Zakazany układ - K. N. Haner

27 lut 2018


Tytuł: Zakazany układ
Autorka: K. N. Haner
Ilość stron: 336
Wydawnictwo Editio


Nicole ma serdecznie dość swojego życia. Jej partner Paul jest wobec niej okrutny - gwałci ją i bije. Zaopiekował się nią po śmierci jej rodziców. Dziewczyna znosi to przez kilka lat, ale pewnego dnia ma serdecznie dość. Biegnie na urwisko z zamiarem odebrania sobie życia. Ma już właśnie skakać, kiedy coś przykuwa jej uwagę. Pojawia się samochód, ludzie, broń, ktoś ginie na jej oczach. Dziewczyna nie ukrywa emocji, wyrywa się jej krzyk i ją dostrzegają. Nie udaje jej się uciec. Nieznajomy mężczyzna chce nawet ją zabić, a Nicole błaga go o śmierć. Ten jest tak bardzo zaskoczony jej pragnieniem śmierci, że postanawia się powstrzymać. Zabiera ją do siebie.

Marcus jest mafiosą o mocnej pozycji na rynku. Jego ojciec był szanowanym człowiekiem. Wydaje się być zimny, bezuczuciowy, ale jeszcze nie raz się przekona, że coś tam w jego sercu się tli - i to oczywiście dzięki Nicole. Kto by przecież pomyślał, że pójdzie do niej w nocy, kiedy ta krzyczała na całą posiadłość, bowiem miała koszmar. Dziewczyna imponuje mu tym, jak bardzo pragnie śmierci. Zastanawiał się, czy też nie darował jej życia z powodu tego, iż jej oczy przypominały oczy jego matki, którą bardzo kochał. Mimo to kilka razy uderza dziewczynę. Zaraz widać w jego oczach, że tego żałuje, ale musiał to zrobić.

Nicole jest odważna i pyskata. Nie boi się Marcusa. Czasami przesuwa granice, umyślnie, by sprawdzić go a jednocześnie sprowokować do pociągnięcia za spust. O dziwo w jego towarzystwie czuje się naprawdę bezpiecznie. Nie walczy, nie ucieka i nawet nie planuje ucieczki z jego domu. Mówi to, co myśli. Namawia czasami Marcusa, by mówił jej coś więcej, dzielił się swoim zdaniem.

Muszę tutaj wspomnieć też o postaciach pobocznych. Paul został przedstawiony jako typowy dupek, który nie ma szacunku do kobiet, bije je i gwałci. Ja się zaczęłam zastanawiać, czy po prostu nie zatracił się w tym świecie, jakim żył. Na swój sposób próbował chronić Nicole, ale wydaje mi się, że przez to zatracił siebie.
Gaz to prawa ręka Marcusa. Z początku nie przypuszczałam, że będzie odgrywał dość ważną rolę w fabule i tak samo na koniec zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Bo okazało się, że nawet on wie, co to są uczucia i współczucie.

Przez całą historię przewija się seks. Nicole i Marcus są wiecznie napaleni, a kiedy się okazuje, że odpowiadają sobie w łóżku, to by się kochali i kochali...Chociaż czasami to kochali się wyglądało zupełnie inaczej. Ale wbrew pozorom nie jest to rażące.

Byłam zaskoczona, kiedy się okazało, że autorka jest Polką! W dodatku przyznaję, że kupiła mnie swoim stylem, który nie jest skomplikowany. Doskonale operuje językiem, wciągając czytelnika w swoją historię. Pochłonęłam książkę w dwa wieczory. W dodatku pierwszy tom kończy się w takim momencie, że człowiek ma ochotę rzucić książką o ścianę.

Zakazany układ pokazuje, jaką role kobieta odgrywa w świecie mafii. Może być kochanką, przynętą albo pionkiem w całej grze. Jednak gdzieś w tym wszystkim jest miejsce dla uczucia. Nie od razu zostaje odkryte, ale z czasem człowiek rozumie, że od miłości nie da się uciec.

P.S. Wybaczcie mi ostatnie opóźnienia, ale jestem w trakcie przeprowadzki, z którą wciąż walczę :)
Czytaj dalej »

Royal. Tom 1. Królestwo ze szkła - Valentina Fast

22 lut 2018


Tytuł: Royal.  Tom 1. Królestwo ze szkła
Autorka: Valentina Fast
Ilość stron: 256
Wydawnictwo Media Rodzina

Bez wątpienia każdy będzie porównywał tę książkę ze słynną serią Rywalki. Nie ma co się dziwić, bowiem tematyka jest podobna. Ale czy ta historia mi się spodobała? Zapraszam do recenzji.

Siedemnastoletnia Tatiana mieszka w Królestwie Viterry, które zostało zbudowane, by ochronić w przyszłości ludzi przed trzecią wojną światową. Pierwszeństwo zamieszkania mieli ci, którzy to wpadli na ten pomysł oraz podarowali datki na ten projekt. Jeśli ktoś się również przysłużył do powstania Królestwa, to również mógł tam zamieszkać. Obowiązywały tutaj ścisłe zasady, m.in. nie można było zajść w ciążę bez pozwolenia. Miało to zapobiec problemowi przeludnienia. Po jakimś czasie od powstania Królestwa wybuchła wojna i miały miejsce ataki bombowe. Wszyscy ci, którzy byli poza Królestwem, zginęli. Dziewczyny też za dnia nosiły długie suknie. Czasem odnosiłam wrażenie, jakby ludzie cofnęli się do przeszłości.

Tatiana wykorzystywana jest trochę przez ciotkę do ciężkich robót. Ale wszystko ma się zmienić, jeśli weźmie udział w wyborze na księżną dla księcia. W dodatku nie są to zwykłe wybory. Kandydatki poznają czterech młodzieńców i z pośród tej czwórki tylko jeden jest księciem. Założenie jest takie, że prawdziwa księżna powinna pokochać księcia za to, jakim jest człowiekiem, a nie za tytuł. Tatiana nie chce brać udziału, ale jeśli nawet jej się nie uda, to będzie mogła wyrwać się z tego domu i zamieszkać ze swoją siostrą i jej mężem. Odziwo dziewczyna przechodzi od razu do dalszego etapu, a przyjeżdża po nią jeden z młodzieńców, Phillip. Od początku między nimi coś się dzieje. Phillip zaś jest momentami, a nawet często dla niej nie miły. Wkurza go również fakt, iż Tatiana podoba się innym młodzieńcom. Tak naprawdę w tej części jest wprowadzenie, bowiem wszystkie kandydatki zaczynają dopiero uczęszczać na zajęcia. Nie wiemy jeszcze, jakie jest pierwsze zadanie.
I tak naprawdę książka kończy się w momencie, dość dziwnym, którego Tatiana nie rozumie, ale uważa, że pewnie jej się przewidziało.

Polubiłam Tatianę. Jest szczera i otwarcie mówi to, co myśli. Przyznaje się do tego, że nie zależy jej tak naprawdę na zwycięstwie, bowiem uważa, że ślub powinien być z miłości a nie z powodu korony i majątku. Szybciej mówi niż myśli i czasami tego żałuje. Zaprzyjaźnia się z jedną z dziewcząt i jest to prawdziwa przyjaźń.

Jeśli chodzi o Phillipa to wydaje być się dupkiem. Tatiana czasami nie wie, co o nim myśleć i wcale się jej nie dziwię. Raz jest miły i szelmowski a raz ją testuje, wyprowadza z równowagi albo zarzuca jej, że jest zimna i bez uczuć. Wydaje mi się, że to dlatego, iż sam jest zaskoczony, że wpadła mu w oko. Tatiana w pewnym momencie też zaczyna coś czuć. Sama też podejrzewam, że to on może być księciem, aczkolwiek główna bohaterka tak nie uważa.

Pozostali bohaterowie nie zostali zaniedbani. Mamy kilku, którzy dość często też się przewijają, jednak nie rzucają się zbytnio w oczy.

Styl autorki nie jest wyszukany - jest prosty, łatwy w odbiorze przez co dość szybko się czyta. Sama historia jest w porządku, ale nie skradła mojego serca tak jak Rywalki. Nie ma co ukrywać, te książki będą do siebie porównywane. A czy ja przeczytam kolejne tomy? Pewnie tak, ale wyłącznie z ciekawości. Nie ciągnie mnie jakoś strasznie do kolejnych tomów. Tak naprawdę w pierwszej części nie dzieje się zbyt wiele i spokojnie dwa można by było połączyć w jeden.

Mieliście okazję przeczytać?



Czytaj dalej »

The Field Party Tom 1 Kocham Cię bez słów - Abbi Glines

19 lut 2018


Tytuł: The Field Party. Tom 1 Kocham Cię bez słów
Aktorka: Abbi Glines
Ilość stron: 347
Wydawnictwo Pascal

Maggie nie odezwała się słowem od dwóch lat. Przestała mówić, kiedy na jej oczach ojciec zabił matkę. Dziewczyna postanowiła się nie odzywać, żeby w ten sposób móc ochronić siebie i w jakiś sposób poradzić sobie z całą tą sytuacją. Chrzestna, która zaczęła się nią opiekować, nie do końca potrafiła sobie poradzić z całą tą sytuacją. Irytowało ją zachowanie dziewczyny, więc zadzwoniła do jej ciotki i wujka, czy przypadkiem wciąż nie chcą się nią zająć. Zgodzili się bez zastanowienia.
Wprowadza się do nich i zajmuje dawny pokój kuzyna, który ma na imię Brady. Chłopak z początku wydaje się być poirytowany całą sytuacją, jakby mu nie leżała, ale tak naprawdę przejmuje się swoją kuzynką i martwi się o nią. Pomimo tego, że Maggie nie chce się narzucać, zabiera ją na jedną z imprez (a tak naprawdę był to pomysł ciotki :D), gdzie z kolei się ukrywa z daleka od wszystkich. Brady informuje swoich przyjaciół, że ma kuzynkę, nie mówi i mają trzymać się od niej z daleka. Ale czy na pewno tak będzie?
Kiedy Maggie tak się skrywa spośród drzew, spotyka West'a. I od razu widzi, że coś ukrywa - coś, co go trapi i boli. Widzi to w jego oczach. West jest przystojnym sportowcem, bardzo popularnym w szkole i nie jedna dziewczyna chciałaby być jego. Na co dzień tak naprawdę wszyscy widzą jego maskę, bowiem skrywa tajemnicę - jego ojciec umiera na raka i z dnia na dzień jest z nim co raz gorzej. Tego dnia, kiedy spotyka Maggie, jest sfrustrowany całą sytuacją i postanawia się na niej wyładować, wykorzystać ją, żeby sobie ulżyć. Dlatego też całuje ją, po czym odchodzi bez słowa (tak, dziwny sposób na odreagowanie). A następnego dnia udaje, że nic się nie wydarzyło.
Główna bohaterka dostrzegła w nim to, co tak usilnie ukrywał. Widziała ten ból, bo dwa lata temu też go zaznała. Dlatego też postanawia mu pomóc przetrwać ten najgorszy okres oraz być dla niego oparciem. West jej potrzebuje i zdaje sobie z tego sprawę, bowiem przy niej czuje się o wiele lepiej, czuje się silniejszy. Dość szybko się od niej uzależnia... Czy aby na pewno będą w stanie zostać tylko przyjaciółmi?

Z początku byłam zachwycona tą historią, ale gdzieś na końcu to uczucie się ulotniło. Nie jestem do końca pewna, czym to jest spowodowane. Może dlatego, że ich uczucie tak szybko się rozwinęło? Mieszane zdanie mam też co do naszych bohaterów. Nie do końca poznajemy, jacy są naprawdę. Wiemy, że West na co dzień udaje kogoś innego, a przy Maggie jest zupełnie innym chłopakiem. Dość zaborczym, ponieważ uzależnił się od bezpieczeństwa, jakie zapewniała mu Maggie. A sama Maggie? Trochę nie kupuję tego, że postanowiła pomóc Westowi robiąc to, co robiła (nie chcę tutaj spojlerować). Widok jak ojciec zabija matkę na jej oczach był na tyle okrutny, że postanowiła przestać się odzywać, ponieważ nie chciała o tym mówić. W ten sposób się chroniła, a spotykając West'a, naruszyła swoją "ochronę". Jakby nie patrzeć zrobiła to przy obcym człowieku. Nie kupuję tego.

Polubiłam za to kuzyna Maggie. Choć na początku wydawałoby się, że będzie dupkiem, który ma ją gdzieś, okazał się dobrym chłopakiem. Dbał o nią i chronił ją na swój własny sposób, a z każdą kolejną stroną pokazywał to co raz wyraźniej. Myślę, że na początku po prostu nie potrafił się odnaleźć w tej całej sytuacji i potrzebował trochę czasu. Żałuję, że postać Charliego pojawiła się dosłownie na chwilę, a potem ją pominięto.

Styl, jakim posługuje się autorka, jest prosty i przyjemny w odbiorze. Podobają mi się tytuły rozdziałów, które są tak naprawdę słowami naszych bohaterów. Rozdziały nie są długie, tak samo jak opisy, a dialogi realne. Wszystko sprawia to, że książkę czyta się dość szybko.

Kocham Cię bez słów to historia, która pokazuje, że jesteśmy w stanie przetrwać najgorszy okres, mając przy sobie bliską osobę. Daje nadzieję na to, że z czasem ból stanie się znośny, a kiedyś nawet zniknie na dobre.

Czytaj dalej »

Z otchłani - Martyna Senator

16 lut 2018


Tytuł: Z otchłani
Autorka: Martyna Senator
Ilość stron: 328
Wydawnictwo Czwarta Strona

- Początki zawsze są trudne. 
- To znaczy, że później będzie łatwiej?
- Tak, ale nie dlatego, że życie stanie się prostsze, tylko dlatego, że ty będziesz silniejszy.

Tym razem bliżej  poznajemy Kaśkę, która jest współlokatorką i przyjaciółką Sary z książki Z popiołów. W Walentynki dziewczyna spotyka się ze swoim chłopakiem Adamem. Wybrali się na wspólną kolację i po przystawce a przed daniem głównym (wbiło mi się to w pamięć) Adam wyznaje Kasi, że ją zdradził. Dziewczyna jest zdruzgotana, bowiem runęło coś, co wydawało jej się być stabilne i na stałe.
Kaśka mocno to przeżywa, więc jej przyjaciółka z pracy postanawia jej w tym pomóc - umawiają się na drinki. Dziewczyna czeka na swoją przyjaciółkę, ale zamiast jej, podchodzi do niej nieznajomy chłopak z dość niecodzienną i bezczelną propozycją. Na domiar wszystkiego okazuje się, że to sprawka Mirki, która założyła jej konto na Tinderze! Szymon próbuje ją przeprosić i nawet zaprasza na drinka, ale Kaśka uparcie odmawia. Jest wściekła na Mirkę, a kolejnego dnia złość narasta, kiedy pojawia się artykuł autorstwa Szymona, opisujący ich wieczór, który został podkoloryzowany. Kaśka nie ukrywa oburzenia i natychmiast pisze do niego wiadomość...

Tak zaczyna się cała historia. Muszę przyznać, że od samego początku nie spodziewałam się tego, że to Szymon będzie niósł ze sobą większy bagaż przeszłości. Od pierwszej chwili, kiedy wiemy, że coś ukrywa, ciężko jest się domyśleć, co to za sekret. Autorka świetnie się spisała, nie dając żadnych wskazówek. Według mnie bardzo potęguje to zainteresowanie czytelnika. Szymon jest dziennikarzem, w dodatku przystojnym i zabawnym. Nie boi się mówić to, co myśli, a jego artykuły wydają się być ciekawe. Często wplata w nie własne spostrzeżenia i stawia pytania. Uprzedza Kaśkę przed samym sobą. Mówi, że nie jest w stanie jej dać tego, co normalny facet. Biorąc pod uwagę całą historię stwierdzam, że jest naprawdę dobrym chłopakiem. Już wcześniej podjął dorosłą decyzję i jej się trzyma, choć nie jest łatwo (nie zdradzę, o co chodzi).

A Kaśka? Kaśka była zapatrzona w swój związek, ale ten za czasów, kiedy byli nastolatkami. Z czasem zaczęła dostrzegać, że stopniowo z Adamem zaczęli się oddalać od siebie. Oni dorośli, a ich uczucie nie. Zostało na etapie beztroskich nastolatków. Pracuje i studiuje równocześnie, z czego to drugie jest trudne, bowiem pracuje w korporacji. Przez nową sytuację jest trochę pogubiona, Szymon ją zaskakuje, ale daje się ponieść i nie cofa się. Powiem szczerze, że Szymon przyćmił tutaj postać Kasi.

Spotykamy tutaj także Sarę i Michała, których poznaliśmy Z popiołów i miewają się dobrze. Sara pracuje nad relacją z matką, zaś Michał ma pewne problemy z ojcem. Kuba również ma swój krótki epizod.

Styl Martyny Senator jest lekki i przyjemny, przez co pochłania się stronę za stroną. Po raz kolejny cieszę się, że nie zagłębia się w sceny seksu, co bardzo, ale to bardzo pasuje do klimatu całej książki! Epilog jest króciutki, ale muszę przyznać, że idealny - takie zwieńczenie historii.

Z otchłani to historia, która pokazuje, że nawet po największym upadku można się podnieść i znaleźć to, co ma największą dla nas wartość. Podkreśla, że na miłość zasługuje każdy i wcale nie trzeba wyrzec się wielu rzeczy, by móc się nią cieszyć.

Ostatnie miesiące uświadomiły mi, że życie jest nieustanną wędrówką. Bywa, że droga, którą idziemy jest szeroka i dobrze oznakowana. Ale dość często napotykamy przeszkody. Pojawiają się wyboje lub strome, nieprzebyte trasy. Czasami ścieżka urywa się, a my musimy przedrzeć się przez gąszcz przeszkód. Ale koniec końców przychodzi taki moment, gdy zmęczeni opieramy ręce na biodrach i myślimy sobie: "Było warto".

Czytaj dalej »

Silence Tom 1 - Natasha Preston

12 lut 2018


Tytuł: Silence
Autorka: Natasha Preston
Ilość stron: 360
Wydawnictwo Feeria Young

Radzimy sobie z  tym najlepiej, jak potrafimy. Walczymy o to, by stać się lepszymi ludźmi, bardziej wyrozumiałymi. W końcu musimy to znosić tylko tak długo, jak długo nie chcemy się zmienić. Musimy pogodzić się z tym, że nie jesteśmy idealni i nie mamy pełnej kontroli nad swoim życiem... choćby nasze głupie serca nie wiem jak tego chciały.

Oakley nie mówi od jedenastu lat. Rodzice (uparłabym się, że bardziej matka) próbują dojść do tego, dlaczego. Próbowali znaleźć medyczne wytłumaczenie, ale takowe się nie pojawiło. Zaczęli podejrzewać, że ma to podłoże psychologiczne, choć nie do końca byli do tego przekonani.

Dziewczyna normalnie chodzi do szkoły, bierze udział w zajęciach, wydaje się być normalną nastolatką. Czasami inni uczniowie przypominają jej o tym, że jest inna. W tym wszystkim trwa przy niej Cole, z którym zna się od małego. Zawsze jest przy niej, wie doskonale, co myśli. A tak naprawdę zaczyna do niej czuć coś więcej niż przyjaźń.

Oakley nie bez powodu przestała mówić. W przeszłości wydarzyło się coś, co miało na to wpływ. Muszę przyznać, że od samego początku podejrzewałam, o co chodzi i jak się przekonałam - wcale się nie myliłam. Matka dziewczyny czasami desperacko próbuje dojść do tego, co się stało. A każdy jej naciskanie kończy się katastrofą. Oakley jest bardzo zdeterminowana, by wytrwać w tym, czym postanowiła. Na co dzień jest uśmiechniętą dziewczyną, ale tak naprawdę jest to jej maska. Codziennie na nowo zmierza się ze swoją przeszłością. Najlepiej czuje się w towarzystwie swojego przyjaciela, który zaczyna zajmować w jej sercu ważniejsze miejsce niż to dla przyjaciela.

Cole jest naprawdę dobrym chłopakiem. Dba o Oakley, staje w jej obronie, a przede wszystkim - nie obchodzi się z nią jak z jajkiem, co niestety robi jej matka. Nie przeszkadza mu to, że dziewczyna nie mówi, ale jednocześnie co jakiś czas zaznacza, że kiedy będzie gotowa, on ją wysłucha.

Warto tutaj wspomnieć o bracie Oakley. Jasper pomimo iż ma luzacki styl życia, siedzi ciągle przed komputerem i niekoniecznie chce poszukać pracy, to jest wspaniałym bratem. Codziennie rozmawia z siostrą, upewnia się, czy wszystko jest w porządku. I też traktuje ją normalnie - nie to co rodzice. Nie oskarżam ich, rozumiem desperację matki. Nigdy za to nie zrozumiem ojca, ale tu już musicie zagłębić się w lekturę.

Jeśli chodzi o język autorki, jakim się posługuje, to jest on prosty w odbiorze. Książkę czyta się szybko i wbrew pozorom nie przeszkadza fakt, że przez 3/4 historii Oakley nic nie mówi. Doskonale oddała myśli oraz uczucia dziewczyny. Za to uważam, że końcówka historii została napisana zbyt szybko - jakby autorka miała wyznaczoną ilość stron, choć myślę, że był to celowy zabieg - taki, który zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.

Silence pokazuje, jak najgorsze wydarzenia z przeszłości potrafią wpłynąć na przyszłość i ją zmienić. Daje jednak szansę na to, że w końcu przyjdzie upragniony spokój - że czeka na nas uśmiech za wszystkie wylane łzy.


Czytaj dalej »

Dziewczyna ze złotej klatki - Anna Szafrańska

6 lut 2018


Tytuł: Dziewczyna ze złotej klatki
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 408

...jedyne, co się w życiu liczy, to miłość. To jest to, o co warto walczyć i za co warto umrzeć. To jedyna wartość, która decyduje o naszych poczynaniach i zmienia nasze losy*.

Amelia nie znosi swojego obecnego życia. Jej rodzina jest bogata, a co za tym idzie, mieszkają w rezydencji, pilnuje ich ochrona, uczęszcza do prywatnej i ekskluzywnej szkoły. Podporządkowana jest rodzicom, którzy zaplanowali jej całe życie, a nawet za nią wybrali kandydata na męża. Nic dziwnego więc, że ma dość takiego życia. Buntuje się, ale koniec końców i tak im ulega. Chce zaznać normalnego życia, więc przenosi się w tajemnicy na jakiś czas do publicznej szkoły. Przedstawia się jako Elka Malinowska i tak zaczyna brnąć w swoje kłamstwa.
Poznaje nowych ludzi, m.in. Roberta, którego nie potrafi odczytać. On sam ma za sobą swoją przyszłość i jak się później okazuje, wcale nie była kolorowa.
Amelia miota się w swoich kłamstwach. W między czasie próbuje realizować plan ze swoim udawanym narzeczonym Igorem, który również ma dość takiego życia. Zgodzili się na tę całą szopkę, żeby móc się wyrwać z takiego życia. Układ miał przestać obowiązywać, kiedy któreś z nich się zakocha. Tyle, że i sam Igor pokazał swoją prawdziwą naturę.
Niestety Amelia przekonuje się, że cena bogactwa niesie za sobą wielu wrogów. I to niekoniecznie muszą być jej wrogowie. Przekonała się o tym dość boleśnie, ale nie chcę tutaj spojlerować.

Choć Amelia z początku wydawała mi się być irytująca, to z czasem ją polubiłam. Nie dziwiłam się jej zachowaniu, bowiem faktycznie była zamknięta w klatce. Rodzice kontrolowali, albo raczej próbowali ją kontrolować. Więcej uczuć dostawała od służby domu niż samych rodziców.

Igor za to był wkurzający. Zastanawiam się, czy faktycznie miał dość takiego życia, czy może jednak udawał przed dziewczyną, byleby zgodziła się na jego plan. To jak ją potraktował, kiedy zobaczył ją z Robertem, było nie do pomyślenia. I cóż, jego ojcu bardzo się podobało to, jakim był palantem. Po prostu świetnie.

A sam Robert? Robert bywał zagadką i wydaje mi się, że do końca jednak go nie rozgryzłam. Inny był przy przyjaciołach, a inaczej zachowywał się przy głównej bohaterce. Według mnie uczucie między nimi zbyt szybko się rozwinęło.

Samo zakończenie nie jest zadowalające. Napisane zostało tak, jakby teraz właśnie miało nastąpić. jest duży przeskok czasowy i powiem szczerze, że niekoniecznie mi się to spodobało. Wiemy jedynie, czy się wszystko ułożyło, czy też nie. Jednak jak na polską pozycję, jest naprawdę bardzo dobra!

Dziewczyna ze złotej klatki pokazuje, że pieniądze i bogactwo wcale nie dają szczęścia. Potrafią przyćmić prawdziwe wartości takie jak miłość, rodzicielstwo czy po prostu prawdziwe uczucia. Człowiek jest szczęśliwy wtedy, kiedy może pokazać prawdziwego siebie i nie musi ubierać fałszywej maski.

*Skazani na ból - Agnieszka Lingas - Łoniewska; muszę powiedzieć, że bardzo, albo bardzo mi sie spodobało to, że autorka nawiązała do tej książki i umieściła ten cytat. Bardzo dobrze wspominam tę książkę i chyba będę musiała do niej wrócić :)


Czytaj dalej »

Fallen Crest. Tom 1 Akademia - Tijan

2 lut 2018


Tytuł: Fallen Crest. Tom 1. Akademia
Autorka: Tijan
Ilość stron: 480
Wydawnictwo Kobiece

Pewnego dnia Sam wraca do domu i zastaje tam matkę wśród pudeł z alkoholem w ręku. Oznajmia jej (ot tak, po prostu), że się wyprowadzają do jej nowego partnera. A jest nim nie kto inny, jak ojciec najgorętszego rodzeństwa w mieście - braci Kade.
Mason i Logan są bogaci, popularni, przystojni, a co za tym idzie, nie jedna dziewczyna marzy o nich. Pomimo tego, że ich ojciec ma pieniądze, to bracia wolą uczęszczać do szkoły publicznej. Nie znają się z Sam, ale wkrótce się poznają, bowiem nowa partnerka ojca zamieszka ze swoją córką u nich w domu. Czy zdołają się wiecznie unikać? Czy sam oprze się ich urokowi?

Głównej bohaterce nie podoba się to, co wyprawia jej matka. Jakby nie patrzeć, wywróciła jej życie do góry nogami. Niestety, nie ma wyboru i musi iść za jej śladem. Sam według mnie jest dość ciężką osobą. Ogólnie ma wywalone na wszystko. Nie obchodzi ją to, co się dzieje wokół. Nie widziała tego, że przez dwa lata była oszukiwana przez najbliższe jej osoby. Nie widziała, czy nie chciała widzieć? Ciężko mi to stwierdzić. Ale kiedy prawda wychodzi na jaw, niezbyt się tym przejmuje. Tak to wygląda ze strony obcej osoby, bowiem w rzeczywistości przeżywa to na swój sposób. A żeby jakoś sobie poradzić z problemami, biega. I to dużo (mogłaby się tym zająć zawodowo).
Na początku, kiedy Sam wraz z matką wprowadza się do Kade'ów, ci się unikają. Mierzą się nawzajem, ale nie odzywają. Wszystkim to odpowiada, ale przecież nie mogłoby to trwać wiecznie. Koniec końców przekonują się do siebie. Ba, nawet zaczynają się lubić. Głównie dlatego, że Mason i Logan widzą, że Sam nie zależy na pieniądzach i nie wykorzystuje ich reputacji. Jak najdłużej próbowała ukrywać fakt, że Mason i Logan będą jej przyszywanymi rodzicami.
Pomimo takiego zachowania Sam mnie nie irytowała, choć obawiałam się, czy z czasem nie zacznie. "Nowe rodzeństwo" nie było jedyną nowinką w jej życiu. Życie rodzinne też zostało zachwiane, ale przyjęła to na klatę. Wszystkich wokoło denerwowało to, że Sam niczym się nie przejmuje. Chcieli jej dopiec, ale nigdy to nie wychodziło, bowiem olewała ich po całości. Jednak każdy ma swoje granice.

Logan to taki typowy śmieszek. Jak sam o sobie powiedział, to on jest od gadania, a Mason od bicia. Logan ma dobrą gadkę, potrafi odwrócić czyjeś słowa przeciwko tej osobie. Ma za sobą również historię miłosną, która odcisnęła na nim piętno i wciąż nie potrafi sobie z nią poradzić. Przez to też właśnie jest....puszczalski. Nie przesadzam, mówiąc tak o nim. Z resztą, przekonacie się sami w pewnym momencie tej książki.

Z kolei Mason to jego przeciwieństwo. Jest małomówny, ciężko odczytać, co myśli, kiedy się w Ciebie wpatruje. Ale jak już się odezwie, to potrafi zaskoczyć. Wydaje się być typowym mięśniakiem, który nie jest skłonny do okazywania uczuć. No i jak już wspomniałam, Mason jest od bicia. Nie wdaje się zbyt często w bójki, ale nie zawaha się to zrobić. Jedno jest pewne. Bracia się wspierają, mają złą sławę, ale z czasem chronią też Sam i traktują ją jak swoją.

Rodzice za to naszych bohaterów zawiedli po całości. Zwłaszcza na końcu, kiedy nie mogłam przestać się śmiać z parodii, jaka się zrobiła, ale nie będę opowiadać szczegółów. W każdym bądź razie, rodzicami byli kiepskimi.

Pewnie nikogo nie zdziwi, że Sam w końcu zakochuje się w jednym z braci. Jak myślicie, w którym? Motyw seksu i pożądania nie występuje tutaj na pierwszym miejscu, co bardzo mi się podobało. Choć potem dwójka dość często go uprawia, to jednak to tak nie przeszkadza.

Styl autorki jest lekki i przyjemny, co sprawia, że książkę pochłania się kartkę za kartką. Naprawdę wciągnęłam się w tę historię i śmiało mogę stwierdzić, że jest to pozycja, do której bym jeszcze wróciła.

Fallen Crest Akademia to nie tylko opowieść o miłości, która nie wypada. To także zwrócenie uwagi na zachowanie wśród młodzieży oraz na to, jak bardzo wśród nich liczą się plotki i opinie na temat innych osób.


Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia