Wszystkie nasze obietnice - Colleen Hoover PRZEDPREMIEROWO

31 paź 2018


Tytuł: Wszystkie nasze obietnice
Ilość stron: 320
Premiera: 14.11.2018
Wydawnictwo Otwarte

Powiem szczerze, że nie wiem, jak przedstawić fabułę tak, by nie za wiele zdradzić. Uważam, że każdy sam powinien sięgnąć po tę lekturę. Ale skoro mam już o niej opowiedzieć, to powiem tak: Quinn i Graham są małżeństwem od kilku lat. Przysięgli sobie miłość na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Tyle, że życie bywa o wiele okrutniejsze niż by się nam wydawało.
Na początku jest fascynacja sobą i ten żar, a z biegiem lat wpada rutyna. Ale czy ta rutyna ma pospolite podłoże? Ja uważam, że nie - że wdarła się z powodu, a raczej problemu, z którym bohaterowie starają sobie poradzić. Chcą stworzyć pełną rodzinę, ale niestety, nie jest im to dane. I bardzo ich to boli.

Czy przeszłość oraz teraźniejszość sprawią, że ich małżeństwo rozpadnie się na dobre? Czy obydwoje przestaną o nie walczyć? Czy ma jeszcze sens?

Quinn i Graham poznają się w niecodziennych okolicznościach. Obydwoje właśnie rozstali się ze swoimi partnerami. Wydawałoby się, że to sytuacja krępująca, ale rozmawiają wtedy dość otwarcie. Nie przypuszczają, że za jakiś czas znów wpadną na siebie - i tym razem będzie z tego coś więcej.

Mam straszne mieszane uczucia. Znowu. Krótko mówiąc, mam wrażenie, że autorka nie radzi sobie z opisywaniem historii dorosłych bohaterów oraz poważnych problemów. Bo tak. Problem w tej książce jest poważny. Quinn i Graham chcą zostać rodzicami, ale nie jest im to dane. I z tego też powodu mają kryzys w małżeństwie, chociaż po głębszym zastanowieniu niekoniecznie nazwałabym to kryzysem.

Historia przedstawiona jest dwutorowo. Na zmianę poznajemy to jak było kiedyś i jak jest teraz. Jak się poznali i jak sobie radzą obecnie.
Nie polubiłam się z Quinn. Nie chcę wyjść na bezuczuciową osobę, ale uważam, że Quinn przesadza. Przedstawia siebie jako jedyną ofiarę w tym wszystkim. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że zajście w ciążę stało się wręcz jej obsesją. Jeśli dochodziło do zbliżenia, to natychmiast liczyła, czy ma owulację. Kiedy się kochali, czekała, aż skończą. Nie odczuwała z tego przyjemności. Nie chciała, bała się, bowiem otoczyła się pewnego rodzaju murem. Miała ciągle nadzieję, ale przy okazji raniła tym swojego męża. Udawała, że wszystko jest w porządku, choć w rzeczywistości unikała Graham'a jak tylko mogła. Zachowywała pozory. Bolało mnie też to, jak zareagowała na słowa Graham'a, kiedy ten się przed nią otworzył i powiedział co go boli, co go męczy. Bo ona sama nigdy tego nie zrobiła. Nie powiedziała mu, co siedzi w jej głowie. Jak zareagowała Quinn na jego słowa? Odebrała je jako atak, że to jej wina i w ogóle. Bo przecież to nie jej wina, to nie ona tu jest najgorsza, to nie ona odpycha od siebie własnego męża. Serio? Najlepiej odwrócić sytuację? Strasznie, ale to strasznie poirytowałam się tą sytuacją.

Graham walczy o to małżeństwo. Mam wrażenie, że tylko on je stara się uratować. Bo dla Quinn najważniejsze jest zajście w ciążę. Stawia sobie to za cel. A Graham kocha ją, okazuje jej to. Chce się z nią kochać z uczucia a nie tylko w celu prokreacji. Męczy go ta cała sytuacja. Widzi, że Quinn go odpycha, ale udaje, że tego nie widzi, bo sądzi, że dla niej tak będzie lepiej. Nie narzuca się. Z czasem po prostu przestaje, bo nie widzi sensu. Tęskni za żoną, którą była kiedyś. Niewybaczalne jest to, co zrobił i nie powiem dokładnie, o co chodzi. Ale z drugiej strony - chyba mu się nie dziwię. Każdy człowiek ma swoje granice. A jego zostały przekroczone. Ale przeprosił i wyjawił, co go boli. Otworzył się - zrobił coś, czego ona nie zrobiła. I co? Został przez to zbesztany. Super!

Oboje doznają kolejnego ciosu, który w sumie jest szczytem wszystkiego. Zmusza Quinn do przemyślenia pewnych kwestii. Bo Graham wciąż jest pewien jednego - kocha swoją żonę.

Motyw drewnianej szkatułki chwyta za serce. Nie wyjaśnię Wam, o co z nią chodzi. Przeczytajcie, to się dowiecie, bo wbrew pozorom nie jest to zła książka. Porusza ważny temat, aktualny i prawdziwy. Uważam jednak, że autorka nie poradziła sobie z nim tak świetnie jak to bywało w przeszłości. Nie poczułam tego wow. Owszem, raz zaszkliły mi się oczy, ale to wszystko.

Rozdziały, które opisywały przeszłość były bardzo słodkie, wręcz przesłodzone. Ale to właśnie tak bywa na początku związku. Wszystko jest piękne, a potem zaczynają się problemy. Prawdziwe życie. Nie ukrywam, że te związane z teraźniejszością bardziej mnie interesowały.

O czym tak naprawdę są Wszystkie nasze obietnice? O tym, że czasem pragniemy czegoś tak bardzo, że się gubimy i ranimy przy tym najbliższe osoby. Popadamy w rutynę, która staje się bolesna. Ale jeśli naprawdę się kocha, to tak łatwo nie odpuści się tej drugiej połówki...

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.







Czytaj dalej »

Pan Perfekcyjny - Ann E. Jewel

29 paź 2018


Tytuł: Pan Perfekcyjny
Autorka: Ann E. Jewel
Ilość stron: 408
Wydawnictwo Filia

Ellen wydawała się być najlepszą kandydatką na najemcę lokalu, który znajdował się nad biurem Flinta. Wziął ją za spokojną, ułożoną kobietę. Na taką też wyglądała. Tyle, że w rzeczywistości jest energiczną muzykoterapeutką. I to dość głośną. Dźwięk gitary jest na porządku dziennym, a Flint potrzebuje spokoju, by się skupić.

W dodatku Ellen traktuje go tak, jakby się znali od nie wiadomo jak dawna. Co chwilę poprawia mu krawat, chwali jego garnitur i chętnie opowiada o swoich zwierzątkach domowych, a dokładniej o....szczurach! A Flint nie znosi szczurów!

Mężczyzna chętnie rzuciłby jej wypowiedzeniem najmu, ale nie ułatwia mu tego syn, który bardzo lubi Ellen. Harrison jest lekko autystyczny i pozwala kobiecie zbliżyć się do siebie. Traktuje ją jak przyjaciółkę. Zaś Flint zaczyna spostrzegać w niej kogoś więcej niż kobietę, która wynajęła lokal i działa mu na nerwy. Tak samo Ellen zaczyna inaczej patrzeć na niego. Zaczyna coś się dziać między nimi, ale czy szczęście jest im przeznaczone? Czy przeszłość pozwoli im się otworzyć na siebie?

Patrzysz na okładkę i co myślisz? Moje pierwsze skojarzenie - pewnie jakiś gorący romansik biurowy. Zaglądamy do tyłu, czytamy opis i co? Hmmm no właśnie. Miałam troszkę mieszane uczucia, czy się wciągnę w tę historię. Podeszłam do lektury z lekką obawą, ale całe szczęście - bardzo niepotrzebnie!

Bardzo, ale to bardzo polubiłam Ellen. Kojarzy mi się z taką prostą, swojską dziewczyną. Mówi, to co myśli, to co ślina przyniesie na język. Jest szczera, zabawna i oddana swojej pracy. Uważa, że muzyką można wiele zdziałać, jeśli chodzi o zdrowie, ale i nie tylko.
Jest zabawna i naprawdę, jej sposób bycia i humor bardzo mi się podobały. Czuję, że mogłabym się z nią spokojnie zakumplować.
Ma za sobą nieudane małżeństwo. Pewna tragedia doprowadziła do rozwodu, mimo iż Ellen próbowała walczyć za dwójkę. Pozwalała na wyrządzanie krzywdy, ale w końcu i ona miała dość. Przez to jej serduszko jest zamknięte.
Uwielbiam jej stosunek do Flinta i jej słabość do garniturów. Wcale nie jest nieśmiała. Nie wstydzi się, ani nie krępuje podejść do mężczyzny, by poprawić mu krawat czy zapiąć guziki od koszuli.

Flint jest znanym i bardzo dobrym prawnikiem. Ma swoją sekretarkę, którą zwalnia codziennie i za każdym razem śmiałam się z tego :D Ma też syna, którego samotnie wychowuje, bowiem spotkała ich tragedia. Nie będę rozpisywać się, co takiego się wydarzyło, bo nie chcę spojlerować. Ale przez to wydarzenie mężczyzna pokutuje do dnia dzisiejszego. Całkowicie oddaje się pracy i skupia się na swoim synu. Nie jest ani chamski, ani zaborczy. Jest to typowy gentleman, a tego ostatnio chyba brakowało mi w czytanych przeze mnie książkach.
Próbuje wyrzucić Ellen - z początku nie ma do tego podstaw, by zrobić to zgodnie z prawem. W końcu znajduje powód, ale te dwa tygodnie mijają, a kobieta wciąż jest w lokalu nad jego biurem i wciąż go denerwuje....Ale z czasem dostrzega w niej piękną kobietę. Zaczyna lubić rozmowy z nią, a fakt, że jego syn lubi Ellen, nie ułatwia mu trzymania się z daleka od kobiety. Bo jego męskie ciało zaczyna reagować.
Uważa, że nie zasługuje na szczęście i je odpycha. Mimo iż wszyscy wokoło mu kibicują. No prawie wszyscy.

Koniecznie trzeba też tutaj wspomnieć o Harrisonie. Ma lekki autyzm, ale to mądry chłopak. Czasami rozmowa z nim jest ciężka i Flint nie raz powstrzymuje się przed wybuchem, ale to świetny chłopak. Jego bezpośredniość nie raz mnie rozbawiła. Polubiłam go.

Całość naprawdę jest świetna. Autorka kupiła mnie tą historią. Przepadłam przy niej. Chciałam dawkować czytanie, ale nie potrafiłam. Miałam ochotę jak najszybciej się dowiedzieć, co dalej.
Prosty styl i język sprawiają, że kartki same się zmieniają. Ani razu się nie nudziłam. Obawiałam się jakiejś wulgarności, a tym czasem dostałam naprawdę dobrą historię.

Pan Perfekcyjny to historia dwójki ludzi, których dotknął los, a ten wciąż ich nie oszczędza. Pokazuje także, że po burzy wychodzi słońce. Warto zaryzykować, podjąć tę właśnie decyzję i spróbować szczęścia, bo każdy na nie zasługuje.

Za możliwość recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.





Czytaj dalej »

Magazyny językowe - niemiecki i hiszpański (wrzesień - październik)

26 paź 2018

Cześć!

Dziś przychodzę z pozostałą dwójką magazynów. Tym razem dotyczą języka niemieckiego i hiszpańskiego. A ja tym czasem jestem w podróży na Targi Książek w Krakowie :) kogo tam spotkam? :D


Tego pierwszego uczę się chyba od jakiś dziesięciu lat, z przerwami. Nie używałam go do tej pory, więc dużo słownictwa wypadło mi z głowy. Dlatego też opcja z magazynami jest naprawdę fajna.

Jeśli chodzi o hiszpański, to zaczęłam się go niedawno uczyć. Znam podstawy, ale nie przeszkadza mi to, by czytać magazyn - nawet jeśli wszystkiego nie rozumiem. Jest to dobry sposób, by mieć z nim styczność, dlatego też postawiłam na czytanie w tym języku :)


W tym numerze poruszany jest stereotyp małej ilości narodzin dzieci. Jest to ciekawy wstęp, a zaraz za tym mamy rekomendacje filmu, książki i muzyki, co z kolei mnie najbardziej zainteresowało. Nie ma co ukrywać - ani nie czytam książek po niemiecku, ani nie słucham muzyki, ani nie oglądam filmów :D Więc chociaż mogę zobaczyć co takiego Niemcy lubią.

To co też mi się bardzo podobało to kalendarz świąt i wydarzeń - wyjaśniono, co to za święta są we wrześniu, czy październiku. Mi przydało się to w transporcie :)

Poznajemy również piosenkarkę, Alice Merton, która pojawiła się jak grom z jasnego nieba. Jak nie lubię takich wywiadów, tak ten mnie zainteresował.

Jeśli chodzi o dział Kultury to artykuł związany z Niemiecką Fundacją na rzecz czytania skradł moje serce. Chyba każdy książkoholik powinien go przeczytać :)

Fajny również jest artykuł na temat pełnego portfela - znajdziemy w nim wiele wskazówek, by uniknąć pustki w pieniążkach :D



Znajdziemy również przepis na musli, a oprócz tego, coś dla uczących się niemieckiego - tym razem pod lupą stawiamy dopełniacz.

Numer bardzo mi się podobał, a jeszcze bardziej jestem zadowolona z faktu, że czytałam po niemiecku, a ze zrozumieniem tekstów nie poszło tak źle. :)


To co podoba mi się w tym magazynie, to fakt, iż zaznaczany jest poziom językowy danego artykułu. Jeśli mnie przerasta i widzę B2 (a dopiero się uczę), to dzięki temu po prostu się nie demotywuję. A motywacja i dobre nastawienie jest tutaj bardzo ważne.

Tematem numer jest nauka języków obcych - nie jest to dla mnie obce zagadnienie. Jestem językowcem, więc pewnie się domyślacie, że najbardziej zagłębiłam się właśnie w ten artykuł. Przedstawione zostają zalety nauki języków obcych - w końcu w dzisiejszych czasach to właśnie języki otwierają nam drzwi do kariery. Nikogo już nie dziwi, że ktoś zna jakiś język. Angielski to teraz podstawa. W artykule znajdziemy wiele rad, które warto stosować, jeśli nie chcemy, by nauka nam się znudziła. W dodatku mamy propozycje filmów do nauki, a zostały one podzielone na poziomy językowe.

Dział Kultury jest tutaj naprawdę bogaty. Znajdziemy w nim aż pięć artykułów i wszystkie są bardzo interesujące.


Niedługo zbliża się u nas święto Wszystkich Świętych więc mamy tutaj możliwość, by się dowiedzieć, czy jest takie święto w Hiszpanii i w jaki sposób się je obchodzi.

Artykuł związany z podróżami jest bogaty w piękne zdjęcia - aż człowiek marzy o kolejnym urlopie :)

Mimo iż nie była to łatwa przeprawa, to jednak dobrze się bawiłam przy tym magazynie. Zapisałam sobie nowe słówka a przede wszystkim cieszy mnie fakt, że czytałam coś po hiszpańsku :D

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Colorfulmedia. Tutaj możecie zakupić obecne numery oraz te starsze :)

Znacie? Lubicie? :)


Czytaj dalej »

Until Nico - Aurora Rose Reynolds

24 paź 2018


Tytuł: Until Nico
Autorka: Aurora Rose Reynolds
Ilość stron: 256
Wydawnictwo Editio Red

Sophie i Nico poznają się przez przypadek - wszystko za sprawą telefonu, który zgubiła dziewczyna. Nico dzwoni pod ostatni zapisany numer i proponuje jej, by się spotkali, żeby mogła odebrać telefon. A kiedy już dochodzi do tego spotkania to reakcja Nico jest.... Cóż, dla mnie jest śmieszna, dziwna i żałosna. Typowy samiec alfa. Sam na siebie jest wściekły, że Sophie mu się podoba od pierwszego spotkania.

Sophie traci dla niego głowę. Wydaje się być rozsądna, ale kiedy w pobliżu pojawia się Nico, zmienia się. Podejmuje pochopnie decyzje, ulega nawet jego namowom. Nico chce ją bliżej poznać i nawet ukazuje przy tym swoją spokojniejszą naturę pełną uczuć.

Czy takie dwa przeciwieństwa się pokochają i stworzą razem związek? Czy przeszłość dziewczyny pozwoli zaznać jej szczęście? A może ktoś spróbuje to zniszczyć?

Wszyscy dobrze wiedzą, że seria Until jest dość specyficzna. Ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja osobiście ją lubię - jest dobra na leniwy wieczór, kiedy nie chce nam się nadwyrężać mózgu i myśleć. Choć nie ukrywam, że ta część mnie strasznie irytowała. Jak nigdy.

Nico to kolejny samiec alfa, aczkolwiek mam wrażenie, że autorka przedstawiła go jako najgorszego pod tym względem. W poprzednich tomach, kiedy był wspominany, to nawet mi się podobał. Lubiłam go i nie mogłam się doczekać tej części. Ale kiedy poznałam go bliżej...Matko, jak on mnie irytował!

W dupie mam, co myślisz i jakie kity próbujesz mi wciskać, bo i tak należysz do mnie. 

Bardzo romantyczne, prawda? Ma być tak, jak mówi Nico i koniec kropka. Ma niebezpieczną pracę, jest napakowany, typowy bad boy. Ale potrafi zadbać o Sophie a uczucia wobec niej są naprawdę szczere.

Sophie to z kolei taka trochę zagubiona szara myszka. W przeszłości miały miejsce przykre zdarzenia, które odcisnęły na niej piętno. Jest nieśmiała, spokojna, poukładana. Niby się boi, a podejmowane przez nią decyzje przeczą temu wszystkiemu.

Oczywiście, tak jak w poprzednich tomach - akcja szybko się dzieje. Szybko się w sobie zakochują, co dla mnie jest mało naturalne. Ale tak jak już wspomniałam, seria ta jest dość specyficzna i nie ma co oczekiwać od niej cudu. Nie brakuje tutaj wulgaryzmów, dialogi są proste. Czyta się wbrew pozorom szybko.

Jeśli chodzi o takie hm...ważne wydarzenie, niebezpieczeństwo...To mam wrażenie, że autorce zabrakło na to pomysłu. Takie ni stąd,ni zowąd...

Bądź co bądź, jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego i krótkiego, to polecam serię Until. Until Lilly pozostaje moją ulubioną częścią - póki co :)

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.





Czytaj dalej »

Odrobina blasku - Shari L. Tapscott

22 paź 2018


Tytuł: Odrobina blasku
Autorka: Shari L. Tapscott
Ilość stron: 269
Wydawnictwo Kobiece

Riley po skończeniu szkoły średniej postanawia skorzystać z pogody i wakacje spędza u ciotki. Nie jest to też jedyny powód - dziewczyna nie ma pojęcia, kim tak naprawdę jest. Ma lekki kryzys. W liceum była popularną cheerleaderką, a teraz niekoniecznie miała jakieś plany na przyszłość.

Będąc u ciotki na wakacjach, w oko wpada jej Zeke - przystojny artysta, który ma stoisko na straganie podczas letniego targu. Riley chce mu się przypodobać i wymyśla sobie, że potrafi wytwarzać mydło! Tyle, że w rzeczywistości nie ma zdolności manualnych...

Dziewczyna stara się tego szybko nauczyć. Ma nadzieję, że chłopakowi to się spodoba, bo przecież to takie małe niewinne kłamstewko. Ale czy Zeke okaże się naprawdę taki fajny, za jakiego się ma? A może Riley pozna jeszcze kogoś?

Seria Bling to typowa seria młodzieżowa. Odrobina brokatu nie była wymagająca i tak samo jest z tą częścią. Riley mieliśmy okazję poznać w poprzednim tomie. A w obecnym nie zabraknie również bohaterów z poprzedniej części :)

Riley przechodzi kryzys. Nie wie, kim tak naprawdę jest. Będzie szła na uniwerek, czyli będzie zaczynała od nowa, a w liceum była przecież popularną uczennicą. Myślę, że boi się to stracić w nowym miejscu, ale znając jej charakterek, o dziewczynie pewnie szybko zrobi się głośno.
Jest dość żywiołową dziewczyną. Nie lubi nudy, jest też szczera, mówi, co myśli. Jednak kiedy obok pojawia się Zeke, to traci rozum. Chce mu się przypodobać, mimo że ten niekoniecznie jest nią zainteresowany. Może inaczej - podoba mu się, ale niekoniecznie robi coś w tym kierunku. To Riley bardziej się stara. Jemu trochę to powiewa i jak się obudzi, to się do niej odzywa.
Riley nie ma zdolności manualnych, więc mydło nie wychodzi jej od razu. Jednak z czasem uznaje to za coś fajnego. Dostrzega to, co lubi w tym wszystkim jej przyjaciółka, bohaterka z poprzedniej części.

Zeke to jak już pisałam - przystojny artysta, malarz. Jako faceta to ja go nie lubię. Sam nie wie, czego chce i cóż...Jest po prostu głupi. Jego zachowanie jest głupie. Ja to bym powiedziała, że z niego jest po prostu baba, ale nie chcę za bardzo wdawać się w szczegóły, bo to będą spojlery. Jeśli przeczytacie, to zrozumiecie, o co mi chodzi. Podsumowując - nie polubiliśmy się.

Ale pojawia nam się drugi przystojniak! Linus to taki geniusz. Dużo wie, jest mądry, pomaga też Riley z wytwarzaniem mydła. Dziewczyna mu się podoba, ale on zdaje sobie sprawę, że zafascynowana jest Zeke'm. Dlatego też nie narzuca się jej. Owszem, zaprasza ją na wspólne wyjście, rozmawiają, kolegują się. Tutaj ich znajomość idzie naturalnie.
A Riley zaczyna głupieć, bo obydwaj jej się podobają. Nie wie, co powinna robić. Irytowało mnie to, że myślała o jednym, a z drugim się umawiała. Po pewnych wydarzeniach przeczyła swoim uczuciom, ale szybko zrozumiała, jak to jest naprawdę.

W dodatku pod koniec pokazuje, że druga połówka jest dla niej bardzo ważna i potrafi się poświęcić. To bardzo mi się w niej podobało, bo pokazało, jaką przeszła przemianę.

Potrzebowałam odrobiny blasku w swoim życiu.

Nie zdradzę, z kim się związała i jak to się w ogóle skończyło. Musicie przekonać się sami! Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Język i styl są proste, nie nudzimy się.  A okładka po prostu jest prześliczna! Jest to fajna młodzieżówka, idealna na wieczór :)

W tym momencie zdaję sobie sprawę, że zawsze wiedziałam, kim jestem i gdzie jest moje miejsce - właśnie tutaj, przy tym stole, z moją przyjaciółką i jej rodziną, z całą moją rodziną.[...] Tutaj nigdy niczego nie muszę udawać. Mogę być sobą. Cokolwiek by się nie działo, oni mnie kochają - mimo wszystkich moich niedoskonałości, a czasem właśnie z ich powodu.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

Jeden błąd - Anna Szafrańska PRZEDPREMIEROWO

20 paź 2018


Tytuł: Jeden błąd
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 496
Data premiery: 07.11.2018
Wydawnictwo NOVAE RES

Dominika i Oliwer są parą od wielu lat. Ona ma w końcu rozpocząć swoją pierwszą pracę jako nauczycielka w liceum, a on ma zostać wspólnikiem w kancelarii ojca Dominiki. Wszystko wygląda pięknie i wszyscy też tak uważają - mają Oliwera i Dominika za szczęśliwą parę. Jednak im bliżej ślubu, tym więcej wątpliwości zaczyna mieć dziewczyna. Głównie przez niego - Oliwier coraz częściej jest apodyktyczny, impulsywny, rządzi się i narzuca swojej narzeczonej konkretne zachowanie. Ma dla niej swoje wyobrażenie jej życia.
Sytuacja ich w związku zaczyna być naprawdę trudna i cierpi na niej główna bohaterka. W dodatku jeden z jej uczniów staje się dla niej kimś, kim nie powinien być. Staje się kimś zakazanym.

Czy Dominika będzie mieć siłę i odwagę, by zawalczyć o lepsze życie? A przede wszystkim o uczucia, na które zasługuje?

Dominika skończyła właśnie studia magisterskie, nabyła kwalifikacje nauczycielskie i niedługo wychodzi za mąż. Wcale nie myśli o pracy, bowiem jej narzeczony jest przekonania, że ta powinna siedzieć w domu i się nim zajmować. Oliwier ma staromodne przekonanie. W dodatku mówi Dominice jak powinna chodzić ubrana, jaką powinna nosić fryzurę i czy powinna się odzywać, czy też nie. Już nie wspominając, że ma zakaz picia alkoholu podczas wyjścia z ich znajomymi.
Dopiero przyjaciółka, Monika, namawia ją, by podjęła się pracy w szkole, gdzie ona sama pracowała. Zwolniły się dwa wakaty, więc szansa była spora. No i oczywiście jej się udaje. Oliwierowi niekoniecznie to się podoba. Zwłaszcza, że dowiaduje się o tym przez przypadek.
Kiedy pewnego wieczoru Dominika przestaje trzymać język za zębami, mówi mu wprost co myśli i czuje, Oliwier pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Krzywdzi ją. Bije i gwałci. I jak to ofiara przemocy, tłumaczy sobie jego zachowanie - że to jej wina, że nie powinna się odzywać, że Oliwier przeprosił i już tego nie zrobi. Przyznaję, że tym mnie strasznie irytowała, wręcz denerwowała. Rozumiem, że łatwo powiedzieć. Nie od dziś wiadomo, że ofiarom przemocy ze strony bliskiej osoby ciężko jest odejść. Człowiek wierzy, że się zmieni, zwłaszcza, kiedy w grę wchodzą uczucia.

Jeśli chodzi o Oliwiera to jednak on nie był typowym damskim bokserem. Powiem szczerze, że spodziewałam się po nim czegoś więcej. Owszem, wyrządzał jej krzywdę w okropny sposób, ale tak naprawdę zrobił to kilka razy i na tym poprzestało. Myślałam, że wpadnie w większy obłęd, a on w pewnym momencie próbował walczyć sam ze sobą. Nie zrozumcie mnie źle - nie bronię go. Po prostu sądziłam, że będzie bardziej okropny. Kontrolował Dominikę, a kiedy widział, że ta zmierza do odejścia, panikował. Bał się ją stracić. Nie tylko ze względu na to, że miał zostać wspólnikiem jej ojca. Tutaj chodziło jeszcze po prostu o przyzwyczajenie. Nie wyobrażał sobie przyszłości z inną kobietą.

No i do tego wszystkiego dochodzi jeszcze Mikołaj. Nie jest typowym bad boy'em. Na twarzy ma bliznę, można rzec, że jest czarną owcą w szkole. Sprawiał problemy nauczycielom, na lekcje chodzi,by zaliczyć sprawdziany i wyrobić sobie frekwencję. Wydaje się być buntownikiem, który ma wywalone na szkołę. Jest w klasie maturalnej, której wychowawczynią na ostatni rok zostaje właśnie Dominika. Od pierwszej chwili coś między nimi się dzieje. Obydwoje to czują. A Dominika, jak to nowa i ambitna nauczycielka, interesuje się swoimi uczniami. Wkrótce się dowiaduje prawdy, dlaczego Mikołaj tak rzadko chodzi do szkoły. W rzeczywistości jest prawdziwym mężczyzną, który dorósł do życia. Jest odpowiedzialny i troskliwy. To on pierwszy dostrzega, że nad Dominiką ktoś się znęca. Bo zna to z własnego doświadczenia. Ich znajomość zaczyna wszystko komplikować...

Nie będę więcej spojlerować, ale muszę nawiązać do zakończenia historii. Przez chwilę byłam wściekła na to, jak Dominika postąpiła i jak potraktowała Mikołaja. Uważam, że powinien znać prawdę. Ale kiedy potem czytam ostatnie zdania, słowa i analizuję tę sytuację ponowie...Niestety, muszę przyznać, że postąpiła dobrze. Musiała tak zrobić, by ostatecznie ten jeden błąd okazał się być prawidłowym.

Książkę czyta się niesamowicie szybko, mimo iż ma prawie 500 stron. Ja osobiście pochłonęłam ją w kilka godzin. Styl i język są proste, trafiają do czytelnika. Każdy rozdział zaczyna się cytatem z jakieś piosenki. Zdecydowanie Autorka bardzo mnie zaskoczyła historią tej trójki bohaterów.

Jedynym minusem, o którym muszę wspomnieć, jest dla mnie okładka. Jest świetna, prześliczna, ale... Moje pierwsze skojarzenie? Seria Off Campus autorstwa Elle Kennedy. Nie mogę po prostu pozbyć się tego wrażenia.

Historia Dominiki pokazuje, że ten jeden błąd może być również początkiem szczęścia, na które zasługuje każda kobieta. Ten jeden błąd może być bodźcem, który sprawi, że zdobędziemy odwagę i zaczniemy walczyć o siebie.

Je ne regrette rien. Niczego nie żałuję.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.





Czytaj dalej »

Sekrety i kłamstwa - Sylwia Trojanowska

18 paź 2018


Tytuł: Sekrety i kłamstwa
Autorka: Sylwia Trojanowska
Ilość stron: 328
Wydawnictwo Czwarta Strona

Przeszłości nie da się zmienić. Można ją wspominać, ale niczego, zupełnie niczego nie da się w niej zmienić. To, co już się wydarzyło, jest po prostu niezmienialne. 

Magda wciąż cierpi po stracie męża, mimo iż minęło już trochę czasu.Wraca do rodzinnego domu, by pogodzić się z dziadkiem - kiedyś osobą najważniejszą. Magda nie utrzymywała z nim kontaktu, ale dowiaduje się, że wcale mu tak wiele czasu już nie zostało i wypadałoby mu dać szansę. Kobieta jest sceptycznie na to nastawiona, ale jedzie do niego.
Ludwik chce, by jego wnuczka z nim zamieszkała. Ta po części się zgadza, ale stawia też warunek - zdradzi jej swoją skrywaną przeszłość, gdyż w końcu chce poznać historię jego rodziny.
Okazuje się, że życie jej dziadka za czasów II wojny światowej nie było usłane różami. Słucha jego historii, odwiedza dawne ulubione miejsca i na nowo buduje relacje z sąsiadami. Spotyka też osoby znane z przeszłości.
A oprócz tego pojawia się także On. Jednak, czy Magda będzie gotowa na uczucia i ponowne szczęście? Czy intencje jej dziadka są uczciwe?
Zapraszam do lektury!

Obawiałam się tej lektury. Zazwyczaj unikam książek, gdzie znajduje się motyw historii, nawet jeśli jest on nieznaczny. Tutaj miło się zaskoczyłam, bo naprawdę się wciągnęłam. Z zapartym tchem czytałam opowieści Ludwika, które miały miejsce za czasów II wojny światowej. Nie są to proste ani przyjemne historie. Wpłynęły one też na Ludwika i czasami nie dziwiłam się, że jest taki, czy owaki.

Mąż Magdy niespodziewanie zmarł. To ona go znalazła i przyznam szczerze, że w bolesny sposób. Współczułam jej. Nie pozbierała się też tak łatwo po jego odejściu. Był dla niej całym światem. Zostaje namówiona do tego, by pojechać do dziadka i dać mu drugą szansę. Była negatywnie na to nastawiona, ale w ciągu kilku dni zmienia nastawienie i postanawia zostać.
Przez ten czas poznaje dziadka na nowo i zaczyna go rozumieć. Budują na nowo relację, która koniec końców zostaje wystawiona na próbę, bowiem okazuje się, że intencje Ludwika nie były szczere...

Czas nie leczy ran. Pozwala od tych ran odetchnąć. Na chwilę, czasami na dłużej. 

Magda przez przypadek poznaje Jakuba i od początku czuje to coś. Najpierw się przed tym broni, ale z czasem coś do niej dociera. Kuba ją nawet popycha w tę stronę i tak, mamy tutaj romans. Tyle, że nawet i on jest podejrzany.

A sam Kuba...To taki prosty mężczyzna. Jak tylko się pojawia, wydaje się być hm...dziwny? Czytelnik czuje, że coś z nim może być nie tak. Często pojawia się obok Magdy, niby to przez przypadek. I choć może święty nie jest, to zaczyna coś czuć do kobiety.

A Ludwik...Mężczyzna przeszedł dużo w życiu, to pewne. Jest schorowany, zrzędliwy, marudny i w ogóle, najlepiej go omijać. I większość ludzi tak robi, bo nawet na zwykłe dzień dobry potrafi odburknąć.
Skrywana prawda wychodzi na jaw. Wbrew pozorom on też przechodzi wewnętrzną przemianę. Aczkolwiek kiedy się okazuje, że jego intencje nie były szczere, to się wściekłam. Bo zwątpiłam, czy faktycznie trochę się zmienił, czy jednak nie :/

Nie trać ani chwili, bo później właśnie tej chwili może ci zabraknąć, aby zawalczyć o szczęście. 

Styl jest prosty. Czasami opowiastka jest długa, jednym ciągiem, ale to mi bardzo odpowiadało. Nie wtrącano niepotrzebnych opisów, co mi się podobało. Bałam się tych elementów historii i jak się okazuje, zupełnie niepotrzebnie. Były bardzo dobrym dopełnieniem.

- Czyli, że warto dawać kolejną szansę?
- Zawsze.

Miło też się zaskoczyłam, kiedy zorientowałam się, że to był pierwszy tom. Jestem naprawdę ciekawa dalszych losów Magdaleny. Czuję, że to nie wszystko, co miał nam do powiedzenia Ludwik :)

Czasami drobne kłamstwo może zniszczyć największe szczęście. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.





Czytaj dalej »

Stand by Me - Agata Czykierda - Grabowska

15 paź 2018


Tytuł: Stand by Me
Autorka: Agata Czykierda-Grabowska
Ilość stron: 326
Wydawnictwo NOVAE RES

Ostatni związek Sary z chłopakiem był do kitu. Właśnie z nim zerwała. Musiała wziąć się w garść i poukładać sobie życie na nowo, więc postanowiła spędzić wakacje w rodzinnym mieście. W tym samym czasie do miasta przyjeżdża Paweł, tyle że nim kierują przyczyny zawodowe. Chłopak wspina się po szczeblach kariery.

Przypadek sprawia, że ich drogi się krzyżują. Od pierwszej chwili Paweł zainteresował się Sarą, aczkolwiek ta stara się o nim nie myśleć, bo wie z kim ma do czynienia. Paweł to brat jej najlepszej przyjaciółki. W dodatku uchodzi za typ faceta, któremu tylko w głowie seks dla zabawy, a ona nie zamierza być zabawką w jego rękach. Nie interesuje ją, a przynajmniej tak uważa...

Wszystko zmienia Noc Kupały. Sara daje ponieść się chwili i od tego momentu jej życie zaczyna się komplikować, a postanowienia trafia szlag....

Sara jest strasznie wkurzającą i irytującą bohaterką. Pomimo że charakterek wydaje się mieć fajny, bo jest podobny do mojego, to jednak nie polubiłam jej. Sama do końca nie wie, czego chce. Wodzi Pawła za nos i stara się ograniczyć ich znajomość tylko do seksu. Trochę takie płytkie nastawienie, ale z drugiej strony, co mogła sobie pomyśleć o nim po tych wszystkich plotkach? Z innej beczki to widać, że woli wierzyć słowom innych osób niż samej się przekonać.
Jej pasją są skrzypce i szczerze, to żałuję, że ten motyw częściej się nie pojawiał. Tak naprawdę to gra na nich została wspomniana tylko kilka razy - chyba z dwa razy Sara na nich grała. Jak na pasję, to według mnie trochę za mało wspominek.
Jest wredna, stawia na swoim i wcale się nie dziwię, że Paweł nazywa ją wiedźmą :D Te ich przekomarzanie się jest świetne. Uwielbiałam czytać te ich riposty i w ogóle. Jest też mało pewna siebie, co widać przez wątpliwości, które pojawiają się w jej głowie.

Paweł to typowy przystojniak, którego kariera nabiera rozpędu, a co najważniejsze - spełnia się w tej pracy! Nie boi się nowych wyzwań. Ba, sam do nich lgnie. Jest zabawny, uroczy i w ogóle.
I wbrew pozorom wcale nie jest taki zły, jak to go Sara przedstawia. Paweł zawsze mówi dziewczynom, że niczego nie oczekuje. Seks bez zobowiązań, zero uczuć. Sam był kiedyś nieszczęśliwie zakochany. Znamy go też przecież z poprzedniej części, Pierwszy raz. Wyjechał też z tego powodu, by się pozbierać. Nie ciągnęło go jednak do poważnego związku, ale kiedy widzi Sarę, coś się w nim zmienia. Czuje, że to może być ta dziewczyna...
I naprawdę się stara. Nie rozumie, dlaczego dziewczyna jest tak do niego uprzedzona. Musi ciągnąć ją za język, ale nie odpuszcza. Ma też wredny charakterek.

Zarówno Paweł jak i Sara mają mocne charaktery. To takie dwa wybuchowe żywioły i może się przez to wydawać, że nie ma szans, by byli razem i to wypaliło. Czy w ich przypadku faktycznie tak będzie? Czy może jednak się uda? Musicie sami się przekonać!

Tak naprawdę w tej części nie dzieje się zbyt wiele. Zdałam sobie z tego sprawę pod koniec książki. Jest to prosta i niewymagająca lektura, idealna na leniwy wieczór. Mnie ich historia wciągnęła i muszę przyznać, że przy Stand by Me bawiłam się lepiej niż przy Pierwszy raz :) Nie mogę doczekać się kolejnej części :)

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.





Czytaj dalej »

Nieśmiała - Sarah Morant

12 paź 2018


Tytuł: Nieśmiała
Autorka: Sarah Morant
Ilość stron: 451
Wydawnictwo Feeria Young

Tak naprawdę wszyscy boimy się, że zostaniemy zranieni.

Eleonore jest cichą, nieśmiałą dziewczyną. Nie zawsze taka była. Pewne wydarzenia sprawiły, że się zmieniła. Docinki i wyzwiska ze strony rówieśników doprowadziły do tego, że postanowiła usunąć się w cień. Stara się puszczać je mimo uszów, udaje, że nie robi to na niej wrażenia. Myślę, że nawet do nich się przyzwyczaiła.

W szkole pojawia się nowy uczeń - Jason. Od razu interesuje się naszą rudowłosą bohaterką. Jest inna niż wszystkie dziewczyny, dlatego też postanawia, że będzie kolejnym jego trofeum. Czasami ją podrywa, a czasami jest po prostu....przyjacielem. A to właśnie przyjaciela potrzebuje Elie, bowiem straciła już jednego i bardzo za nim tęskni.

Elie broni się przed nim, jednak z czasem obydwoje otwierają się przed sobą. Jednak nic nie jest proste - zwłaszcza, że przeszłość ponownie puka do drzwi. Czy Elie poradzi sobie z tym wszystkim? Czy otworzy się na uczucia i będzie szczęśliwa?

Tak nie da się żyć, w ciągłym strachu przed opiniami otaczających mnie osób. Jeśli pokazujesz innym, że ich słowa cię dotykają, tylko ich tym zachęcasz. Dlatego nawet jeśli nie czujesz się komfortowo podczas publicznych wystąpień, nawet jeśli wolisz trzymać się na uboczu, nigdy, ale to nigdy nie próbuj żyć dla innych. Masz tylko jedno życie, kochanie. Zachowuj się na tyle egoistycznie, aby mieć je całe dla siebie i nikomu nie pozwolić okradać się z najdrobniejszych chwil.

Eleonore jest typową szarą myszką. Lubi pisać, jest spokojna, nieśmiała...I przez to otoczenie uważa ją za gorszą. Bo się jąka, kiedy ktoś do niej zagada, bo spuszcza wzrok, bo jest cicha... Dziewczyna stara się olewać wszystkiego rodzaju docinki. Myślę, że nawet się do nich przyzwyczaiła.
Opiekuje się młodszym bratem. Po śmierci matki próbuje zastąpić ją w tej roli. Jest przez to odpowiedzialna i doroślejsza niż jej rówieśnicy. Dla niej ważniejsze jest dobro brata i ojca.
Straciła swojego najlepszego przyjaciela. Ta strata mocno ją dotknęła i do tej pory ciężko jest jej o tym mówić. A kiedy dowiadujemy się, że był to ktoś więcej, to serce nam się rozpada na milion kawałeczków...

Nie, to zwykły strach, taki sam jak każdy inny. Ale nie możesz przestać cieszyć się życiem z jego powodu. Wcześniej czy później każdy musi zmierzyć się ze swoim strachem.

Jason to typowy bad boy - przystojny cwaniaczek, flirciarz...Ale pod tą maską skrywa się czuły chłopak. Chociaż z początku ciężko to zauważyć, to z każdą stroną czytelnik odkrywa, że Jason wcale nie jest taki zły. Owszem, jego początkowe zamiary co do znajomości z Elie nie są wcale miłe, ani fajne, to jednak z czasem to się zmienia. Naprawdę stara się być jej przyjacielem. Stawa w jej obronie, pokazuje, że fajna z niej dziewczyna. Próbuje ją ośmielić.
Jednak ktoś staje mu na drodze. Konkurencja. Przeszłość puka do drzwi i to wtedy on sam zdaje sobie sprawę, że wpadł po uszy i jego plan strzelił szlag. On sam został kiedyś skrzywdzony pod względem uczuć - czy zaryzykuje i pozwoli zakwitnąć nowym?

Najłatwiej jest wtedy, kiedy ma się przy sobie ludzi, na których można polegać.

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Nie przypuszczałam, że tak zareaguję na tę historię. Jest pełna bólu, ale nie bójcie się, czytelnik znajdzie też tutaj swoje ukojenie. Obserwujemy jak każdy z bohaterów przechodzi przemianę, co jest niesamowite. Potrzebują tego, potrzebują też siebie nawzajem. Są dla siebie swojego rodzaju lekarstwem.

Styl i język nie jest skomplikowany. Czyta się łatwo, jest się ciekawym przemyśleń bohaterów. Historia z perspektywy Elie pisana jest w pierwszej osobie. W pozostałych przypadkach zastosowana jest trzecioosobowa narracja. Z początku trochę mnie to irytowało, ale dało się przyzwyczaić.

Mówi się, że czas leczy rany. To nieprawda. Czas pomaga nam o nich zapomnieć. I tyle. Strata bliskich jest nieuleczalna. Po niej nie można już dojść do siebie, chyba że nie ma się serca. Zwłaszcza, gdy dopada człowieka znienacka.

Jest to historia smutna i przejmująca, momentami miałam ochotę płakać. Jednak jest też piękna. Pokazuje, jak bohaterowie powoli przechodzą przemianę i zaczynają sobie radzić z uczuciami, przeszłością i światem. W ostatnim czasie żadna książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia, jak ta. Do tej pory ją przeżywam i szczerze Wam ją polecam. Według mnie to pozycja obowiązkowa.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.






Czytaj dalej »

Magazyny językowe - angielski (wrzesień - październik)

10 paź 2018

Cześć!

W dzisiejszym poście opowiem Wam o magazynach językowych, których jestem ogromną fanką. Czytam nie tylko te po angielsku, ale również po niemiecku i hiszpańsku. Od teraz będę Wam recenzować nadchodzące numery, co bardzo mnie cieszy :)

Osobiście uważam, że jest to świetny sposób na ćwiczenie języka obcego w sposób naturalny. W końcu bierzemy sobie taki magazyn do ręki, jak każdy inny. Do tego kawka, czy herbatka, ciepły kocyk i lecimy z tematem :)

English Matters Wydanie Specjalne - Focus on speaking 2

Jeśli chodzi o wydania specjalne, to muszę przyznać, że Wydawnictwo wybiera naprawdę ciekawą tematykę. Swoją przygodę zaczęłam od wydania związanego z maturą - korzystam z niego na zajęciach z uczniami :)

Najnowszy numer skupia się na mówieniu. Poruszany zostaje m.in. język grzecznościowy. czytamy również o pochodzeniu języka - jak to się stało, że w ogóle zaczęliśmy mówić.

Bardzo fajne jest Comic Strip: On the Plane - mamy tutaj przykłady wyrażeń przydatnych na pokładzie samolotu. Są to dialogi z życia wzięte, m.in. pytanie o miejsce, przypomnienie o wyłączeniu telefonu, itd.

Who Am I Talking to? to artykuł poruszający akcenty angielskiego oraz ogólnie ich rolę oraz wagę w języku. Podane są linki do filmików, na których inni mówią danym akcentem. Polecam obejrzeć ten dotyczący australijskiego akcentu :D

Every Man to His Taste to zbiór wyrażeń z każdej dziedziny: od sportu i polityki do do jedzenia i pogodę. Są to zdania wyciągnięte z żywych dialogów z życia codziennego.

Game Your Way to Speaking przedstawia propozycje gier, które mają pomóc nam w płynnym mówieniu po angielsku. Podane są przykłady gier tańszych i droższych, więc każdy znajdzie coś na swoją kieszeń. Mnie samej spodobało się kilka :)

Mamy też wyrażenia związane z seksem (Let's Talk About Sex) i przytoczone są tutaj dialogi z Przyjaciół :D. 

To, co też mi się podobało, to Spoken Threesomes - czyli ta sama informacja przekazana w różnych stylach: np. oficjalny, pół-oficjalny, nieoficjalny. Albo w grzecznym, niegrzecznym i obraźliwym. Polecam zajrzeć do tego artykułu :)

Learn English Abroad porusza temat nauki języka zagranicą - najlepszej metody, by się go nauczyć. Mamy przykłady cen zakwaterowania w różnych krajach.

Zaś To-Watch-List to przykłady seriali idealnych do oglądania i nauki angielskiego. Polecają tu m.in. Przyjaciół, Seks w wielkim mieście, a nawet Dr House.

English Matters 

Tutaj zdecydowanie wartym uwagi artykułem jest How to learn English with memory tricks. Przeczytamy w nich o różnego rodzaju metodach stosowanych to zapamiętywania pojęć, czy słówek. Przedstawiona zostaje dobrze wszystkim znana mapa myśli, czy metoda akronimów. Autorka zachęca również do wiązania pojęć z jakimiś zabawnymi historyjkami. Wiadomo, to co śmieszne, to mózg łatwiej zapamiętuje.

Przedstawiono 25 powodów, dlaczego warto czytać Dickens'a, ale mnie one akurat nie przekonują :) Poznajemy również sylwetkę pisarza David'a Baldacci'ego, ale nie jest to autor z gatunkiem dla mnie :)

Mamy też fajne wyrażenia z dnia codziennego, a tym razem dotyczą one sytuacji na stacji paliwowej :D Myślę, że warto się z nimi zapoznać. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą okazać się przydatne :) Jest to chyba moja ulubiona część tych magazynów.

Jeśli chodzę o część gramatyczną, to jest ona poświęcona mieszanym trybom warunkowym. A oprócz tego możemy poczytać o Nowym Orleanie i ten artykuł bardzo mi się podobał, bowiem uwielbiam architekturę tego miasta. Z resztą widać to na zdjęciach.

Business English

Głównym tematem numeru jest to, jak radzić sobie ze stresem - jak go kontrolować. Dowiadujemy się, jak ustalić jego przyczynę - czy jest związany z pracą, a może ze złą organizacją? Wskazane są powody, które warto przeanalizować i sprawdzić, czy one również nas dotyczą.

Ciekawa jest również kwestia rowerów na wynajem - w Beijing zabroniono nawet produkować nowe na wynajem, bowiem jest już ich tyle, że momentami powstają ich wysypiska. Ludzie zostawiają, gdzie popadnie i w ogóle.

To, co również mnie zaskoczyło, to artykuł, w którym mowa, że w Szwecji można często spotkać się z sytuacją, gdzie płatność jest możliwa tylko wyłącznie za pomocą karty. Mieszkańcy odchodzą od płatności gotówką, po co nosić przy sobie tyle banknotów? Naprawdę polecam.

Dla zainteresowanych informatyką, polecam artykuł dotyczący niebezpiecznego oprogramowania, czyli Rancid Ransomware.

Wszystkie magazyny znajdziecie na stronie Wydawnictwa Colorfulmedia. To właśnie dzięki niemu miałam możliwość lektury, za co serdecznie dziękuję!



Znacie te magazyny? Czytacie? A może jakieś inne pozycje czytacie w języku obcym? Podzielcie się! :)


Czytaj dalej »

Raven. Tom 2 Czarna wrona - J.L. Weil

8 paź 2018



Tytuł: Raven. Tom 2 Czarna wrona
Autorka: J.L.Weil
Ilość stron: 354
Wydawnictwo Kobiece

Piper nie ma wyjścia i musi szybko odnaleźć się w nowej sytuacji, gdyż nad Raven Hollow zawisła groźba wojny. Dziewczyna chowa swoją babcię i nawet pogrzeb nie może być spokojny.

Podejmuje też pierwszą ważną decyzję - odsyła swojego brata do domu. Nie chce narażać go na niebezpieczeństwo, a ona sama zabiera się za trening. Musi szybko nauczyć się wszystkiego tego, przed czym próbowała ją chronić matka. Musi szybko nauczyć się bycia Białym Krukiem.

Z początku próbuje to ukryć, ale jak to Piper, nie wszystko idzie jej po myśli. Powoli odkrywa karty swojej mocy i okazuje się, że jest potężniejsza niż ktokolwiek by pomyślał.

Sądzi, że odesłanie brata do domu, zapewni mu nie tylko spokój, ale również pozwoli jej w spokoju trenować. Myli się, i to bardzo, bowiem na wyspie pojawia się ktoś, kto nie powinien tutaj być.

No i jak tutaj mieć głowę na karku, kiedy jeszcze w grę wchodzą uczucia między nią a Zane'm? Razem mają niesamowitą moc, są silni. A tu za chwilę ma ogłosić zaręczyny z jego bratem...Czy Piper pozwoli manipulować swoim życiem? Czy zapewni wszystkim bezpieczeństwo?

Drugi tom zaskoczył mnie jeszcze bardziej. Pochłonęłam tę historię w zaledwie dwa wieczory. Nie sądziłam, że młodzieżówka z fantasy tak skradnie moje serce :D

Według mnie Piper świetnie radzi sobie z nową sytuacją. Pogrzeb babci jest dość bolesny - mimo, że nie znała jej za dobrze, okłamywała ją, to Piper i tak żywiła do niej dobre uczucia. TJ wcale jej nie ułatwia tego wszystkiego. Pożegnanie brata i odprawienie go z powrotem do domu również nie należało do najprzyjemniejszych decyzji. Jednak Piper jest święcie przekonana, że w ten sposób go chroni. Nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo się myli...
Dziewczyna trenuje. Z każdym dniem dowiaduje się czegoś nowego o swojej mocy. Biały Kruk to naprawdę potężna moc.

Na wyspie pojawia się ktoś jej bliski, ale nie zdradzę Wam, kto to dokładnie. Powiem za to, że wokół tej postaci dzieje się naprawdę wiele - autorka potrafi nas zaskoczyć!

Nie możemy zapomnieć o męskim bohaterze, jakim jest Zane. Czasami ten chłopak mnie irytuje, ale koniec końców bardzo go lubię. Chce dobrze ze względu na pozostałych i powstrzymuje się przed uczuciami do Piper, ale prawda jest taka, że ciągnie ich do siebie. Nie tylko ze względu na uczucia, ale i na to, kim są. Razem są bardzo potężni i to może wywołać zamieszanie wśród pozostałych.

Autorka bardzo zaskakuje w tym tomie. Wychodzi na jaw mnóstwo tajemnic. W dodatku nie wszyscy uchodzą z życiem w tej części...Nie przypuszczałabym, że posunie się do czegoś takiego.

Styl jest prosty i łatwy w odbiorze. Opisy nie są nudne, co dla mnie akurat jest bardzo ważne. Czytelnik szybko się wciąga w całą tą historię. Po tym, co tutaj się wydarzyło, to ja się nie mogę doczekać na trzeci tom!

Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszego tomu, to koniecznie to nadróbcie~! Gwarantuję Wam, że nie będziecie żałować :D

Za możliwość przeczytania, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.





Czytaj dalej »

Wrzesień 2018 - podsumowanie

6 paź 2018

http://unsplash.com


Cześć!

Na tle poprzednich miesięcy wrzesień wypada słabo, ale i tak jestem zadowolona, że przeczytałam te dziesięć książek. W życiu same zawirowania, więc przez to nie chce mi się czytać. Tak naprawdę nadrabiam to w weekendy. Czasami przychodzę i mam ochotę gapić się w ścianę. Ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni :)

A o to książki, które przeczytałam we wrześniu:

1. Raven. Biały kruk J.L. Weil
2. Mój zawodnik - K.Bromberg
3. Feel again - Mona Kasten
4. Biały dom. Tom 1 Mr President - Katy Evans
5. Rok na kwiatowej. Tom 4 Owoce miłości - Karolina Wilczyńska
6. Elementals. Tom 2 Krew Hydry - Michelle Madow
7. Jeden błąd - Anna Szafrańska
8. Dziewczyna, która wybrała swój los - Kasie West
9. Kłamstwo doskonałe - Lisa Scottoline
10. Płatki wspomnień - Augusta Docher

Oprócz tego pojawiła się recenzja Zanim zniknę Anny Dąbrowskiej - książkę czytałam wcześniej :). Dziesięć książek to sporo, ale jestem przyzwyczajona, że czytałam jednak o te cztery czy trzy książki więcej. Mam nadzieję, że uda mi się do tego wrócić :)

Ze wszystkich książek najbardziej podobały mi się Zanim zniknę oraz Feek again. Miło mnie zaskoczyły Owoce miłości i polecam je każdemu! Sama będę musiała nadrobić poprzednie tomy :).  Kłamstwo doskonałe również mnie pozytywnie zaskoczyło. Jeden błąd Anny Szafrańskiej to nadchodząca premiera i koniecznie będziecie musieli ją przeczytać! Recenzja pojawi się niedługo. Zaś najmniej podobał mi się Pan Prezydent i Mój zawodnik (recenzja również niedługo :D)

A jak Wam udał się wrzesień? Ale ten czas szybko leci!


Czytaj dalej »

Kłamstwo doskonałe - Lisa Scottoline

3 paź 2018


Tytuł: Kłamstwo doskonałe
Autorka: Lisa Scottoline
Ilość stron: 405
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Wszyscy przepadają za Chrisem Brennanem – uczniowie, zawodnicy drużyny baseballowej, ich matki, kadra pedagogiczna. Niedawno przeprowadził się do małego miasteczka w Pensylwanii i podjął pracę w miejscowym liceum. Przystojny kawaler sprawia wrażenie chodzącego ideału. Tymczasem wszystko na jego temat jest kłamstwem – nigdy nie był nauczycielem ani trenerem, manipuluje uczniami, by zrealizować swój tajemniczy cel. Wspólnika szuka wśród nastoletnich baseballistów…

Susan Sematov zmaga się z żałobą po śmierci ukochanego męża i trudami wychowania dwóch nastoletnich synów. Młodszy Raz jest ekscentrycznym, żywiołowym nastolatkiem, który osiąga sukcesy sportowe na pozycji głównego miotacza w szkolnej reprezentacji. Gdy ją utraci, jego emocjonalne rozchwianie narazi go na niebezpieczeństwo...
Heather Larkin samotnie wychowuje syna i stara się poświęcić mu każdą wolną chwilę. Nieśmiały Jordan właśnie awansował na wymarzoną pozycję w drużynie, ale wrażliwość i potrzeba męskiego wzorca czynią z niego łatwą ofiarę manipulacji.

Mindy Kostis, żona wziętego chirurga i matka szkolnej gwiazdy baseballu, uwikłana we własne skrywane problemy nie zauważa, że jej rozpieszczony syn wpada w poważne tarapaty. Rozbija się swoim nowiutkim BMW i nie wiadomo, gdzie ani z kim spędza czas.

Trzy rodziny łączy drużyna oraz trener Chris Brennan. Jak daleko jest w stanie się posunąć, aby osiągnąć swój cel? Kto spośród nich przetrwa czyhające zagrożenie?

Powyższy opis z okładki przytoczyłam nie bez powodu - przeczytajcie go i powiedzcie mi: jakie jest pierwsze wrażenie? Czy nie odbieracie po nim Chris'a jako postaci negatywnej? Jako czarnego charakteru? Taka była moja pierwsza myśl. Strasznie mnie to zaintrygowało, więc sięgnęłam po lekturę i za nic się nie zawiodłam! Zwłaszcza, że ja rzadko czytam takie książki :)

Chris Brennan zatrudni się w liceum w małym miasteczku. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że wszystko na jego temat jest kłamstwem. Myśli, że ma bezpieczną przykrywkę, ale okazuje się, że nauczyciel z tego liceum pochodzi z jego, rzekomo okolic. Trochę to go nie pokoi, ale Chris jest doświadczony, więc łatwo wybrnie i z tej sytuacji.

Chris uczy WOSu, a oprócz tego jest asystentem trenera drużyny baseballowej. Od początku interesuje się trójką swoich uczniów - Evan'em, Jordan'em i Raz'em. Oprócz tego poznajemy równiez perypetie rodzin tej trójki uczniów. Każda ma własne problemy, które mogą być znaczące dla naszego nauczyciela.

No właśnie. Przez pierwsze kilka rozdziałów odbieramy Chris'a jako postać nauczyciela. Naprawdę, byłam święcie przekonana, że to jakiś czarny charakter będzie, że nie wiem - wmiesza w coś złego swoich uczniów. A tym czasem okazuje się, że nauczyciel działa pod przykrywką, a motywem całej tej historii jest coś większego i poważnego. Nie zdradzę za to, o co dokładnie chodzi, ale pewnie już coś podejrzewacie.

Jeśli chodzi o rodziców tej trójki uczniów to chyba najbardziej irytowała mnie matka Evan'a, Mindy. Kobieta była trochę przewrażliwiona, ale z drugiej strony, nie ma co się jej dziwić. Mąż ją zdradził, próbują odbudować małżeństwo, a tym czasem dowiaduje się, że syn i mąż ją okłamali. Co nie zmienia faktu, że jednak mnie irytowała.

Heather według mnie ma prawdziwe jaja. Zbuntowała się w końcu w pracy i postawiła na siebie, co bardzo mi się podobało. Nie dała sobą pomiatać. Zainteresowana jest Chris'em, co od początku czytelnik to zauważa. Jest też matką Jordan'a i nawet nieźle się sprawdza w tej roli.

Najmniej wyraźna była Susan, matka Raz'a i Ryan'a. Ryan sprawiał trochę problemów, a z Raz'em to jest tak, jak nim zawieje. Jednak kobieta jakoś mocno nie zapadła mi w pamięć. Mąż, a ojciec dzieci, zmarł. Próbują sobie poradzić z żałobą po jego śmierci. W sumie to ich rodzinny problem chyba był najpoważniejszy.

Wszystkich bohaterów łączy drużyna baseball'owa. Z czasem wychodzą na jaw tajemnice, a czytelnik zaczyna pomału łączyć punkciki.

Przyczepię się jednak do okładki - trochę nijak ma się do tej całej historii...

Jedno jest pewne - musicie koniecznie sami sięgnąć po tę książkę. Ja się pozytywnie bardzo zaskoczyłam, bo rzadko kiedy czytam thrillery. Ten naprawę wypadł świetnie i bardzo mi się podobał.

Kłamstwo doskonałe porusza przede wszystkim problemy, z jakimi zmagają się nastolatkowie. W każdej rodzinie znajdzie się jakiś problem, z którym członkowie muszą sobie poradzić. A w takiej sytuacji łatwo wpaść w kłopoty...

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.





Czytaj dalej »

Płatki wspomnień - Augusta Docher

1 paź 2018


Tytuł: Płatki wspomnień
Autorka: Augusta Docher
Ilość stron: 555
Wydawnictwo NOVAE RES

Życie Liu przewraca się do góry nogami i traci dach nad głową. Ma do wyboru powrót do domu, gdzie tylko widnieje nędza i brud - u swoich rodziców nie ma czego szukać. Właśnie zakończyła swój związek z kochanką - jedyną kochanką. Postanawia spróbować ułożyć sobie życie z mężczyzną, mimo iż Nina ostrzega ją przed nim. Ta nie ma gdzie się podziać, nie ma też wyboru, więc postanawia zamieszkać z Ashton'em, który jest fotografem. Tyle, że nie zajmuje się zwykłą fotografią...

Nasze wspomnienia są jak płatki kwiatów. Czasami spadają na ziemię, rozkładają się w niej i znikają, dając pożywkę nowym roślinom. Niektóre porywa wiatr, unosi ze sobą, a płatki wirują wokół naszej głowy, potem się oddalają, coraz bardziej i bardziej, aż w końcu odlatują tak daleko, że już ich nie widzimy. Są też takie, które wkładamy między kartki książki, i choć tracą swój kolor i zapach, zawsze możemy ich dotknąć. Możemy dotknąć martwych wspomnień. Są namacalne, ale martwe. Nie takie piękne jak za życia.

Liu szybko się przekonuje, że Ashton nie jest odpowiednim mężczyzną. Nie może jednak odejść, a raczej się boi. Wszystko zmienia się, kiedy poznaje potencjalnego klienta, który chce zakupić pewne fotografie. Ich ścieżki przetną się jeszcze nie jeden raz. W dodatku pojawią się uczucia, ale czy Liu będzie w stanie mu zaufać i pozbyć się dotychczasowych przekonań?

Jest to moja druga powieść tej autorki. Wcześniej czytałam gdzieś pochlebną opinię na temat tej historii. Zaciekawiła mnie na tyle, że postanowiłam ją przeczytać. Jednak nie zachwyciła mnie ona tak bardzo jak innych.

Liu ma naturę uległej. Już wcześniej była na to podatna, głównie przez konfucjanizm. Nina to zauważyła i cóż, wzięła ją pod swój dach i zrobiła z niej swoją uległą. Liu miała gdzie mieszkać, co jeść, a jednocześnie była poddaną swojej Pani, która ją karała w różnoraki sposób. Bycie uległą strasznie się wbiło w umysł Liu. Nawet obce osoby potrafiły zauważyć, jaką naturę ma dziewczyna.
Można śmiało powiedzieć, że w swoim życiu trafia na nieodpowiednie osoby. Myślała, że ułoży sobie życie z Ashton'em, ale ten okazał się być okropny. Bił ją, wykorzystywał do pracy... Ale jakby nie patrzeć do dzięki niemu poznała Robert'a.

Robert stracił w wypadku swoją żonę - nie dane im było długo się nacieszyć małżeństwem, bowiem Caroline zginęła rok po ślubie. Jest bogatym, poważnym biznesmenem. Ma narzeczoną, która uwielbia seks, wie jak go zaspokoić i w ogóle. Ale od początku tej historii czuć, że nie ma między nimi TEGO uczucia. Myślę też, że Robert sam do tego dochodzi, kiedy widzi zdjęcia Liu. Dla niego jest to przełomowy moment.
Mężczyzna postanawia pomóc Liu i robi to nie jeden raz. Daje jej dach nad głową, pracę i próbuje zrozumieć jej podejście. Nie pojmuje tej całej jej uległości. Kiedy ją "sprawdza", jest zaskoczony, jak bardzo potrafi być oddana. Śmiało mogę też powiedzieć, że to taki trochę starszy śmieszek.

Można się domyśleć, że między Robertem i Liu zaczyna coś się dziać. Ale to ich uczucie do siebie totalnie mnie nie przekonało. Odnoszę wrażenie, że wzięło się z du... - brzydko mówiąc. Nie czułam chemii między nimi. No po prostu nie. Nie kupuję tego.

Poznajemy też Malcolm'a, który pomaga Robertowi. Zajmuje się kuchnią, domem i jest też jego przyjacielem. Ma jakieś swoje przekonania. Czasami marudzi i wydaje się, że to taki stary pryk z niego jest, ale bardzo go polubiłam.

Tak do końca to ja nie wiem, o czym jest ta książka, a raczej jakie powinna mieć przesłanie. Wątek, który pojawia się pod koniec, sprawia, że ta historia jest wielogatunkowa. Nie wiem też, po co ten wątek, skąd się wziął i w ogóle.  Przez to mam mieszane uczucia, czuję się zagubiona.

Za to bardzo podoba mi się okładka. Jest prosta, ale śliczna. Nawiązuje do tytułowych płatków wspomnień. Sam styl autorki jest dobry, potrafi porwać człowieka, ale myślę, że chciała przedstawić trochę za dużo. Nie twierdzę, że jest to zła książka. Po prostu nie spodobała mi się tak bardzo, jak innym.

Płatki wspomnień to historia, która pokazuje, że może zrodzić się uczucie pomiędzy dwójką osób, tak różnych od siebie. Nie przeszkadza tutaj pochodzenie, sposób wychowania, czy religia. Jeśli mają się kochać i szanować, to będą to robić. Bo szczera rozmowa jest kluczem do wszystkiego, choć wstydzimy się niektórych rzeczy.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.






Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia