Nie ma światła w ciemności - Claire Contreras

17 lip 2019



Blake od zawsze męczą koszmary - dokładnie o tej samej godzinie się budzi i jest zalana potem. Po śmierci rodziców ląduje w rodzinie zastępczej, gdzie znajduje schronienie i namiastkę prawdziwego uczucia. Jednak to nie tylko jedyna rodzina zastępcza, bowiem potem pojawia się kolejna.

Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama - mieszka z chłopakiem, który stał się przyszywanym bratem, no i jeszcze jest Cole - razem się w trójkę wychowywali, a Cole od zawsze do niej miał słabość. Z resztą Blake tak samo. Ale ich nastoletnie życie sprawiło, że Blake znienawidziła chłopaka i na jakiś czas po prostu się od niego odsunęła.

Obecnie jest lepiej, ale koszmary wciąż istnieją. Cole, pomimo tego, iż jest w związku, wciąż ma słabość do Blake. A ona postanawia poznać swoją przeszłość. Nie ma jednak pojęcia, ile bólu za nią się kryje. Prawda okaże się nie tylko szokująca, ale i zabójcza...

***

Blake do końca nie wie, kim tak naprawdę jest. W dzieciństwie zdarzyła się tragedia. Zginęli jej rodzice, a ona sama została porwana. Pomimo tego znalazła schronienie i wyrosła na silną kobietę. Choć nocami męczą ją koszmary, jest strachliwa, to i tak uważam, że świetnie sobie radzi. Studiuje, ma chłopaka (jeszcze) i po prostu żyje. Owszem, przeszłość daje o sobie znać, ale przed tym przecież nie ucieknie. Zwłaszcza, że będzie miała okazję rozwiązać tajemnice dotyczące tego, co się kiedyś wydarzyło. Ma przy sobie najbliższych, którym zdołała zaufać. To Aubry i Cole, z którymi się wychowała. Pierwszy jest dla niej jak typowy brat, a Cole...Zawsze tę dwójkę ciągnęło do siebie.

Cole to taki troszkę podrywacz, zdaje sobie sprawę ze swojej urody i jest z tego powodu też pewny siebie. Panny za nim latają, jest uroczy i po prostu no mój typ faceta bym powiedziała haha xD. Jest czarujący. I uparty. Od początku bardzo go polubiłam i w ogóle jego relację z Blake. Trudno mi znaleźć słowa, by ją opisać, ale dla mnie po prostu jest taka, jaką lubię.
Cole się nie poddaje i na każdym kroku pokazuje też Blake, że wciąż ją kocha, że wciąż chciałby z nią być, gdyby tylko mu pozwoliła. Martwi się o nią, dzwoni do niej codziennie i ją odwiedza. Nawet, jeśli wciąż ma chłopaka.

Ale przeszłość wkrótce daje o sobie znać. W dodatku Blake dowiaduje się prawdy na temat zaginionego chłopczyka, który wtedy został razem z nią porwany. Prawda okazuje się być szokująca, ale to nie wszystko. Ktoś zagraża nie tylko jej życiu, ale i życiu jej bliskim.

Muszę zwrócić uwagę, że opis z tyłu na okładce kompletnie mi nie pasuje do zawartości. Kiedy go przeczytałam, to trochę się obawiałam, że trzymam w ręku średnią pozycję. Ale jak tylko zaczęłam czytać, od razu poczułam, że to jest to coś.
Gdzieś tak w drugiej połowie, historia zaczyna biec szybko, trochę za szybko i tak...znikąd, żeby brzydko nie powiedzieć, ale to jest tylko mały minus. Bo cała reszta jest bardzo na plus - styl prosty, język przyjazny w odbiorze. Czyta się naprawdę szybko. A autorka kończy w takim momencie, że mam ochotę ją za to zatłuc :D Nie mogę się doczekać drugiego tomu!

Nie pozostaje mi nic innego, jak z czystym sumieniem polecić Wam Nie ma światła w ciemności. Miłość, tajemnice, niepewność, strach - wszystko w idealnych proporcjach.
Będziecie zadowoleni.

Tytuł: Nie ma światła w ciemności
Autorka: Claire Contreras
Ilość stron: 268

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.




Czytaj dalej »

Życiowi bohaterowie. Tom 2. Płonąca namiętność - K. Bromberg

14 lip 2019



Grady jest strażakiem - ta praca to całe jego życie. Spełnia się w niej, jest odważny, charyzmatyczny, pewny siebie i panny na niego po prostu lecą. Jednak pod tą otoczką w rzeczywistości nie jest szczęśliwy. Skrywa ból, a oprócz tego nosi niewidoczne blizny. Ma również te na plecach, które na co dzień ukrywa przed innymi - bo przypominają tylko o tym, co się wydarzyło i co go tak złamało.

Dylan tworzy teksty piosenek i wielokrotnie sparzyła się na facetach. Sławny piosenkarz Jett jest kolejną pomyłką, ale tym razem nie zamierza mu wybaczać. Gdyby nie ta głupia umowa, już dawno wszystko by zostawiła. A tak jedynie może pozwolić sobie na ucieczkę, by w spokoju móc skończyć to, do czego jest zobowiązana wobec firmy. I tak właśnie staje się współlokatorką Grady'ego. Obiecała sobie, że odpocznie od mężczyzn, ale Grady to typ faceta, od którego nie da się uciec. Zwłaszcza, że mężczyzna chce jej pomóc i pokazać, że wcale nie jest taką beznadziejną kobietą, jak się jej wydaje.

Tylko, czy dadzą sobie szansę, skoro obydwoje są poranieni przez życie?

***

Polubiłam wszystkich braci Malone już w pierwszym tomie. Chłopaki są nie tylko przystojni, ale uroczy, a przede wszystkim, są dla siebie bardzo ważni. Mogą na siebie liczyć w każdym momencie. A o to właśnie chodzi.

Grady przeżył tragedię - nie tylko zawodową, ale i osobistą, która odcisnęła się na jego życiu i to bardzo. Niby podniósł się, ale w rzeczywistości wciąż cierpi - fizycznie i psychicznie. Wszyscy dookoła to widzą, ale mężczyzna nie chce dać sobie pomóc. Najchętniej zasnąłby, ale i wtedy męczą go koszmary. Od dłuższego czasu nie był także z kobietą. Nie widzi siebie w związku, bo wie, że nie będzie mógł dać kobiecie to, na co zasłużyła.

Dylan z kolei ma bardzo niską samoocenę. W dodatku trafiała na facetów, którzy byli idiotami. Jett również takim się okazał i dlatego cieszyłam się, że Dylan wyniosła się i zaczęła stawiać na swoim. Jej agentkę miałam ochotę zamordować, bo odnosiłam wrażenie, że wcale nie interesowała się uczuciami Dylan.
I tak ląduje w domu Grady'ego - w dodatku pierwszej nocy zastaje go z nieznajomą dziewczyną... Relacja może zaczyna się kiepsko, ale Grady wszystko naprawia tym swoim uśmiechem i poczuciem humoru. A Petunia, świnka, z którą mieszka, dodaje mu jeszcze większego uroku :D

Tę dwójkę ciągnie coś do siebie, ale od początku wzbraniają się przed tym. Choć wydawałoby się, że Grady od początku ma chęć na Dylan. Ta jednak z czasem orientuje się, że filtr i podteksty seksualne to dla niego ucieczka od tematu, który woli unikać.

Jedno jest pewne - obydwoje nie mieli i nie mają łatwo. Nie są też typem osób, które mówią wprost czego chcą. Nie są wylewni. Ale te wszystkie uczucia, emocje, które targają bohaterami, autorka naprawdę świetnie przedstawiła. Szczególnie to, co działo się z naszym strażakiem. Tak bardzo miałam ochotę po prostu go przytulić i zabrać od niego całe to zło.

Styl jest prosty i łatwy w odbiorze, przez co czyta się naprawdę szybko. Czytałam kolejne kartki z zapartym tchem, nie mogąc się doczekać, co dalej u naszych bohaterów. Pamiętam, jak bardzo się zawiodłam inną książką autorki - Mój zawodnik. Ta seria rekompensuje mi to wszystko :D

Płonąca namiętność to nie sielankowa historia. Pełno w niej bólu, ale również wsparcia i nadziei na lepsze życie. Po prostu trzeba to przeczytać.

Tytuł: Płonąca namiętność
Seria: Życiowi bohaterowie
Autorka: K.Bromberg
Ilość stron: 348


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editiored.


Czytaj dalej »

Too Late - Colleen Hoover PRZEDPREMIEROWO

11 lip 2019



Sloan nie ma łatwo w życiu. Ma pod opieką chorego brata, któremu zapewnienie opieki kosztuje ją wiele pieniędzy. Dlatego też jest w związku z Asą, który prowadzi nielegalny biznes. Już raz od niego odeszła, ale kiedy się okazało, że zabrano świadczenia socjalne dla brata, musiała wrócić do chłopaka i zgadzać się na wszystko - zgadzać się na seks, który wcale się jej już nie podobał, bo liczyły się tylko jego potrzeby. W dodatku te wszystkie imprezy, narkotyki... Dziewczyna jest wykończona takim stylem życia, a musi przecież skończyć studia. Jeszcze trochę i będzie mogła uciec i zapewnić bratu dobre życie.

Wtedy na jej drodze pojawia się Carter. Sloan dostrzega, że to właśnie on sprawia, iż Sloan znów przez chwilę czuje się normalna. Chciałaby zostać przez niego ocalona, ale wie, że jest to niemożliwe. Bo Asa wszystko widzi i musi być mu posłuszna. Tyle, że Carter i tak wkracza do ich życia. Sloan nie spodziewała się, że jest podobnym człowiekiem do Asy - przynajmniej tak przypuszcza na początku. Nie zniechęca ją to, bowiem szybko zaczynają prowadzić niebezpieczną grę. Czy Sloan ma szansę na szczęśliwe życie?

***
Tym razem Hoover wzięła się za powieść dla dorosłych. Poprzednia premiera Coraz większy mrok bardzo mi się podobała, więc z wielką nadzieją podeszłam również i do tej pozycji. Czy faktycznie spełniła moje oczekiwania? Zapraszam do lektury!

Sloan to naprawdę dobra dziewczyna i choć z początku byłam na nią zła, że daje się tak wykorzystywać, to ją jednak rozumiałam. Chciała jak najlepiej dla swojego brata, bo niestety, matka nie była w stanie zapewnić mu opieki. Chłopak jest niepełnosprawny, a pobyt w specjalistycznym ośrodku kosztuje. Gdyby nie ten fakt, gdyby miała więcej pieniędzy, nie musiałaby żyć w związku z Asą. Chociaż ciężko nazwać to prawdziwym związkiem.

Asa jest po prostu okropny. Seks, narkotyki, imprezy, władza. Jest też, jak się potem okazuje, chory. Nie miał łatwego dzieciństwa, ma wypaczony obraz związku oraz kobiet, więc stał się, kim się stał. Jest obsesyjnie uzależniony od Sloan. Za każdym razem prosi ją, by powiedziała, że nigdy go nie zostawi. Nie okazuje jej czułości. Uprawia z nią seks, kiedy tylko ma ochotę - nawet jeśli Sloan sobie smacznie śpi i wcale nie myśli o łóżkowych igraszkach. Dla mnie traktuje ją po prostu przedmiotowo. I wcale nie widzi nic złego w tym, że po boku sam sypia z innymi panienkami, o czym Sloan biedna nie wie. Może to i lepiej? Kiedyś go kochała, był w końcu jej pierwszą miłością, ale sądzę, że szybko się z niej wyleczyła.

Pojawia się także postać Carter'a - o nim nie rozpiszę się za bardzo, bo gdybym miała przyznać, kim jest, to bym zdradziła za dużo. Oczywiście, czytelnik domyśla się tego po pierwszych stronach, ale nie odbiorę Wam tej przyjemności. Carter jest przystojny, kulturalny i uroczy. Ciągnie go od początku do Sloan, a kiedy dowiaduje się, czyją jest dziewczyną, to szybko rozumie, że będzie zgubiony. Wspiera Sloan, bo dużo rzeczy się domyśla, a z czasem wytwarza się między nimi więź i dziewczyna po prostu wygaduje mu się. Posuwają się także za daleko.

Sama autorka zaznaczyła, że jest to powieść tylko dla dorosłych. I po tych słowach spodziewałam się naprawdę czegoś ostrego, niepohamowanego, niemoralnego, brutalnego... A w rzeczywistości mamy coś średniego pod tym względem. Nie ma tutaj nic takiego, co mogłoby być niesmaczne. Owszem, seks występuje, ale nie ma żadnych gwałtów, ani nic podobnego. Pod tym względem uważam, że autorka po prostu przesadziła.

Co nie zmienia faktu, że książka jest naprawdę bardzo dobra. Czytało mi się dobrze i szybko, pochłaniałam stronę za stroną. Styl jest prosty i łatwy w odbiorze. Narracja prowadzona jest z punkty widzenia Sloan, Carter'a i Asy. Zachowano również prawdziwą kolejność rozdziałów, które były wcześniej dodawane przez autorkę na portalu internetowym - na tym jej bardzo zależało.

Co ja mogę Wam powiedzieć - z pewnością nie jest to typowa Hoover, do której przywykliśmy, ale jest to naprawdę dobra pozycja i warto ją przeczytać :)

Tytuł: Too Late
Autorka: Colleen Hoover
Data premiery: 17.07.2019
Ilość stron: 408

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte.



Czytaj dalej »

Kolorowych snów - Monika Sawicka

9 lip 2019



Natalia prowadzi dynamiczne życie. Nie marnuje czasu na chwilę spokoju i relaksu. Ciągle jest w biegu, spełnia swoje marzenia, jest po prostu szczęśliwa. Do tego jednego momentu, kiedy wszystko się zmienia.
Niewinne objawy okazują się, że jest chora na białaczkę. Sądzi, że szybko wyzdrowieje, ale życie natychmiast wyprowadza ją z tego błędu. Zostaje zmuszona do zostawienia swoich marzeń i do zwolnienia tempa. A leczenie okazuje się bardzo trudne. W dodatku choroba szybko weryfikuje także jej przyjaciół.

Okazuje się jednak, że Natalia może pomóc wielu innym osobom - pytanie, czy znajdzie resztkę sił, by się podjąć tego zadania?

***

Muszę od razu na początku zaznaczyć, że ta historia różni się od innych. Nie spodziewałam się tego, co wymyśliła Autorka, ale muszę przyznać, że to coś innego i... pięknego.

Rodzina Natalii przeszła wiele. Jej matka wcześniej była związana z innym mężczyzną, z którym miała syna Marka. Od zawsze sprawiał problemy, a kobieta nigdy nie czuła jakiejś specjalnej więzi z synem. Jak się później okazuje - dużo się nie myliła.

Marek w dzieciństwie doznał wielu krzywd, o których nie mówił rodzicom. Przez to też stał się takim człowiekiem, jakim był. A pewnego dnia po prostu zniknął.

Pojawia się również postać Tomka - nie powiem, skąd się wziął, ale ma trochę wspólnego z Markiem i jest dobrym oparciem dla Natalki.

Kinga, siostra, spełnia swoją rolę naprawdę bardzo dobrze. Jest kochającą starszą siostrą, wspiera Natalię i czasami żałowałam, że mało jej było w tej historii.

A sama Natalia...Życie wywraca jej się do góry nogami. Z początku nie zdaje sobie sprawy z powagi tej choroby, ale szybko się przekonuje, że powrót do zdrowia będzie bardzo ciężki. Najlepsza przyjaciółka odwraca się od niej, zostaje sama. W dodatku wszyscy dookoła tylko ją demotywują - szczególnie lekarze, którzy przypadkowymi słowami odbierają jej całą nadzieję.
I kiedy się okazuje, że walka już wygrana, to choroba znów wraca, ze zdwojoną siłą. I wszystko zaczyna się od nowa.

Jest jeszcze jeden ważny szczegół, o którym wspomina się już na początku, a nad którym się zastanawiam, czy Wam go wyjawić... Po głębszym namyśle stwierdzam, że jednak tego nie zrobię, bo jest to coś ważnego, smutnego, ale i niezwykłego. Wprowadza to swojego rodzaju magię oraz nadzieję, choć może źle to brzmi.

Wiem, co pewnie sobie myślicie - ta recenzja jest chaotyczna, niewiele chcę zdradzić, do końca nie wiadomo, o co chodzi. Musicie mnie zrozumieć - nie chcę odbierać Wam wyjątkowości tej historii.

Styl, jakim posługuje się Autorka, jest dla mnie trochę specyficzny, ale dobrze go odebrałam. Czytało mi się dobrze, szybko. Nie ukrywam też, że pod koniec uroniłam trochę łez.

Ta historia to wbrew pozorom nie tylko ból i cierpienie. To też nadzieja na lepsze jutro. Myślę, że to najlepsze podsumowanie.

Tytuł: Kolorowych snów
Autorka: Monika Sawicka
Ilość stron: 319


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


Czytaj dalej »

Słodko-gorzkie lato - Siobhan Vivian

7 lip 2019


Dla Amelii lodziarnia Meade to wyjątkowe miejsce - nie tylko kojarzy jej się z latem i wakacjami. To miejsce, kiedy w przyszłości przychodziły dziewczęta mężczyzn, którzy walczyli na froncie. Próbowały osłodzić sobie te samotne chwile. I to właśnie tutaj przez ostatnie sezony letnie Amelia pracowała jako ekspedientka, a warto wspomnieć, że lodziarnia zatrudniała tylko i wyłącznie same dziewczęta.
Przed nią ostatnie lato, podczas którego w dodatku ma zarządzać pozostałymi dziewczynami. Potem wyjedzie na studia.

Jednak życie bywa przewrotne, a sama właścicielka lodziarni umiera kilka dni przed otwarciem. Amelia nie ma zielonego pojęcia, co teraz będzie z tym miejscem i wtedy pojawia się ktoś z rodziny Maede, Grady. Chłopak przejmuje lodziarnie i próbuje ją prowadzić, choć nie jest to łatwe zajęcie - zwłaszcza, że jest młody i wcześniej nie miał z tym do czynienia. Amelia mu pomaga, ale prawdziwy problem pojawia się wtedy, kiedy lody się kończą, a nigdzie nie widać receptur na ich przyrządzenie...

***

Amelia bardzo poważnie podchodzi do pracy w lodziarni. Jest to dla niej wyjątkowe miejsce, daje z siebie wszystko i bardzo zasłużyła na to, by w ostatnie lato pełnić funkcję kierowniczki. Pech chce, że znajduje właścicielkę martwą. Nie tylko jej szkoda kobiety, ale też zostaje bez pracy. Choć szybko się okazuje, że Meade wcale nie była taka samotna i miała jakąś rodzinę - Grady postanawia dalej prowadzić działalność kobiety. Co prawda na początku mu to nie idzie i działa na nerwy Amelii, to jednak szybko dziewczyna staje się jego prawą ręką. Co oczywiście nie podoba się dziewczynom w budce, a tak naprawdę najbardziej przeszkadza to przyjaciółce Amelii, Cate.

Cate to w ogóle jest niezłe ziółko. Powiem szczerze, że nie znoszę dziewczyny. Jest strasznie pusta, zazdrośnica z niej, postradała też rozum. Próbuje sterować Amelią, jest rozpieszczona i wszystko musi być po jej myśli. Uważa, że to ona powinna być kierowniczką, a kiedy nią zostaje, to okazuje się, że jest beznadziejna i niepoważna. Nie cierpię tej dziewuchy. Aż mnie nosi.

A Grady. Grady to taki trochę dziwny chłopak. Tutaj niby podrywa Amelię, i niby nie. Stara się ogarnąć pracę w lodziarni i udowodnić ojcu, że sobie radzi. Oczywiście, wcale nie jest tak łatwo. Nawet zaczyna coś się dziać między nim a Amelią, ale ta nie do końca jest tym zainteresowana.

W między czasie poznajemy historię Meade. Amelia odnajduje jej pamiętnik, który potajemnie czyta. Dowiaduje się całej prawdy oraz historii na temat lodziarni.

Akcja dzieje się tutaj naprawdę powoli i czasami to tempo mnie męczyło. Strasznie się dłużyło, ale to chyba jedyny mankament tej książki (nie licząc jeszcze postaci Cate :D) Styl jest prosty i łatwy w odbiorze, choć czasami te opisy bywały przydługawe.


Bardzo polecam Wam tę książkę. Jest idealna na lato. W dodatku nie chodzi tutaj tylko o lody, a raczej o tą całą otoczkę i historię, która za nimi się kryje :)

Tytuł: Słodko-gorzkie lato
Autorka: Siobhan Vivian
Ilość stron: 424

Za możliwość lektury oraz dodatków serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.




Czytaj dalej »

Z ciszy - Martyna Senator

4 lip 2019



Randkowanie z dopiero co poznanymi facetami to ostatnie, o czym myśli Zoja. Na co dzień pomaga w schronisku, stara się o przyjęcie na studia weterynarii i pracuje w studiu tatuażu, którego właścicielem jest jej ojciec. To właśnie tam poznaje Filipa, który przyjeżdża z Warszawy aż do Krakowa, by zrobić sobie tatuaż. Ale jest jeden mały szkopuł - Filip panicznie boi się igieł. I choć Zojka spodziewa się, że Filip przyjechał wytatuować sobie imię dziewczyny, to w rzeczywistości naprawdę ją zaskakuje.

Już od pierwszej chwili podłapują wspólny język. Filip stara się zdobyć jej numer telefonu, a nawet próbuje się z nią umówić, ale Zojka się nie daje. Wciąż dręczą ją smutne wspomnienia...

Filip wraca do Warszawy, ale po kilku dniach odzywa się Zojka. I tak, pomimo odległości jaka ich dzieli, postanawiają dać sobie szansę. Zdają sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Zwłaszcza, że życie nie zamierza oszczędzać ani Zojki, ani Filipa.

Czy ta dwójka jest sobie przeznaczona?

***

Uwielbiam serię Z miłości Martyny Senator. Jest to chyba też pierwsza seria polskiej autorki, która całkowicie skradła moje serce. Każdy tom jest świetny - nie potrafię wskazać najgorszego. Każda ta historia jest inna, piękna na swój sposób. Dlatego też ucieszyłam się, kiedy dowiedziałam się, że powstanie jeszcze jedna część. I nawet zgadłam, kogo się tyczyła :D

Zoja to zadziorna dziewczyna - nie boi się ciętych komentarzy, choć czasami jej pewność siebie jest trochę zachwiana. Ma dobre serce - pomaga w schronisku i daje z siebie wiele, żeby pomóc zdobyć środki na utrzymanie psiaków. Jest też bardzo rodzinna, uwielbia swojego dziadka, którego niestety zdrowie nie oszczędza. Ma za sobą trudne wspomnienia związane w związkiem, który się zakończył. Ciągle do niej wracają i ciężko jej sobie z tym poradzić.

Filip też ma za sobą przykre wspomnienia - i to wcale nie związane z związkiem. Nie potrafi sobie z tym poradzić i często ucieka do alkoholu. Spotyka się z dziewczynami, które wpadają mu w oko. Wychodzi z założenia, że lepiej się umówić i zobaczyć, czy zaiskrzy niż wodzić się za nos. Łatwo też się denerwuje, ale tak ogólnie to super chłopak. Bardzo go polubiłam. To on tutaj najbardziej walczy o to, by spróbować tego związku. Bo w końcu jeśli nie spróbują, to będą koniec końców żałować.

Życie niestety ich nie oszczędza. Nie dość, że dotyka ich bliskich to w dodatku ma miejsce kolejna tragedia, która dotyka bezpośrednio jednego z bohaterów. Nie chcę Wam zdradzać, co to takiego. Ale w ten sposób Autorka poruszyła poważny problem, a co najgorsze, bardzo aktualny współcześnie. Czy Filip i Zoja poradzą sobie z tym wydarzeniem? Czy może jego konsekwencje przekreślą ich związek?

Styl, jakim posługuje się Martyna Senator, jest dla mnie po prostu idealny. Prosty, do czytelnika łatwo dociera to, co chciała nam przekazać. Bardzo dobrze oddaje uczucia, które targały Filipem i Zoją. To, co jeszcze uwielbiam w jej stylu, to fakt, co robi z scenami seksu. Nie rozpisuje się jakoś dosadnie, nie ma tu słów, które mówią wprost. Wszystkie sceny seksu to po prostu magia. Pod tym kątem Martyna Senator jest po prostu mistrzynią :)

Co ja mogę Wam powiedzieć? Cała seria jest świetna, a ja z czystym sercem mogę polecić Wam kolejny tom, jakim jest właśnie Z ciszy. Porusza wiele poważnych, aktualnych problemów, które pojawiają się w prawdziwym życiu. Nie ukrywam, że popłynęło mi kilka łez. Ja kupiłam tę historię całą sobą :).

Tytuł: Z ciszy
Autorka: Martyna Senator
Ilość stron: 382


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu We Need YA.



Czytaj dalej »

Księżycowa kołysanka - Katarzyna Misiołek

2 lip 2019



Jedna noc latem sprawiła, że nic już nie będzie takie samo jak kiedyś...

Dwa zaprzyjaźnione małżeństwa kupiło dom nad jeziorem, który miał być ich oazą spokoju. To tutaj przyjeżdżali na wakacje, by wypocząć i uciec od codzienności. Ale każdy pobyt pokazywał, że życie to nie sielanka. Pojawiało się coraz więcej kłótni, zażyłość nie była już taka sama jak dawniej, a w obydwóch małżeństwach dzieje się coś niedobrego. Mijają lata, pojawia się coraz więcej uraz, powstają niedomówienia, sytuacje również się zmieniają.

Aż w pewną letnią noc dochodzi do tragedii. Czy można było jej zapobiec? Czy to był wypadek?

***

Nie umiałam inaczej opisać o czym jest ta książka. W innym przypadku od razu musiałabym się wdać w szczegóły, a ja zawsze lubię na początku napisać kilka słów o fabule. Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, ale dość długo się powstrzymywałam. W końcu jednak postanowiłam dać szanse i... O matko, to było takie świetne! Żałuję, że tak długo zwlekałam.

Zacznę od tego, że historia przyjaciół przedstawiana jest dwutorowo. Na przemian mamy rozdziały kiedyś i teraz. Myślałam, że to strasznie namąci, ale powiem szczerze, że był to bardzo dobry pomysł.

Agata i Adam kupili razem dom z Basią i Bartkiem. Wszyscy się przyjaźnią i pomysł wspólnego domu na wakacje wydawał się być świetnym pomysłem. Tyle, że mieszkając razem, czy chcieli tego, czy nie, brali również udział w swoich kłótniach.

Agata zaczęła mieć dość zachowania Adama, który jest chorobliwie zazdrosny i zaborczy. Byle kto się uśmiechnie do Agaty, Adam już się wkurza i wydziera. Powiem szczerze, że nie polubiłam mężczyzny. Ma straszny charakter. Wyśmiewał Agatę, że nie pracuje, wydzielał jej pieniądze albo dawał jej z łaską. A Agata to naprawdę świetna babka, ale Adam ją tłamsił. Nic dziwnego, że coraz częściej myślała o rozwodzie. Pominę fakt, że zachował się jak skończony dupek, kiedy Agata wyjawiła mu prawdę o tragedii, jaka się jej przydarzyła, a on jeszcze ją o to obwinił! W tym momencie skreśliłam go całkowicie.Od tamtej pory między nimi też było już co raz gorzej. W dodatku musiał wyjechać zagranicę, bo tutaj stracił pracę. I co? Typowy facet. Znalazł sobie inną babę i zostawił Agatę z dzieckiem.

Basia i Bartek też są ciężkim małżeństwem, ale w ich przypadku nie polubiłam Baśki. Była takim drugim Adamem. Wiecznie coś jej nie pasowało, Bartek nic nie robi, a to spojrzy na kogoś. Baśka wiecznie jęczy jak jej źle i mówi, że rozwód ich czeka, a za chwilę się migdalą i jest wszystko ok. Lubi się też wpierniczać w sprawy innych. A Bartek to taki spokojny chłop, mimo wszystko kochany. Ma wady, jak każdy inny, ale kto ich nie ma?

Pewnego lata do domu Agata przyjeżdża z nowym partnerem, Ignacym. Nie informuje o tym swoich przyjaciół, więc Baśka oczywiście zachowuje się jak obrażona królowa. A Ignacy...wydaje mi się, że pomógł Agacie trochę odżyć, ale od początku mi nie leżał. Był od niej trochę młodszy i choć Agacie się wydawało, że przesadzała, to faktycznie oglądał się za innymi kobietami.

W domu jest również Kinga, piętnastoletnia córka Basi i Bartka. Kinga wie, że Baśka chce odejść od męża, dogryza jej na każdym kroki. Małżeństwo się kłóci, Bartek wyjeżdża a do jego córki przyjeżdża koleżanka, z której też jest niezłe ziółko. I w dodatku przystawia się do Ignacego. On w sumie do niej też. Agata wkurzona idzie spać, w między czasie i tak słyszy ich rozmowę, ale postanawia to olać. I wtedy dzieje się tragedia...

Nie chcę spojlerować, dlatego nie powiem, co się stało. Ale muszę przyznać, że wydarzenie to zostało bardzo dobrze poprowadzone i było istotne w tej historii. Uwierzcie mi, musicie sami się przekonać.

Styl, jakim posługuje się autorka jest prosty i łatwy w odbiorze. Czyta się naprawdę szybko, a sama historia wciąga już od początku. Ja przepadłam. W dodatku okładka jest śliczna - mój klimat.

Księżycowa kołysanka to historia pełna emocji. Opowiada o przyjaźni - o jej zaletach i wadach. Pokazuje, że nie zawsze jest idealna, że bywa trudna, a dokonane przez nas wybory potrafią nieść za sobą straszne konsekwencje...

Po prostu przeczytajcie. Nie pożałujecie!

Tytuł: Księżycowa kołysanka
Autorka: Katarzyna Misiołek
Ilość stron: 320

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Książnica.



Czytaj dalej »

Dziennik singielki. Jak upolować mężczyznę - Małgorzata Mroczkowska

29 cze 2019



Julii blisko już do trzydziestki. Nie jest jakoś specjalnie ambitna. Praca nie jest jej drugim domem. Myślę, że gdyby mogła to by z chęcią została na kanapie. Jej życie kręci się wokół miłości, zakupów i jedzenia.

Nie ma szczęścia w miłości i dlatego też wciąż jest singielką. Ma nadzieję, że z pomocą przyjdą jej aplikacje randkowe, ale te okazują się totalnym niewypałem, bowiem tam każdy szuka albo przygody na jedną noc, albo sponsoringu - na pewno nie tej jedynej bratniej duszy. Pominę już fakt, że niektórzy mają nawet żony lub kochanki - albo jedne i drugie. Ale co tam!

I jak tutaj Julia ma sobie znaleźć faceta? Pamiętając o odpowiedniej diecie i mając słabość do zakupów? A matka już się wnuków doczekać nie może!

***

Julia jest bardzo specyficzną kobietą :D Muszę przyznać, że jej pamiętnik (bo można uznać, że ta historia jest formą jej pamiętnika, przynajmniej w moim odczuciu [a nawet dziennika xD]) pokazuje, jaką zabawną jest osobą. Mam wrażenie, że czasami sama nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka jest nieracjonalna i momentami nawet dziecinna - jak taka nastolatka :D

Potrafi okłamać szefową, że musi coś ważnego załatwić w urzędzie marynarki wojennej, kiedy w rzeczywistości chce pójść do centrum handlowego kupić sobie jakiś ciuszek :D Zakupy mogłyby być jej pracą - myślę, że byłoby to dla niej idealne :D

Julka próbuje znaleźć sobie faceta, ale to ciężkie zadanie. Bierze przykład z przyjaciółki i instaluje sobie aplikacje randkowe, ale to okazuje się totalną porażką. Albo ma do czynienia z małolatem, który chce jej sprawiać jedynie prezenty, albo z facetem, który ma żonę/kochankę albo jedno i drugie. Traci powoli nadzieję, a czuje się naprawdę samotna. Rodzice czekają, aż sobie kogoś w końcu znajdzie, a to wcale nie takie łatwe zadanie.

Myślę, że charakterek to ma po swojej matce, która też taką małą plociuchą jest :D Jeśli chodzi o przyjaźń z Natalią to momentami czułam się tak, jakbym czytała o przygodach nastolatek :D Kłótnia o to, która ma kupić daną bluzkę, była po prostu bezcenna :D

Język jest łatwy w odbiorze a przede wszystkim zabawny, przez co naprawdę szybko się czyta. Nie było ani chwili, kiedy bym się nie śmiała ze słów głównej bohaterki :) Okładka również oddaje barwę tej całej historii :)

Jeśli szukacie książki, która poprawi Wam humor, koniecznie sięgnijcie po tę pozycję :) Nie pożałujecie :)

Tytuł: Dziennik singielki. Jak upolować mężczyznę
Autorka: Małgorzata Mroczkowska
Ilość stron: 543

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



Czytaj dalej »

Save Us - Mona Kasten

26 cze 2019



Ruby nie może uwierzyć w to, co się wydarzyło. Została zawieszona w prawach uczennicy i to w dodatku przyczynił się do tego James. Nie chce w to wierzyć - zwłaszcza po tym, co razem przeszli. Poznała jego drugą stronę, która z pewnością teraz bardziej przeważała.

Dziewczyna nie zamierza się poddawać. Postanawia walczyć o to, by jej imię zostało oczyszczone z zarzutów. W między czasie James i Lydia muszą sobie poradzić ze swoimi rodzinnymi problemami. Nie jest łatwo, ale mają wokół siebie najbliższych.

Czy Ruby dowie się prawdy? Czy związek z James'em ma szansę w ogóle istnieć?

***

Bardzo nie mogłam się doczekać finału serii Save. Pamiętam, jak przy pierwszym tomie na początku miałam mieszane uczucia, ale po kilkudziesięciu stronach przepadłam. Drugi tom również był super, a trzeci...Oj, próbowałam go sobie dawkować i powiem szczerze, że ciężko było mi skończyć ten tom. Nie chciałam rozstawać się z bohaterami, bo każdy z nich przeszedł wewnętrzną przemianę i po prostu z nimi się zżyłam!

Ruby to naprawdę mądra dziewczyna. Choć dostaje kopniaki od życia to wcale się nie poddaje. W dodatku wierzy w dobro James'a i wątpi w to, by to on faktycznie stał za tym, że została zawieszona w prawach ucznia.
Związek z James'em jest hm... W sumie to ciężko nazwać to związkiem w tym tomie. Dają sobie po prostu czas i pozwalają na to, by uczucie samo rosło. Nie naciskają na siebie, po prostu niech się dzieje, co chce. Czuć to ich przyciąganie względem siebie. James również się zmienił. Dzięki Ruby postawił na swoje marzenia - odkrył, że jakieś ma i chciałby je spełnić.

Lydia to super dziewczyna. Bardzo ją polubiłam i jak najbardziej byłam za jej związkiem z Graham'em, który okazał się prawdziwym mężczyzną, a przede wszystkim - był wart jej! Oczywiście, ojciec Lydii nie pochwala tego i ją odsyła, ale Graham nie zamierza zostawiać dziewczyny. Nie daje się nawet przekupić jej ojcu.

Ember, siostra Ruby...Jak w drugim tomie mnie irytowała, tak tutaj nawet ją polubiłam. Jej postać pokazuje typowe problemy nastolatków. Jest też doskonałym przykładem na to, że nie warto słuchać czasami głupków. Sądziłam, że Wren będzie chciał ją wykorzystać, a tym czasem chłopak okazał się naprawdę spoko.

Właśnie, Wren też przechodzi dość poważny kryzys i to własnie Ember mu pomaga. Z początku chłopak może nie tyle, co się wstydzi tej znajomości, co boi się reakcji najbliższych na jego nową sytuację. Całe szczęście, szybko wyciąga odpowiednie wnioski.

Bardzo polubiłam też Alistair'a - nie przypuszczałam, że woli mężczyzn, a tym czasem jego związek i uczucia wobec Kesha okazały się naprawdę w porządku. Nie jest to jakieś rażące, jeśli ktoś ma problem z tą kwestią. Mnie bardzo podobało się to, jak przedstawiono ich relację.

Największym dupkiem okazał się Cyril - zawiódł wszystkich po całości i cóż, egoista z niego. Beznadziejnie zakochany, przez co naprawdę popełnia duży błąd. I choć stacza się na dno, to przyjaciele go nie zostawiają i starają się mu pomóc. Myślę, że w przyszłości chłopak by się wyrobił.

Ojciec James'a i Lydii przechodzi tutaj samego siebie i cóż, nie dziwię się, że rodzeństwo miało go dość. Mężczyzna naprawdę był beznadziejny.

W trzecim tomie ponownie mamy narrację z punktu widzenia kilku postaci - a wydaje mi się, że prawie wszystkich wymienionych wyżej. Obawiałam się, że może się pogubię, a tym czasem okazało się to być bardzo korzystnym zabiegiem. Świetnie było móc poznać myśli każdego z bohaterów.
Styl, jakim posługuje się autorka, jest prosty i łatwy w odbiorze, przez co czyta się naprawdę szybko. Ciężko jest się oderwać.

Co ja mogę Wam więcej napisać? Seria jest świetna, zdecydowanie będzie to jedna z moich ulubionych! Żałuję, że się już rozstałam z bohaterami, ale będę ich ciepło wspominać.

Save Us pokazuje, że mając obok siebie bliskich, możemy stawić czoło największemu złu na świecie. Bo rodzina i przyjaciele to najlepsza broń na wszystko.

Tytuł: Save Us
Autorka: Mona Kasten
Ilość stron: 349


Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.




Czytaj dalej »

BTS i ja. Nieoficjalny activity book dla fanów - Becca Wright

24 cze 2019


"BTS i ja" to idealny sposób na uporządkowanie wszystkich najważniejszych dla ciebie faktów dotyczących twojego ulubionego koreańskiego boysbandu Bangtan Sonyeondan.

Ten dziennik możesz do woli uzupełniać i świetnie się przy tym bawić! Zawiera psychotest, dzięki któremu dowiesz się, kto najlepiej nadawałby się na twojego kumpla i organizer, który pozwoli ci stworzyć idealną koncertową setlistę. Dzięki niemu zaprojektujesz stroje dla chłopaków, zanotujesz w jednym miejscu teledyski, które oglądasz na okrągło, stworzysz listy, które zaadresujesz do każdego z członków zespołu i opiszesz, jak wyobrażasz sobie idealny dzień z BTS. Ilustracje do tego niezwykłego spersonalizowanego dziennika stworzyli prawdziwi fani. Zbierz w jednym miejscu wszystko, co najbardziej lubisz w siedmiu utalentowanych chłopakach z Korei Południowej.

Powyższy opis pochodzi od Wydawcy.

***

Można śmiało powiedzieć, że BTS stał się fenomenem zagranicą dla fanów k-pop'u. Zgarniają nagrody, promują się również zagranicą, a w kraju również świetnie sobie radzą - choć ja uważam, że ich ostatni album jest akurat słaby i trochę niepodobny do BTS :) Co nie zmienia faktu, że chłopaków uwielbiam.

Wydawnictwo Burda Media Polska wypuściło activity book dla fanów. Jest on raczej przeznaczony dla tych młodszych fanów - chyba, że wciąż lubicie rysować, rozwiązywać quizy, czy zachowywać się jak fanki za czasów nastoletnich :D



Książka jest w formie komiksowym, bardzo kolorowa, co przykuwa uwagę. W środku znajdziemy wspomniane już przeze mnie różnego rodzaju quizy, teksty do wypełnienia (w stylu: jakby wyglądał mój idealny dzień spędzony z....), coś do narysowania, a także metryczki chłopaków.

Jeśli jest się prawdziwy fanem BTS to z pewnością jest to fajny dodatek do kolekcji, a także zabawny sposób na wyżycie się jako fan girl :) To co napisałam wyżej najlepiej oddadzą zdjęcia, więc zamieszczam je poniżej:








Tytuł: BTS i ja. Nieoficjalny activity book dla fanów
Autorka: Becca Wright
Ilość stron: 128


Za możliwość zapoznania się z book'iem oraz bycia prawdziwą fanką BTS dziękuję Wydawnictwu Burda Media Polska :)




Czytaj dalej »

Ring Girl - K.N.Haner PRZEDPREMIEROWO

21 cze 2019


Eden jest córką byłego boksera. Z ojcem nie dogaduje się najlepiej.

Logan to popularny, obiecujący bokser, którego ojciec stara się kontrolować jego życie.

Eden już wcześniej spotkała Logana, ale kiedy znów ich ścieżki zaczynają się krzyżować, nie przyznaje się do tego. Zwłaszcza, że Eden nie interesują poważne związki. Niekoniecznie ma też przyjaciół.

Loganowi podoba się dziewczyna i choć podobno ma narzeczoną, to kombinuje, by mogli się spotykać. Obydwoje nienawidzą świata, w którym żyją. Czy się w nim odnajdą, mając siebie nawzajem?

***

Nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po Ring Girl, bo miałam nadzieję, że okaże się dużo lepsza niż Drwal. Podeszłam do niej z entuzjazmem i przykro mi to pisać, ale znów się zawiodłam.

Zauważyłam, że w twórczości Autorki zaczął pojawiać się pewien schemat - główne bohaterki są niesamowicie irytujące, trochę puste, momentami takie trochę ciamajdy, choć to za mocne określenie.

Eden studiuje, żyje na rachunku ojca, trochę robi mu tym na złość, nie dogaduje się z nim najlepiej. Chce, aby córka trzymała się z dala od świata boksu. Nie ma za bardzo znajomych, chłopaka też nie i nie chce go mieć. Jest sobie taki Carter, z którym niby nie chce lądować w łóżku, ale za chwilę i tak to robi. Stara się momentami być pewna siebie, co wychodzi jej niesamowicie sztucznie i tak jakoś do niej po prostu nie pasuje.

Logan nie jest zadufany w sobie, woda sodowa nie uderzyła mu do głowy, ale za to nie podoba mu się to, jak ojciec kontroluje jego życie. Śmiać mi się chciało, kiedy nawet zabrał mu telefon komórkowy, bo się zorientował, że jego syn coś kombinuje. Jest narzeczonym, co oczywiście jest ustawione, bowiem Logan nic szczerego nie czuje do tej dziewczyny.

Niestety, ale po jakiś stu trzydziestu stronach odpuściłam, bo...po prostu się nudziłam. Nie wiem, ale jakoś się nie wciągnęłam. Może to wina bohaterów? Może to przesyt problemów i dramatów w postaciach Autorki?

Mogę jedynie przyznać, że styl, jakim posługuje się Autorka, jest prosty i łatwy w odbiorze. Czyta się przez to dobrze, ale jak dla mnie to za mało.

Szczerze, jest mi przykro, że nie mogę polecić tej lektury. Nie wiem, odnoszę też wrażenie, że Autorka idzie teraz na ilość, a nie na jakość. Chyba czas zrobić sobie przerwę od Jej twórczości.
Co nie zmienia faktu, że z pewnością znajdą się fani tej historii i wcale nie zamierzam temu zaprzeczać. Pamiętajmy, że każdy ma prawo do własnego zdania, a gdyby nam Wszystkim podobało się to samo, to na świecie byłby tylko jeden rodzaj książek - całe szczęście tak nie jest :)

Tytuł: Ring Girl
Autorka: K.N.Haner
Premiera: 03.07.2019
Ilość stron: 273

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Autorce i Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

Punk 57 - Penelope Douglas

18 cze 2019



Misha i Ryen znają się tylko przez listy. Piszą do siebie od kilku lat i obiecali sobie, że nigdy się nie znajdą ani nie spotkają na żywo. Nie chcą stracić tego, co mają.

Ale przypadek sprawia, że Misha odnajduje Ryen w prawdziwym życiu. W dodatku dowiaduje się, że go okłamała. Wcale nie jest tą poukładaną dziewczyną, pewną siebie, która jest zadowolona ze świata. W rzeczywistości okazuje się być wredną panną, która nie ma nic do zaoferowania. Misha nie chce wierzyć w to, co widzi, dlatego też nie odbiera telefonu od swojej siostry, którą przed chwilą widział. Ma nadzieję, że jego dawna Ryen wciąż istnieje.

Ale życie sprawia, że Misha nienawidzi swoją przyjaciółkę jeszcze bardziej. Chce zapomnieć o niej o tym, co między nimi było. Urywa kontakt.

A Ryen nie ma zielonego pojęcia, dlaczego Misha przestał się odzywać. Jest zakłopotana tą sytuacją. W dodatku w szkole pojawia się nowy uczeń, który skutecznie próbuje uprzykrzyć jej życie.

***

Ryen próbuje upodobać się do innych. W rzeczywistości nie jest taka, na jaką się kreuje. A według mnie kreuje się na typową, pustą kretynkę. Rani innych słowami, udaje, że się z kimś przyjaźni, jest głośna i trochę zwodzi facetów. Jest całkowicie inna od tego, jak się przedstawiła chłopakowi z listów.

Misha cierpi i wydaje mi się, że w rzeczywistości wcale nie chciał ranić Ryen. Zrobił to pod wpływem emocji i bólu, który odczuwał. Widać to z resztą po tym, jak z czasem między Mishą i Ryen zaczyna się coś dziać. A warto wspomnieć, że Ryen na początku nie ma pojęcia, że ma do czynienia z Mishą. Poznaje Mason'a, który wydaje się być typowym bad boy'em, który z czasem staje się również niegrzeczny. Odkrywa wszystkie karty Ryen, co ją doprowadza do szaleństwa.

Aż w końcu rozumie, że w rzeczywistości ma do czynienia z Mishą i nie potrafi mu tego wybaczyć. Wszystko się komplikuje, ale obydwoje zdają sobie sprawę, że zawsze należeli do siebie. Nawet, jeśli nie było to od razu oczywiste.

Nie wiem dlaczego, ale w tej historii bardzo podobało mi się to przyciąganie seksualne między tą dwójką. W pewien sposób było takie inne. Nie potrafię ubrać w słowa to, co chodzi mi po głowie, ale myślę, że część z Was czuje się podobnie.

Historia wciągnęła mnie już od samego początku. Polubiłam się z bohaterami, choć Ryen na początku bardzo mnie irytowała. A już nie wspomnę o Lyli, która dla mnie jest chodzącą katastrofą. Typowy pustak. Mamy też chłopaka, który uważa się za Boga i tylko zaliczałby panienki. Czyli taki standard.

Pojawia się też tutaj motyw wyrażania swoich myśli. W dzisiejszych czasach boimy się to robić, a tutaj w tej historii ktoś nocami wypisuje pewne hm...przesłania, myśli, czasami inne informacje, które zdradzają tajemnice innych.

Zapomniałam wspomnieć, że w tle pojawia się również twórczość muzyczna, bowiem Misha nie tylko gra na gitarze, ale i śpiewa :)

Co ja mogę Wam więcej napisać? Po prostu przeczytajcie - dla mnie ta historia była świetna!

Tytuł: Punk 57
Autorka: Penelope Douglas
Ilość stron: 392

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.



Czytaj dalej »

Nigdy, trochę, do szaleństwa - Adi Alsaid

16 cze 2019



Dave i Julia są najlepszymi przyjaciółmi. Są nierozłączni i nie chcąc być tak oczywistymi jak reszta nastolatków, tworzą listę nigdy. Nigdy nie umawiaj się z najlepszym przyjacielem, nigdy nie bądź taki jak inni, nigdy nie farbuj włosów na tęczowo.

Jednak ostatnie dni roku szkolnego są wyjątkowo nudne i Julie wpada na pomysł, by jednak zrobić te wszystkie rzeczy z listy nigdy. Dave nie koniecznie za tym jest, zwłaszcza, że z czasem zauważa, że dla Julie wszystko jest jednym wielkim żartem.

Ale ta lista nie wydaje się być zła, skoro można coś zyskać. Na przykład taką miłość...Tylko czy Julie w końcu zauważy, że Dave od zawsze do niej czuje coś więcej? Czy nie będzie za późno, skoro Dave zaczyna lubić Gretchen?

***

Dave i Julia to wbrew pozorom przeciwieństwa. Mam wrażenie, że to Julia jest bardziej taka hm.. Nieodpowiedzialna. Szybko się nudzi i życie traktuje trochę jak żart. Stara się traktować wszystko na luzie i mam wrażenie, że to właśnie to zaczyna ją trochę gubić.

A Dave po prostu jej ulega. Jest w niej zakochany, choć nigdy się do tego nie przyznał, i robi tak naprawdę wszystko to, co powie Julie. Z początku jest to dla niego nawet zabawne, ale z czasem staje się to irytujące.

Zaczynają wykonywać wszystkie te rzeczy, które kiedyś sobie wpisali na listę Nigdy. Julia próbuje poderwać swojego nauczyciela - cała ta sytuacja zaczyna być irytująca. Powiem szczerze, że Julie zachowuje się trochę jak wariatka xD Nie polubiłam się z dziewczyną.

No a Dave postanawia umówić się z Gretchen, która sama już na niego zwróciła uwagę. Ba, nawet zaczynają się całować, a kiedy Julia dowiaduje się o wszystkim, zaczyna rozumieć, że też kocha chłopaka.

I tutaj zaczyna się dramat, bo choć przez chwilę ta dwójka ze sobą chodzi, to Dave szybko dochodzi do wniosku, że nie kocha jej w ten sposób. A Julia cóż. Julia jest sobą.

Jest to prosta młodzieżówka, przedstawiająca typowe problemy nastolatków. Okładka jest super wakacyjna i autor (tak, to mężczyzna) wbrew pozorom stworzył fajną książkę. Może nie pałam do niej wielką miłością, to jednak jest ona idealna na wakacje. Niezobowiązująca i prosta. Podejrzewam, że znajdzie sobie niejednego fana :)

Tytuł: Nigdy, trochę, do szaleństwa
Autor: Adi Alsaid
Ilość stron: 352

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.



Czytaj dalej »

Kiedyś po ciebie wrócę - Agata Czykierda-Grabowska PRZEDPREMIEROWO

14 cze 2019


Po roku nieobecności Roksana wraca do rodzinnego miasteczka, by w końcu dowiedzieć się tego, co stało się z jej siostrą, Anią. Dziewczyna pewnej nocy dosłownie rozpłynęła się w powietrzu. Jej rodzice niekoniecznie dobrze znoszą tą całą sytuację, a Roksana dostaje pewną wiadomość, która daje jej do myślenia. Musi poznać prawdę, a im głębiej kopie w tej całej sprawie, tym więcej osób okazuje się kłamać.

Bartek jest przyjacielem Roksany i dałby wiele, żeby pomóc jej znaleźć zaginioną siostrę. Czuje do niej coś więcej i ma nadzieję, że Roksana odwzajemni jego uczucie. Zwłaszcza, że wtedy kiedy go zostawiła, coś się zaczęło między nimi dziać. I ta chemia ponownie się pojawia.

Obydwoje pozwalają sobie zatracić się w uczuciu, by choć przez chwilę poczuć się szczęśliwymi i normalnymi. Jednak zniknięcie Ani coraz bardziej wydaje się dziwne, a Roksana dostaje kolejną dziwną wiadomość... Czy dowie się, co się stało z jej siostrą?

***

Nie mogłam się doczekać, aż sięgnę po nową książkę Autorki - zwłaszcza, że z jej tytułami to mam naprawdę różnie. Jedne mi się podobają, a drugie już niekoniecznie. Tym razem Kiedyś po ciebie wrócę zalicza się do tej pierwszej grupy i to bardzo!

Po zaginięciu siostry Roksana wyjechała na studia i zostawiła wszystko za sobą. Myślę, że dla niej był to też sposób, żeby po prostu jakoś ruszyć. Nie, nie zapomniała o Ani. Pamiętała o tym, co się wydarzyło i nawet obwiniała się o to. Ale jedna wiadomość sprawia, że na wakacje postanawia wrócić do rodzinnego miasta, by samej rozwikłać sprawę jej zaginięcia.

Towarzyszy jej przy tym Bartek - przyjaciel, z którym znają się od zawsze. Oczywiście między nimi czuć chemię. Już wtedy przed wyjazdem między nimi się działo, ale dziewczyna wyjechała bez słowa. Poza tym był też jeszcze Filip, który to też ją zostawił jak ostatni dupek. Nie miała dziewczyna szczęścia.
Bartek ma swój warsztat samochodowy i wydaje się być poukładany, choć dla mnie bywa wybuchowy. Sądzę, że nie do końca radzi sobie z emocjami. Czasami go przytłaczają i przez to szybko się denerwuje.

Jeśli chodzi o samo zaginięcie Ani, to ten wątek został dobrze poprowadzony. Nie wiem, może ktoś od początku się domyślał, kto stał za jej zniknięciem, ale ja nikogo nie podejrzewałam. Nie sądziłam, że rozwiązanie znajdzie się praktycznie tak blisko.
Temat zaginięcie to ciężki temat i pod względem emocji Autorka tutaj naprawdę się spisała. Świetnie je przedstawiła, nie czułam tutaj żadnej sztuczności. Ba, przy końcówce zdarzyło mi się nawet uronić kilka łez.

Styl, jakim się posługuje Autorka, jest dobry. Łatwo się czyta, czytelnik wciąga się od samego początku. Dawkowałam sobie lekturę, bo z jakiegoś powodu niekoniecznie chciałam się rozstawać z tą książką. Nie zawsze mi się to zdarza.

Okładka mi się podoba, ale nie na tyle, by powiedzieć, że jest śliczna. Dla mnie jest troszkę taka hm... sztuczna. Nie do końca mi jakoś pasuje no. Ale to moje zdanie :D

Kiedyś po ciebie wrócę to naprawdę dobra lektura. Trudna i smutna historia, ale niestety i takie zdarzają się w prawdziwym życiu. Koniecznie po nią sięgnijcie. Nie zawiedziecie się.

Tytuł: Kiedyś po ciebie wrócę
Autorka: Agata Czykierda-Grabowska
Premiera: 19.06.2019
Ilość stron: 444

Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu OMG Books.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia