety mam pracowity, ponieważ wczoraj i dziś udzielam korepetycji, więc wolnego nie mam :).

Na dzisiaj przygotowałam denko, które jak zawsze jest skromne :).

Co zużywam w kwietniu?

Bingospa 100% olej arganowy - kupiłam małą buteleczkę, by się przekonać, czy moje włosy go polubią i efekt był pozytywny. Jednak teraz stosuję oliwkę dla dzieci :).

Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic - recenzja TUTAJ. Niezmienny ulubieniec :).

Soraya Świat Natury peeling morelowy ultra oczyszczający - recencja TUTAJ. Polubiliśmy się, ale na chwilę obecną testuję z Eveline.

Iwostin Żel do mycia twarzy - recenzja TUTAJ. Stały, niezmienny ulubieniec :).

Avon peeling pod prysznic - mój ulubiony zapach, a samo działanie przeciętne.

Joanna Ultra Color System Szampon do włosów blond, rozjaśnianych i siwych - recenzja TUTAJ. Zawsze gości u mnie w łazience. Używam go średnio raz na tydzień bądź dwa :).

Lirene płyn micelarny - recenzja TUTAJ. W moim przypadku kompletnie się nie sprawdził, ale ciekawość zaspokojona :).

Marion zabieg laminowania - jestem po dwóch saszetkach. Działanie dla mnie średnie, ale niedługo o tym napiszę.

Avon, diamentowe kredki do oczu - zużyłam Mod gold (żałuję, że już nie jest dostępna, bo była mega!) i Twilight sparkle. Ulubione i zawsze do nich wracam :)

Vipera, róż do policzek - wygrałam w rozdaniu, bardzo fajny.

Avon, płatki do demakijażu - totalna porażka, o tym wkrótce. Jednak pudełko się do czegoś przyda :)

A jak tam Wasze denka?

Charlotte

Cztery Pory Roku - ekspresowy żel do usuwania skórek 3w1

Cześć!

Jakiś czas temu, przeglądając Wasze blogi, natrafiłam na ekspresowy żel do usuwania skórek 3w1 firmy Cztery Pory Roku. Zaintrygowana dobrą opinią, dodałam sobie post o nim do zakładek. Kilka dni później poszłam do Rossmann'a i moim oczom okazał się on jako nowość :D.

Co nam obiecuje producent?
Żel szybko i skutecznie usuwa suche i stwardniałe skórki wokół paznokci, zapobiegając ich ponownemu narastaniu na płytkę paznokciową. Jego innowacyjna formuła została wzbogacona o glicerynę i aloes, dzięki czemu doskonale nawilża, zmiękcza i wygładza skórki, przywracając im piękny i zdrowy wygląd. Aplikator zakończony pędzelkiem ułatwia precyzyjne nakładanie preparatu oraz umożliwia delikatny masaż paznokcia oraz skórek, co przyspiesza wnikanie składników aktywnych zawartych w żelu.

Cena
9,89zł

Sposób użycia
By wycisnąć żel należy przekręcić kilkukrotnie końcówkę pisaka. Po upływie 60 sekund od nałożenia żelu należy usunąć skórki gumowym patyczkiem umieszczonym na skuwce. Po zabiegu należy umyć dłonie ciepłą wodą z mydłem.  

Skład

Moja opinia
Za pierwszym razem kilka razy przekręcamy pisak i czekamy, aż pojawi się żel. Potem nakładamy na skórki i czekamy 60 sekund, jak zaleca nam producent. Następnie za pomocą drewnianego patyczka usuwamy skórki. W moim przypadku sprawdziło się to bardzo fajnie. Skórki łatwo odchodziły i faktycznie, po takim zabiegu wolniej odrastały. Nie wysusza ani nie podrażnia. Jest poręczny, tak jak pisak, dzięki czemu zmieści się nam do torebki :).
Na opakowaniu producent ostrzega, żeby nie nakładać żelu na uszkodzoną lub wrażliwą skórę. Nie stosować częściej niż 2 razy w tygodniu. Może powodować utratę wzroku. Po każdym zastosowaniu trzeba bardzo dokładnie umyć ręce.

Miałyście już go? :) Zadowolone jesteście?:)


Charlotte

-49% w Rossmannie część 2 :D

Cześć!

Dzisiaj przychodzę Wam się pochwalić, co kupiłam w drugim tygodniu promocji, jaka jest w Rossmannie. W tym tygodniu 49% zniżki mamy na tusze, kredki i cienie.

Planowałam wydać więcej, bo miałam kupić jeszcze dwie sztuki Rimmel'a Scandaleyes, ale koleżanki mi odradziły. Dodatkowo zadecydował fakt, że kiedyś tusze Rimmel'a mnie uczulały. A co kupiłam?
Gąbeczki do pudru - 7,99zł.
Lovely Pump Up - 4,58zł
Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic x2 - 6,87zł x 2
Maybelline Volum Express Turbo Boost - 11,01zł
Rimmel Scandal Eyes wodoodporna kredka do oczu - 10,19zł.
Manhattan Intense Effect nr 11a - 8,16zł.

Żałuję tylko, że nie zauważyłam, że ta kredka do oczu jest wodoodporna, ale jakoś przeżyję. Będzie najwyżej na wakacje w ostateczności :) Miałam jeszcze z dwa cienie dokupić z Wibo, ale jakoś zrezygnowałam :) Aczkolwiek przypuszczam, że jeszcze po nie wrócę :)

A Wy co dzisiaj już kupiłyście?:)

Charlotte

P.S. Przypominam o rozdaniu TUTAJ!:)

Max Factor, Facefinity All Day Flawless 3 in 1, Nude 47

Cześć!

W końcu zebrałam się za napisanie recenzji podkładu, którego udało mi się zostać testerką jakiś czas temu. O którym mowa? Popatrzcie sami :).

Co nam mówi producent?
Podkład przeznaczony dla kobiet poszukujących silnie kryjącego podkładu, matowego wykończenia, wyrównania kolorytu, oraz utrzymania doskonałego efektu przez cały dzień. Zapewnia długotrwałe krycie dzięki technologii Flexi hold Polymer. Cząsteczki zwane mikro korektorami wzmacniają efekt krycia niedoskonałości. Siłę krycia podkładu można stopniować, w zależności od potrzeb konsumentki. Podkład występuje w 5 odcieniach.

Skład
Aqua, Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol, Talc, Dimethicone, Phenylbenzimidazole Sulfonic Acid, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Sodium Chloride, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, PVP, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Sodium Hydroxide, Ethylene/Methacrylate Copolymer, Trihydroxystearin, Arachidyl Behenate, Methicone, Silica, Sodium Benzoate, Synthetic Wax, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Isopropyl Titanium Triisostearate, Ethylene Brassylate, Polyethylene, [+/- CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499].

Cena
59,99zł/30ml

Moja opinia
Największy minus tego podkładu to kolorystyka - w Polsce niestety nie są dostępne wszystkie odcienie. Dla nas, Polek, najjaśniejszym jest Nude 47 - niestety dla mnie, która używa najjaśniejszych odcieni, jest on ciemny. Próbowałam się ratować cienką warstwą, ale to nic nie dało.

Tutaj możecie zobaczyć jak wygląda na tle innych podkładów :)
Jeśli chodzi o krycie to byłam zadowolona. Faktycznie widoczny był mat, a oprócz tego naprawdę utrzymywał się cały dzień - podczas zmywania najlepiej to widać, kiedy na waciku pojawia nam się podkład :). Zapach mi troszkę przeszkadzał, a oprócz tego, niestety ZAPYCHAŁ. Po jednym użyciu moja cera miała dość. Próbowałam na różne sposoby, ale niestety nie udało się. Podkład oddałam siostrze, która używa ciemniejszych odcieni :). Samo opakowanie jak i pompka bardzo wygodne.

Miałyście go?  Sprawdził się u Was czy niekoniecznie?

Całuski!


Charlotte

P.S. Przypominam o rozdaniu TUTAJ.

-49% w Rossmannie!

Cześć!

Pewnie każda z Was już słyszała o tej promocji :). W tym tygodniu 49% zniżki mamy na podkłady, pudry, bronzery i róże. W następnym taka sama promocja będzie na kredki do oczu, tusze do rzęs, cienie, a za dwa tygodnie na szminki, lakiery, odżywki :)

Miało się obyć bez korektora pod oczy, ale skusiłam się :D. Moje zakupy wyglądają tak:
L'oreal Infaillible 24h - 29,89zł
L'oreal Lumi Mabiqe - 23,79zł
Rimmel Stay Matte - 13,19zł
Rimmel Stay Blushe - 9,09zł

Wydałam 75,96 zł. Planowałam zakupy zrobić na 50 zł, ale wyszłam z założenia, że skoro jest taka promocja, to mogę trochę zaszaleć, by spróbować czegoś droższego :) A ta maseczka na promocji była 0,99zł bodajże :) Tego różu byłam ciekawa, a o pudrze Rimmel'a słyszałam dużo dobrego :)

W przyszłym tygodniu zamierzam kupić tylko z trzy tusze do rzęs i może jakąś nową kredkę :) Ale to jeszcze zobaczę.

Byłyście już w Rossmannie?:)

Charlotte

Wesołych Świąt!

Witajcie Kochani!

Na wstępie przepraszam za swoją nieobecność, ale niestety tydzień przed Świętami miałam bardzo pracowity. Mam nadzieję, że jednak w przyszłym tygodniu znajdę dla Was trochę więcej czasu :)

Życzę Wam zdrowych i wesołych Świąt Wielkanocnych, smacznego jajka i mokrego Dyngusa!

A na koniec przypominam o rozdaniu TUTAJ.

Charlotte

Denko 10 - marzec 2014

Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was ze spóźnionym denkiem. Niestety ostatni tydzień miałam zabiegany, a weekend spędziłam w szkole. Teraz zbliżają się święta, ale mam nadzieję, że znajdę dla Was trochę czasu :)

A co zużyłam w tym miesiącu?
Alterra, maska do włosów - nie polubiłyśmy się.
Garnier, płyn micelarny - recenzja TUTAJ.
Alterra, szampon do włosów, papaja i bambus - też mnie nie zachwycił.
Isana, szampon do blond włosów - recenzja TUTAJ.
Gliss Kur Oil Nutritive, odżywka - znalazłam stare pudełka. Recenzja TUTAJ.
Alterra, chusteczki do demakijażu - jedna wielka porażka.
Ziaja, maska intensywnie regenerująca - bardzo fajna.
Alterra, olejek papaja i bambus - ulubieniec.
Avon, baza pod cienie.
Biovax, maska z naturalnych olei - recenzja TUTAJ.

Skromne, ale zawsze coś :)

Charlotte

Batiste Cherry - suchy szampon

Cześć!

Moim pierwszym suchym szamponem był ten z Syoss'a, który nie podbił mojego serca. Z czasem w Internecie pojawiało się dużo pozytywnych recenzji na temat suchego szamponu Batiste. W końcu skusiłam się i ja. Jednak patrząc na doświadczenie z poprzednikiem, zakupiłam miniaturkę idealną do podróży, by móc się przekonać, czy warto zakupić pełnowartościową wersję.

Co nam obiecuje producent?
Trudno Ci utrzymać piękne włosy na co dzień, pomiędzy jednym myciem a drugim? Batiste przybywa na ratunek! Wystarczy kilka chwil, byś mogła się cieszyć puszystymi, błyszczącymi, pachnącymi świeżością włosami! 
Suchy szampon to jeden z najlepszych wynalazków naszych czasów. Szybki, skuteczny, banalnie prosty w użyciu. Trzeba go przynajmniej raz w życiu mieć, żeby móc ocenić, czy to kosmetyk, bez którego nie możemy żyć, czy zbędny gadżet. Sprawdzi się gdy rano zaśpimy, gdy nie chcemy wychodzić z domu z wilgotnymi włosami, w podróży, w szpitalu, przed niespodziewanym wyjściem.

Sposób użycia
Wstrząsamy butelką i z odległości około 30 centymetrów rozpylamy odrobinę suchego szamponu u nasady włosów, wmasowujemy go we włosy, następnie je rozczesujemy układamy jak zwykle. Ważne by nie trzymać butelki zbyt blisko głowy, bo wtedy szampon nie rozpyla się równomiernie i być może będzie konieczność wyczesania białych śladów.

Batiste Cherry to zapach radosny, soczyście owocowy. Apetyczna wisienka z nutką retro sprawia, że aż chce się ruszać na podbój świata. Zacznij od deseru – a Batiste Cherry niech będzie wisienką na torcie udanego dnia.

Cena
7,90zł; 13,90-20,50zł/50ml; 200ml (Allegro)

Skład
Butane, Isobutane, Propane, Oryza sativa (rice) starch, Alcohol denat., distearyldimonium chloride, cetrimonium chloride.

Moja opinia
Powiem szczerze, że kiedy tylko otworzyłam paczkę, to byłam w szoku, że wersja mini jest aż tak mini! Dlatego też przestałam się dziwić dziewczynom, że taka wersja starczyła im tylko na dwa-trzy użycia, a czasami nawet nie! W moim przypadku jest ona akurat wydajna, bo po pierwsze - używam rzadko, a po drugie - tylko na grzywkę.
Tak, największy problem z szybkim przetłuszczaniem się włosów dotyczy mojej grzywki. Kiedy naprawdę widzę, że nie wytrzyma drugiego dnia, to rano traktuję ją delikatnie tym suchym szamponem. Bardzo fajnie ją odświeża. Efektu unoszenia nie widzę zbytnio. Czasami może delikatnie, ale nie powiedziałabym. Efekt świeżości u mnie utrzymuje się około 5-6h, co wydaje mi się być dobrym wynikiem bez użycia wody i szamponu. Zapach tej wersji jest dla mnie obłędny. Nie pozostawia białego osadu - bynajmniej ja nie widzę, bo jestem platynką :)

Czy kupię ponownie?
Jeśli skończy mi się miniaturka to zainwestuję w pełnowymiarową wersję. Podejrzewam, że dokupię wtedy miniaturkę blond włosów. Jeśli takowej nie znajdę to będę miała dylemat chyba ;D

Miałyście którąś z wersji Batiste?:)

Charlotte

Liebster Blog Award

Cześć!

Dzisiaj niedziela, ja po pracy, więc przychodzę do Was z luźnym postem, bowiem zostałam nominowana do Liebster Blog Award przez Lilit.

Może na początku przypomnę, co to jest. Taką nominację przeważnie dostają blogi, których liczba obserwatorów sięga do 200. Pozwala to na rozpowszechnienie blogów. Trzeba odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która nominuje. Potem nominujemy 11 osób, które odpowiedzą na zadane pytanie. Pamiętać też musimy, że nie nominujemy osoby, która nas nominowała :)

Czas na pytania i odpowiedzi:
(Lilit nie zauważyła, że dała 12 pytań ;D)

1. Co najbardziej lubisz w sobie?
Ambicje i to, że jestem uparta:)
2. A czego nie?
Wredności. Jestem naprawdę strasznie wredna. Zbyt często to nadużywam.
3. Czego byś nigdy nie zrobiła?
Myślę, że nie wystąpiłabym w rozbieranej sesji.
4. Jak zareagowałabyś na wieść, że jutro musisz wyprowadzić się z kraju?
Hmm. Trudno mi to sobie wyobrazić, ale myślę, że ciężko byłoby mi zostawić wszystko :).
5. Jaki jest Twój ulubiony film/serial?
Z filmów lubię Szybcy i Wściekli, a co do serialów to Pamiętniki Wampirów, The Originals, Saving Hope.
6. Co najbardziej podoba Ci się w blogowaniu?
Poznaję świetnych ludzi :)
7. Co Ci brakuje do pełni szczęścia?
Własny dom, życie na swoim :)
8. Bez czego byś nigdy nie wyszła z domu?
Telefonu :)
9. Jaka była najbardziej szalona rzecz, którą zrobiłaś?
O kurcze, ciężko mi teraz na to odpowiedzieć. Nic mi nie przychodzi do głowy.
10. Jak często oglądasz TV?
Prawie wcale xD. Może raz na tydzień albo dwa tygodnie.
11. Czy istnieje osoba, którą się inspirujesz?
Nie :)
12. Masz Instagram?
Tak :) charlotte_juliette

Moje pytania:
1. Jaki jest Twój znak zodiaku?
2. Kim chciałaś/chciałeś zostać w dzieciństwie?
3. Ulubiona pora roku?
4. Jakie jest Twoje motto?
5. Twój sposób na udany sobotni wieczór?
6. Jakie książki lubisz czytać?
7. Pamiętasz może Czarodziejkę z Księżyca?:)
8. Język obcy, który chciałabyś/chciałbyś umieć to...?
9. Gdyby można było cofnąć czas, co byś zmienił/zmieniła?
10. Kraj, który chciałabym/chciałbym odwiedzić to...?
11. Słowo, które non stop powtarzasz?

A ja z kolei nominuję WSZYSTKICH chętnych :). Jeśli ktoś ma ochotę odpowiedzieć na pytania, niech mi da znać w komentarzach :).

Charlotte

Garnier, płyn micelarny, All in One Micellar

Witajcie!

Na początku przepraszam za zastój, ale miałam mnóstwo spraw na głowie ;___;. W dodatku mam lekki problem na uczelni, ale mam nadzieję, że wszystko się uda. W dodatku nabawiłam się zapalenia tchawicy, co szło mi już na płuca. Myślałam, że się wyleczyłam, ale chyba się myliłam, bo dzisiaj znowu coś mnie bierze ;___;. Ale przejdźmy do tematu notki.

Dzisiaj przychodzę do Was ze zdecydowanie ulubionym produktem i moim must have! Mowa oczywiście o płynie micelarnym firmy Garnier.

Co nam mówi producent?
Płyn micelarny 3w1 to prosty sposób, by usunąć makijaż oraz w którym została zastosowana technologia miceli. Nie musisz już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu - micele wiążą je niczym magnes.
Efekt: idealnie czysta skóra bez pocierania.
Odpowiedni do wszystkich typów skóry, także do cery wrażliwej. Bezzapachowy.

Cena
17,99zł/400ml

Skład
Moja opinia
Pamiętam jak w Internecie pojawił się wysyp recenzji na temat tego płynu, które były same pozytywne. Któregoś dnia przeglądałam Superkoszyk.pl i był on na promocji, bodajże za 11 zł chyba i się skusiłam. Wcale nie żałuję!:D
Płyn jest dla mnie o niebo lepszy od micela z Biedronki! Ale po kolei.
Butelka jest duża, ale poręczna. Zamknięcie jest bardzo wygodne. Nie wylewa nam się za dużo płynu. Największą jego zaletą jest to, że nie podrażnia oczu (co płyn z Biedronki robił). Jest bezzapachowy. Bardzo dobrze zmywa makijaż - nie trzeba pocierać, by się go pozbyć. Skóra jest oczyszczona, gładka, nie ma efektu ściągnięcia. Nie pozostawia też filmu. Duża pojemność = wydajność.
Jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno będę do niego wracać, mimo że mam ochotę przetestować inne :).

Oceniam go na 6+!:D

Macie go? Znacie?

Charlotte

Filmowo 03 - styczeń & luty 2014

Cześć!

Oj dawno nie było wpisu z tej serii. Przyznam szczerze, że nie miałam czasu, by usiąść i napisać o tym, co zdążyłam obejrzeć. Obawiam się też, że na dłuższy czas, będzie to ostatni wpis, bo teraz zaczęłam namiętnie oglądać seriale :)

Ale wracamy do tematu!

Premiera: 12 lutego 2010 (Polska), 24 stycznia 2010 (świat)
Reżyseria: Lasse Hallström
Scenariusz: Jamie Linden
Obsada: Channing Tatum, Amanda Seyfried, Richard Jenkins, Henry Thomas
Fabuła: John jest przystojnym żołnierzem Sił Specjalnych, odwiedzającym na przepustce swojego ojca. Savannah jest pełną ideałów studentką z zamożnej rodziny, spędzającą w domu rodzinnym ferie wielkanocne. I ona i on pochodzą z różnych światów, ale kiedy poznają się przypadkiem na plaży, natychmiast budzi się w nich wzajemne uczucie. Odnajdują w sobie nawzajem to coś czego im brakowało... Czas wolny od obowiązków nieubłaganie odbiega jednak końca. Czy wzajemna fascynacja przetrwa próbę czasu... 
empik.pl

Moja opinia
Film obejrzałam z ciekawości - tym bardziej, że gra tam Channing :D. Fajnie się oglądało. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się tego, że zakończenie będzie takie a nie inne. Chociaż realistycznie patrząc, to nie ma co się dziwić. Muszę przyznać, że ten film to kolejny dowód, kiedy lubię ekranizacje powieści Sparksa :)

Premiera: 5 kwietnia 2013 (Polska), 5 września 2012 (świat)
Reżyseria: Harmony Korine
Scenariusz: Harmony Korine
Obsada: James Franco, Selena Gomez, Vanessa Hudgens, Ashley Benson, Rachel Korine
Fabuła: Ciąg imprez i nieposkromionej fantazji sprowadzi cztery ślicznotki w bikini i w kominiarkach na drogę bezprawia i totalnej rozpusty.

filmweb.pl

Moja opinia
Pamiętam jak tyle szumu było wokół tej premiery. Jak każdemu to się podobało. A ja obejrzałam i co? Kompletnie mi się nie podobało. Strasznie się męczyłam oglądając ten film. Nie wiem, co w nim miało być takiego fajnego. Sama problematyka do mnie również nie przemawiała.
Nie polecam.

Premiera: 18 kwietnia 2011 (świat)
Reżyseria: Mark Rosman
Scenariusz: Nancey Silvers
Obsada: Camilla Luddington, Nico Evers-Swindell, Samantha Whittaker, Jonathan Patrick Moore
Fabuła: film przedstawia historię miłości następcy brytyjskiego tronu księcia Williama i dziewczyny z angielskiej klasy średniej, Kate Middleton. Młodzi bohaterowie poznali się na prestiżowym uniwersytecie w St. Andrews, gdzie oboje podjęli studia z historii sztuki.
Pewnego dnia na uczelni odbywa się charytatywny pokaz mody, w którym jedną z modelek jest Kate. Jej występ robi na księciu wielkie wrażenie. Młodzi zaprzyjaźniają się, a ich znajomość, z biegiem czasu, przemienia się w głębsze uczucie.

filmweb.pl
Moja opinia
Kiedyś ten film widziałam w TV i z przyjemnością obejrzałam go ponownie :). Generalnie przepadam za ekranizacjami na podstawie faktów. Film miło się oglądało, nie było nudnych momentów. Chociaż ja bym go trochę wydłużyła :).

Premiera: 10 stycznia 2014 (Polska), 10 stycznia 2014 (świat)
Reżyseria: Piotr Wereśniak
Scenariusz: Piotr Wereśniak
Obsada: Piotr Adamczyk, Bartosz Opania, Paweł Domagała, Krzysztof Stelmaszyk, Dominika Kluźniak, Kamila Baar, Kacper Kruszewski
Fabuła: zwolnieni pracownicy fabryki samochodów postanawiają wydać swoje odprawy na szalony wyjazd do Warszawy, gdzie przypadkowo zostają wzięci za biznesmenów.
filmweb.pl

Moja opinia
Jak nie przepadam za polskimi komediami, tak na tą z chęcią wybrałam się do kina :). Może głównie przez to, że piosenka przewodnia bardzo mi się podoba :D. Poza tym po zapowiedzi zapowiadało się bardzo fajnie i też tak było :). Humor dobry, aktorzy fajni :). Chociaż zakończenie dla mnie trochę dziwne xD. Ale miło wspominam :).

Widzieliście coś z tego?:)

Charlotte

Trochę narzekania + ostatnie zakupy

Cześć!

Dzisiaj Wam trochę ponarzekam :D. Muszę z siebie wyrzucić kilka spraw, dlatego zdecydowałam, że zrobię to tutaj.

Po pierwsze mam mega beznadziejny plan zajęć. Zawsze jeździłam w piątek i w sobotę już wracałam do domu. Byłam wtedy bardzo późno, ale pieniądze za nocleg zaoszczędzone. A w tym semestrze dorzucili nam ekonomię, która powinna być na 1 roku, i w ten o to piękny sposób zajęcia mam do 19.40. Chociaż i tak przed 19 zamierzam się zrywać, bo o 19.25 mam autobus. Co prawda we Wrocławiu będę dopiero o 22.50, ale będę tam nocować u kuzyna chłopaka. Przynajmniej na nocleg nie muszę wydawać pieniędzy i to zawsze bliżej domu. W niedzielę z rana spokojnie sobie będę wracać.

Po drugie to złapała mnie choroba. Dawno tak nie chorowałam. Tydzień czasu bolało mnie gardło, lekki kaszel, ogólnie ujdzie. Pojechałam do Łodzi, tam głos nadwyrężyłam i szlag by to trafił. A na następny dzień na 12h do pracy. Na szczęście stałam tylko 8, ale i tak miałam dość. Wczoraj poszłam do lekarza, bo już rady nie dawałam i się okazało, że mam coś z tchawicą i płucami ==. Po nocach nie śpię, mięśnie mnie już bolą od tego kaszlu, w dodatku w klatce mnie kłuje, a jak mam kaszleć, to muszę zginać się w pół.

A po trzecie - jedna dziewczyna z pracy mnie wkurzyła. Zaczęła siać zamęt, bo powiedziałam, że na weekend nie przyjdę do pracy. Miałam dostać zwolnienie, ale na umowie zlecenie się nie liczy, a lekarka powiedziała, bym to przeleżała, bo jak przeziębię to ciekawie nie będzie. A ta w ogóle z krzykiem, wkurzona, zaczęła gadać, że inna się wkurzy. A co do czego to ta, co miała się wkurzyć, kazała mi ją olać xD. Bo ona raz poszła z gorączką, to każdy, nieważne jak chory, też ma pracować.

Uh. To chyba tyle z narzekań :). Mam nadzieję, że mi wybaczycie :). Teraz Wam pokażę, co ostatnio sobie kupiłam :).

Zacznę od zamówienia z Avon'u. Kupiłam sobie znowu tusz Infinitize, który już kiedyś miałam. Możecie o nim poczytać TUTAJ. Od dłuższego czasu jestem także wielbicielką ich bazy pod cienie, którą uwielbiam i jestem z niej mega zadowolona. Skusiłam się także na nowe perfumy Femme. Przy ich zakupie można było także otrzymać balsam do ciała i dezodorant. Mnie jako konsultantkę i fakt, że zamawiałam kilka zestawów, kosztowało to niecałe 30 zł:). Oprócz tego kupiłam też sobie cyrkonie od nich :).

Następne zakupy to z Allegro, BingoSpa i jakiejś drogerii. Kupiłam sobie olej z pestek migdałów (pierwsze użycie mam za sobą i jestem zadowolona!), który będzie mi służył do włosów. Oprócz tego dostałam próbkę. Potem skusiłam się na wzmacniający tonik przeciw wypadaniu włosów z serii Receptury Babuszki Agafii. Jest to także mój pierwszy rosyjski kosmetyk :). Przy nim też znalazłam próbkę. I na koniec, od dłuższego czasu znowu miałam ochotę na kolorowe soczewki :D. Tym razem kupiłam sobie zielone (pierwsze skojarzenie to oczy wilkołaka z The Vampire Diaries xD). Jak już kupowałam soczewki to dorzuciłam jeszcze krople do oczu za 7 zł, płyn do soczewek w wersji podróżnej, który kosztował mnie tylko 1,50zł!!!. I mini wersję suchego szamponu Batiste :) Wybrałam wersję Cherry :).

Przeglądając najnowszą gazetkę z Rossmann'a, zauważyłam, iż płyn micelarny z Garniera jest na promocji. Mój niedługo się skończy, więc postanowiłam zakupić kolejną butelkę, bo go uwielbiam! Jest o niebo lepszy niż ten z Biedronki! Oprócz tego jest też promocja na kosmetyki Lirene i postanowiłam przetestować ich płyn micelarny :).

Póki co, to tyle. Zastanawiałam się, czy może zainteresowałby Was post o soczewkach?:)

Życzę miłego dnia! W domu utknęłam na kilka dni z powodu choroby, więc na pewno będę Was odwiedzać :)

Charlotte

Denko 09 - luty 2014

Witajcie!

Denko trochę spóźnione, ale najpierw musiałam Wam trochę pomarudzić :). Ale dość marudzenia, przejdźmy do sedna!

1. Saszetki masek Biovax - wypróbowałam trzy i w sumie najbardziej do gustu przypadła mi ta z olejami. Recenzja TUTAJ.

2. Horien, płyn do soczewek - kupiłam go na próbę, bo za 500 ml zapłaciłam niecałe 12 zł :) Dla porównania - płyn z Eyecare 360 ml płaciłam 38 zł... Przypasował mi i niedawno zamówiłam kolejne dwie butelki :)

3. Eveline,Slim Extreme 4D, Diamentowe serum wyszczuplające antycellulit - opornie szło mi zdenkowanie, ale uwielbiam kosmetyki z tej serii :) Przyjemne są latem :) W końcu musi pojawić się recenzja!:D

4. Rexona, Women, Sexy - fajny zapach :).

5. Tusz do rzęs Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic - recenzja TUTAJ.

6. Odżywka Jantar - recenzja TUTAJ.

7. Żel do mycia twarzy Iwostin Purritin - recenzja TUTAJ.

8. Płyn micelarny Be Beauty - ostatnia butelka, zamieniony na płyn micelarny z Garniera :).

9. Avon, kuracja do włosów z olejkiem arganowym - recenzja TUTAJ. Co prawda recenzja negatywna, ale dałam drugą szansę i polubiłam :).

10. Avon, nawilżający żel-krem z linii Anew Aqua - ulubiony. Recenzja TUTAJ.

11. Diamentowe konturówki z Avon'u - recenzja jednej z nich TUTAJ.

12. Jakaś próbka kremu z Iwostinu :)

Denko skromne, ale cieszę się, że wzięłam się za wykańczanie zapasów :). Dopóki nie wykończę, to nie zamierzam kupować nowych produktów :).

Charlotte

Recenzja podkładów w mojej kosmetyczce część III - Rimmel Stay Matte 100 Ivory

No i przed nami ostatnia część postów z serii recenzji podkładów w mojej kosmetyczce, a bohaterem dzisiaj będzie Rimmel Stay Matte, a dokładniej jego stara wersja.

Co nam mówi producent?
Podkład o nowej generacji zawierający naturalne składniki. Bawełna - długotrwale i skutecznie kontroluje błyszczenie się skóry, eliminując nadmiar sebum. Rumianek - koi wszelkie podrażnienia i redukuje zaczerwienienia. Ogórek - delikatnie odświeża i pomaga zachować czystość porów. Unikalny kompleks Natural Shine Control gwarantuje 12 - godzinny efekt matowego wykończenia i naturalny wygląd cery. Idealny do cery wrażliwej i skłonnej do alergii - nie zawiera tłuszczu, substancji zapachowych, talku ani parabenów.   

Skład
Cena
19,99zł/30 ml

Moja opinia
Kupiłam ten podkład z myślą, że może będzie lepiej krył niż Rimmel Wake Me Up i że zmatowi ładnie cerę. Poza tym cena kusiła. Ale najpierw zobaczmy jak najjaśniejszy odcień prezentuje się przy poprzednich dwóch:
Przede wszystkim buzia jest bardzo ładnie zmatowiona. Jeśli chodzi o krycie, to się zdziwiłam, bo w sumie Rimmel Wake Me Up radzi sobie lepiej :O. Jak wiecie, jestem uczulona na zapachy podkładów, i ten dla mnie też jest troszkę dziwny. Podkład nie zapycha, nie wysusza. Nie ma efektu maski. Jeśli chodzi o trwałość to 12 godzin to niezłe przekłamanie :D.

Podsumowując:

PLUSY
- niska cena
- mat
- nie zapycha, nie wysusza

MINUSY
- słabe krycie

Czyli podsumowując całą moją mini akcję, Bourjois 123 Perfect spisuje się dla mnie idealnie :) Pozostała dwójka jest dla mnie na tym samym miejscu :)

Charlotte
P.S. Dzisiaj miał być inny post, z serii co u mnie słychać, ale nie mam siły :(.

Recenzja podkładów w mojej kosmetyczce część II - Rimmel, Wake Me Up 100 Ivory

Dzisiaj druga część z serii recenzji podkładów w mojej kosmetyczce :). Przedstawiam Wam podkład, który zajmuje u mnie drugie miejsce.

Co nam mówi producent?
Pierwszy podkład Rimmel, który pobudza cerę i sprawia, że promienieje blaskiem. Nadaje nieskazitelny wygląd. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. Zawiera peptydy i nawilżający Kompleks Witaminowy. Podkład odświeża skórę i tworzy efekt satynowego wykończenia. Wake Me Up  pozostawia skórę naturalną bez efektu maski.  Jest łatwy w aplikacji, utrzymuje się na twarzy do 10 godzin.

Skład
Wake Me Up zawiera specjalnie skomponowaną formułę. Podkład zawiera rozświetlające mikroperełki, dzięki którym cera staje się pięknie rozświetlona zaraz po nałożeniu podkładu.  Zawiera składniki odżywcze, które pomagają zmęczonej skórze odzyskać blask. Odpowiadają za to  m.in. peptydy, które dodatkowo zwiększają elastyczność i sprężystość skóry.  W rezultacie, cera wygląda na mniej zmęczoną, jest bardziej promienna i świeża. Twarz wygląda młodziej, a niewielkie zmarszczki mimiczne stają się niewidoczne. W kompozycji podkładu wykorzystano koktajl z witamin młodości A, E i C, które nie tylko pobudzają cerę, ale także mają działanie antyoksydacyjne. Kwas hialuronowy zawarty w kosmetyku silnie nawilża cerę, a minerały takie jak potas, magnez i cynk przyczyniają się do prawidłowego funkcjonowania komórek skóry. Podkład posiada filtr SPF 15, który chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. 

Cena
Ok.40zł/30ml - mi zdarzyło się kupić go dwa razy na promocji za 20zł :).

Moja opinia
Ten podkład był pierwszym, kiedy zdecydowałam się zakupić droższy z nadzieją, że znajdę swój idealny. Kupiłam go zaraz po premierze, wtedy kiedy nawet była na niego promocja i zapłaciłam 20 zł. Pokładałam w nim duże nadzieje, bowiem szukałam też na wakacje czegoś, czego mnie nie zapcha. Chciałam postawić na jakiś droższy podkład, ale zarazem na taki, by nie wyrzucić pieniędzy w błoto, dlatego promocja mi przysłużyła.
Jest to najjaśniejszy odcień, ale w porównaniu do dwóch pozostałych podkładów, wygląda na najciemniejszy pośród najjaśniejszych.

Podkład mieści się w szklanej przezroczystej butelce, która ma swoją pompkę. Ma lekką formułę, a co za tym idzie, bardzo łatwo się rozprowadza. Nie tworzy efektu maski. Jeśli chodzi o krycie, to jest średnie. Małe niespodzianki i niewielkie zaczerwienia pokryje, ale z większymi już nie radzi sobie do końca. 
Wykończenie jest bardzo ładne, widać delikatne drobinki. Skóra wygląda na świeżą i wypoczętą.
I dla mnie, co najważniejsze - bardzo ładnie pachnie! Zawsze zwracam uwagę na takiego typu sprawy :). Pod tym względem wygrywa :D. Jest bardzo wydajny - nie potrzeba wiele, by pokryć całą buzię. Jednak nie zgadzam się co do tego, że podkład utrzymuje się 10 godzin. To troszkę przekłamane :)

Podsumowując,
PLUSY
- zapach!:D
- brak efektu maski
- krycie, które może być zadowalające
- skóra wygląda na promienną i wypoczętą
- nie zapycha, idealny na lato

MINUSY
- cena

Charlotte
P.S. Tak się wkurzyłam! Plan w szkole zrobili mi beznadziejny, w dodatku w niedzielę mam iść na 12 godzin do pracy, kiedy moje Słońce ma wolne popołudnie T_T.

Recenzja podkładów w mojej kosmetyczce część I - Bourjois 123 Perfect 51 Light Vanilla

Postanowiłam napisać recenzję trzech podkładów, których używam. Po części będzie to porównanie ich, ale nie do końca. Rozdzielę to na trzy posty.

Na początek przedstawię bohaterów całego tego o to zamieszania :D
Od lewej:
1. Bourjois 123 Perfect 51 Light Vanilla
2. Rimmel Stay Matte 100 Ivory
3. Rimmel Wake Me Up 100 Ivory

Jak każda pewnie zauważyła, są to najjaśniejsze odcienie. A prezentują się one tak:
Głównym bohaterem pierwszego postu będzie podkład Bourjois 123 Perfect. Przyznam się, że kupiłam go podczas promocji Rossmanna -40% na kolorówkę (pierwsza w maju chyba była, w zeszłym roku :D). Spędziłam w Internecie dzień, czytając informacje na temat podkładów i nadzieję pokładałam w nim. I nie zawiodłam się! Ale o tym zaraz :)
Co nam obiecuje producent?
Nieskazitelna, jednolita cera aż do 16 godzin. Podkład, który koryguje każdy rodzaj niedoskonałości dzięki zawartej w niej kombinacji 3 pigmentów: - żółte pigmenty - usuwają cienie pod oczami, dzięki nim spojrzenie jest świeże i wypoczęte, - różowe pigmenty - ożywiają skórę, dzięki nim cera nabiera witalności i blasku, -zielone pigmenty - kamuflują zaczerwienia, dzięki niem skóra jest perfekcyjnie ujednolicona. Podkład bardzo łatwo wtapia się w skórę i po nałożeniu jest niewidoczny dla oka, zawiera filtr 10, ma właściwości nawilżające (do 24 godzin). 

Skład
Wybaczcie jakość :(
Cena
50,99zł/30ml

Moja opinia
W chwili obecnej jest to mój podkład numer 1! Jestem mega zadowolona, że postanowiłam go wypróbować i wcale nie żałuję. Przyznam się szczerze, że skusiłam się na niego ze względu na te trzy pigmenty, ale ja u siebie widzę działanie tylko dwóch. Owszem skóra wygląda na ożywioną, ma blask a zaczerwienienia są pokryte (tutaj podkład sprawdził mi się idealnie po spaleniu na słońcu, kiedy to na polikach miałam śmieszne buraczki), ale za to żółty pigment nie radzi sobie z cieniami pod oczami - tylko częściowo je pokrywa. Czytałam, że podkład się utlenia i może ciemnieć - na szczęście u siebie tego nie zauważyłam. Może wysuszać i podkreślać suche skórki, ale i z tym można zaradzić - wcześniej bardzo dobrze nawilżam skórę, by tego uniknąć. 
Bardzo ładnie się rozprowadza. Krycie dla mnie jest bardzo zadowalające - radzi sobie najlepiej z całej trójki. W ogóle mnie nie zapycha, a tego obawiałam się najbardziej. Nie miałam większej niespodzianki, odkąd go stosuję :) 
Jeśli chodzi o trwałość - 16 godzin to przesada. Nie mam porównania, bo nie miałam go akurat na buzi na jakiejś imprezie, ale 16 godzin to na pewno za dużo :). 
Czy nawilża? Nie zauważyłam, ale buzia jest bardzo gładka i jednolita :) Na pewno plusem jest fakt posiadania filtru 10 :)
Co do minusów, to największym jest chyba cena. W cenie regularnej kosztuje 50,99. Ja go kupiłam za 30 zł i byłam w stanie to znieść, ale 50,99zł to dość dużo. Jednak uważam, że warto. Mniejszym minusem jest zapach, który mnie troszeczkę drażni. Pod tym względem wygrywa Rimmel Wake Me Up ;D

Podsumowując:
PLUSY
- pigmenty, które radzą sobie z zaczerwieniami i nadają blasku buzi
- filtr 10
- zadowalające krycie
- nie zapycha
- gładka, jednolita buzia

MINUSY
- może wysuszać
- zapach (mnie lekko drażni)
- podkreśla suche skórki
- cena!

Ale i tak daję mu 4+/5 :) Bardzo się cieszę, bo w końcu znalazłam swój ideał :)

A Wy miałyście z nim do czynienia? Jak wrażenia? W następnym poście poczytacie o Rimmel Wake Me Up ;D

Charlotte
P.S. Myślałam, że zdążę napisać recenzję podkładu, który obecnie dostałam do testowania, ale nie mam kiedy, a te notki miałam gotowe T_T. Ale postaram się dodać go jak najszybciej!:) Ktoś się domyśla, co to za podkład?:D

Soraya, Świat Natury, peeling morelowy ultra oczyszczający

Cześć!

Na początek chciałam podziękować, bowiem wczoraj wybiła liczba 100 obserwatorów!:DDD Miałam z tej okazji zrobić rozdanie, ale stwierdziłam, że zrobię większe, przy okazji urodzin bloga :) A teraz przejdźmy do tematu :)

Ostatnio poszukiwałam jakiegoś peelingu do twarzy. Bardzo chciałam przetestować nowy z Eveline, ale niestety u siebie nigdzie nie mogłam go znaleźć. Skusiłam się na Soraya, Świat Natury, peeling morelowy ultra oczyszczający. Kiedyś o nim czytałam, a wówczas był też na promocji :)

Co nam mówi producent?
Regularne złuszczanie naskórka pobudza odnowę komórkową, odświeża cerę i odmładza jej wygląd. Peeling doskonale przygotuje skórę na przyjęcie składników aktywnych w dalszych etapach pielęgnacji. Wyjątkowa formuła peelingu jest bogata w ekstrakt z owoców moreli o działaniu nawilżającym i oczyszczającym oraz rozdrobnione łupinki orzecha królewskiego, które odpowiadają za doskonałe własności ścierające i usuwają martwy naskórek.
Rezultat: Idealnie gładka skóra, czysta i promienna cera, mniej widoczne pory, mniej zaskórników
 

Stosowanie
Rozprowadź peeling na wilgotnej skórze twarzy, szyi i dekoltu. Masuj okrężnymi ruchami przez ok. 3 minuty. Następnie dokładnie spłucz wodą i osusz twarz ręcznikiem. Unikaj kontaktu z oczami. Stosuj 1-2 razy w tygodniu. 

Skład
Cena
11,99/150ml (na promocji zapłaciłam 10,49)

Moja opinia
Opakowanie peelingu jest poręczne. Nie można się do niego przyczepić. Jeśli chodzi o zapach, to jest on ładny, ale po chwili może się wydawać mdły. Niewielką ilość rozprowadzam na skórze twarzy i szyi. Następnie przez około 3-4 minuty masuję okrężnymi ruchami. Robię to delikatnie. Trzeba uważać, bo przy mocniejszym masażu można sobie podrażnić skórę.
Po takim zabiegu skóra jest gładka i miła w dotyku. Pory faktycznie są mniej widoczne. Usuwa też suche skórki. Cera jest odświeżona. Nie zauważyłam jakiegoś efektu nawilżającego, ale na pewno peeling nie wysusza. 
Podoba mi się też, że w peelingu jest w miarę drobinek, a czasami ciężko o to :)
PLUSY
- poręczne opakowanie
- gładka skóra, miła w dotyku
- mniej widoczne pory
- dobrze oczyszczona twarz
- usuwa suche skórki
- nie wysusza
- odświeżona cera

MINUSY
- mdły zapach

Podsumowując to mogę mu dać 5/5. Jeśli nie zapragnę przetestowania innego, albo nie znajdę peelingu z Eveline, to zostanę przy tym :).

A Wy jakiego peelingu używacie?

Charlotte
P.S. To już dziś! Trzymać kciuki!:D