Kiedy zniknę - Agnieszka Lingas-Łoniewska

30 kwi 2018


Tytuł: Kiedy zniknę
Autorka: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Ilość stron: 298
Wydawnictwo Novae Res


Co zrobiliście tamtego lata?
Mateusz to utalentowany gitarzysta i autor pięknych piosenek. Razem z matką i siostrą mieszka w niewielkiej Rokietnicy. Kiedy otrzymuje szansę na zrobienie kariery rockowej, nie waha się ani chwili, aby wyrwać się z dusznego, przeoranego podziałami miasteczka i zapewnić sobie lepszą przyszłość.
Jednak gdy wszystko wydaje się wreszcie układać, na jaw wychodzi tajemnica z przeszłości. Mateusz, chcąc nie chcąc, będzie musiał się z nią zmierzyć i ponieść konsekwencje wydarzeń, które miały miejsce jeszcze przed jego narodzinami.
"Kiedy zniknę" to pierwsza część dylogii o dawnych sekretach i dramatycznych decyzjach, oraz o tym, że dzieci nie powinny odpowiadać za grzechy rodziców.

Specjalnie zacytowałam tekst, który jest z tyłu książki. Powiem szczerze, że gdy się z nim zapoznałam, a potem zaczęłam czytać książkę, to pomyślałam: Mateusz to główny bohater? Powiedziałabym, że prędzej Leon... No właśnie. Na początku mamy w ogóle rozpiskę bohaterów. Kto jest kim i ona naprawdę ułatwia zrozumienie historii. Zwłaszcza przy pierwszych stronach, bo można się pogubić, kto jest kim. W rzeczywistości mamy grupkę znajomych, którzy są jakoś ze sobą powiązani. Albo znajomością, albo przeszłością, albo dopiero będą grupką. Mamy dwa rodzeństwa: Matyldę i Mateusza oraz Wojtka i Weronikę. Matylda jest trochę skryta, Mateusz ma marzenia i jest gitarzystą, zdarza mu się śpiewać. Wojtek to szkolna gwiazda, taki troszkę bad boy, Weronika moim zdaniem niczym się nie wyróżnia. Kosma i Leon przyjaźnią się z Mateuszem. Ewelina to przyjaciółka Mateusza, nie boi się mówić, co myśli. No i mamy jeszcze Lenkę, spokojną dziewczynę. Każde z nich ma jakieś problemy w rodzinie, np. matka Mateusza i Matyldy sięgnęła po narkotyki, nie potrafiła się podnieść po śmierci ukochanego. Małżeństwo rodziców Kosmy tak naprawdę jest fikcyjne.
Wśród tych osób zaczynają tworzyć się pary. Jednym z nich to się podoba, innym nie. I muszę powiedzieć, że tych par trochę nie kupiłam. Głównie dlatego, że nagle zaczęli ze sobą chodzić i od razu sobie już miłość wyznawali. Tego totalnie nie kupiłam.
Kiedy zaś ich rodzice dowiadują się o związkach, wszyscy im zabraniają. Okazuje się, że dorośli skrywają własne tajemnice i tak naprawdę wszyscy się znali, w czasach liceum się kolegowali. Więc nasi bohaterowie postanawiają się dowiedzieć, o co chodzi. I tutaj właśnie wysuwa się postać Mateusza - bo to on traci to, co uważał w tej chwili za najważniejsze.

Ogólnie książka podoba mi się i to bardzo. Sam pomysł miał potencjał i po części został wykorzystany. Niestety, nagłe wyznania uczuć mnie nie przekonały do siebie. Akcja raz toczyła się za szybko, a raz się wlokła. Jednak muszę przyznać, że pierwszy tom kończy się w takim momencie, że człowiek ma ochotę sięgnąć po kolejną część.

Styl autorki jest prosty, szybko się czyta. Wbrew pozorom idzie się wciągnąć. W dodatku do tej dylogii nagrano piosenki, które również można przesłuchać na youtube autorki. Mamy też na końcu playlistę, bowiem każdy rozdział miał swoją piosenkę.

Kiedy zniknę pokazuje, że kłamstwa w końcu ujrzą światło dzienne i trzeba będzie się zmierzyć z ich konsekwencjami, które mogą być bardzo bolesne. Jednak nie jest to koniec świata. Trzeba podnieść się, jakoś dalej iść, bo tak miało być.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES.




Czytaj dalej »

Jedno z nas kłamie - Karen M. McManus

27 kwi 2018


Tytuł: Jedno z nas kłamie
Autorka: Karen M. McManus
Ilość stron: 412
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Na tę książkę natknęłam się u kogoś na blogu. Przeczytałam opinię i stwierdziłam, że z chęcią sama zapoznam się z historią. Zwłaszcza, że klimatem porównywana jest do Riverdale czy Pretty Little Liars (ja sama oglądam ten pierwszy serial, PLL mnie nie wciągnęło). I wiecie co? Wcale nie żałuję!

Pewnego popołudnia piątka uczniów liceum zostaje po lekcjach za karę. Myślałam, żeby zdradzić Wam, co takiego zrobili, ale stwierdziłam, że jednak nie, bo to też jest element całej tej układanki.
Można nawet powiedzieć, że ta piątka to takie stereotypy:

Bronwyn - kujonka, chce się dostać na Yale, nie łamie zasad
Addy - ślicznotka, dziewczyna popularnego chłopaka w szkole
Nate - diler, ma kuratora na karku
Cooper - sportowiec, gwiazda szkolnej drużyny
Simon - outsider, twórca aplikacji, która rozpowszechnia plotki o uczniach.

Niestety, tej kary nie przeżyją wszyscy. Simon umiera, a policja uznaje, że jego śmierć nie jest przypadkowa. Ba, uważa, że to czwórka pozostałych uczniów jest w to zamieszana. Bo jakby nie patrzeć, to rzekomo każdy miał motyw, tylko oni byli wtedy w tej sali. Czy faktycznie któryś z uczniów jest mordercą? A może zostali wrobieni?

Muszę przyznać, że książka bardzo mnie wciągnęła. Nie nudziłam się przy niej. Każdy z bohaterów reprezentował pewną "grupkę" ze szkoły. Każdy z nich miał też jakieś grzeszki na swoim koncie - nie zdradzę jakie, bo nie chcę psuć przyjemności z czytania.

Ciężko mi powiedzieć, kogo z bohaterów polubiłam najbardziej. Myślę, że wszystkich obdarzyłam sympatią tak samo. Podejrzewam, że większość może nie lubić Addy, która pozwalała, Jake - jej chłopak - narzucał jej swoje zdanie. Była troszeczkę marionetką w jego rękach.
Nate, pomimo tego, że wydaje się być tutaj czarnych charakterem (w końcu to diler), jest dobrym chłopakiem. To on miał największe jaja, by pomóc Simonowi w chwili śmierci. W dodatku, że tak powiem, ma ludzkie odruchy.
Cooper to szkolna gwiazda, wydaje się być dobrym przyjacielem. Bronwyn zaś jest ambitna. Cała czwórka sama musi udowodnić, że żadne z nich nie jest odpowiedzialne za śmierć Simona - nawet jeśli nie był lubiany przez wszystkich. Podejście policji w tej sprawie jest trochę chore, bowiem zamykają się tylko na jedną opcję.

No właśnie. Moim zdaniem Simon był outsiderem na własne życzenie. Publikował plotki na temat uczniów liceum. Czasami niektórzy sami się zastanawiali, skąd wiedział o ich grzeszkach. Ludzie nie chcieli go znać, nie chcieli się z nim kumplować. Ale sam Simon też nie był świetny.

Pojawia nam się również wątek miłosny, dwójka z podejrzanych zbliża się do siebie, ale nie powiem Wam, kto to taki :D Przyznam się jednak, że im kibicowałam!

Sam finał historii...Mógł być przewidywalny. Gdzieś z tyłu głowy miałam, że taki scenariusz może być prawdziwy, ale czytając kolejne strony, człowiek nie jest już tego taki pewien. Spodziewa się czegoś innego.

Styl autorki jest prosty i łatwy w odbiorze, przez co naprawdę szybko się czyta. Akcja nie biegnie ani za szybko, ani za wolno. Klimatem przypomina Riverdale, potrafi wciągnąć. Gorąco polecam, nie pożałujecie tego czasu, który spędzicie na czytaniu tej histori!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.






Czytaj dalej »

CHIODO PRO Luxury French 810 Italian Morning

25 kwi 2018

Cześć!

Dzisiaj troszeczkę odbiegniemy od tematu książek, a zajmiemy się hybrydami marki CHIODO :). Wiecie lub nie, ale od kilku lat regularnie sama robię sobie hybrydę. Uważam, że fajnie to wygląda, jeśli kobiece dłonie są zadbane, a w dodatku paznokcie są pomalowane. Nie ukrywam, że jestem bardzo zapracowaną osobą. Pracuję od rana do wieczora, czasami podobnie jest w weekend, więc nie mam czasu co chwilę malować sobie paznokcie, a tym bardziej nie mam czasu, by chodzić do kosmetyczki. Więc postawiłam na hybrydy. Nie jest trudno robić je sobie samemu. Jeśli się przyłożymy do nauki, to też nie wyrządzimy sobie krzywdy :)

Ostatnio dostałam możliwość przetestowania hybryd marki CHIODO, z którą do tej pory nie miałam styczności. Twarzą tej marki jest Edyta Górniak. Nie byłabym sobą, gdybym odmówiła. Poza tym byłam ich naprawdę bardzo ciekawa, bo jeśli chodzi o ich cenę, to jest naprawdę dobra. A czy szła w parze z jakością?


Wybrałam sobie dwa kolory, a dzisiaj pokażę Wam nr 810 Italian Morning. Kolekcja Luxury French jest to szeroka gama eleganckich barw nude, skierowana do nowoczesnych kobiet z klasą oraz pasująca do każdej okazji. Powyższy kolor to taka mieszanka szarości i fioletu. Nie rzuca się w oczy, faktycznie jest delikatny i elegancki. Według mnie nie jest to jedynie kolor na zimniejszą porę roku, czy jesień. Dobrze mi się go nosiło teraz, kiedy wyszło słońce i zrobiło się cieplej.
Jeśli chodzi o jakoś to śmiało mogę przyznać tej marce piątkę. Ten kolor miałam trzy tygodnie - czyli tyle co zawsze, kiedy używam hybrydy innych marek. Nie pojawiły się żadne odpryski, hybryda nie odchodziła od brzegów. Kolor również się nie zmienił, paznokcie nie straciły swojego blasku. Sama konsystencja nie jest ani za gęsta, ani za rzadka. Łatwo się rozprowadza po płytce paznokcia. Pędzelek również jest odpowiedniej szerokości.

Jak widzicie - same plusy. Naprawdę nie miałam do czego się przyczepić. Pojemność 7 ml kosztuje 28,90 zł. Nie jest to wysoka cena, a jakość jest naprawdę bardzo dobra. Mogę z czystym sumieniem polecić markę CHIODO wszystkim dziewczynom, które uwielbiają hybrydy i szukają nowych marek. Zapewniam Was, że nie pożałujecie :)

W tym miejscu chciałabym również podziękować Markowi Ginalskiemu, który jest przedstawicielem i dał mi możliwość zapoznania się z hybrydami CHIODO :). Marka znajdziecie na FB i Instagramie.

Dziewczyny, podzielcie się - znałyście tę markę? Jeśli tak, to jak wrażenia? A może używacie innych? Dajcie znać!




Czytaj dalej »

Słowa w ciemnym błękicie - Cath Crowley

23 kwi 2018


Tytuł: Słowa w ciemnym błękicie
Autorka: Cath Crowley
Ilość stron: 288
Wydawnictwo Jaguar

Pierwsze, co chciałabym napisać, to że okładka zwróciła moją uwagę. Naprawdę bardzo mi się spodobała. A skoro przykuła moją uwagę, to zapoznałam się z jej opisem i stwierdziłam, że może to być naprawdę dobra młodzieżówka. Zwłaszcza, że pozycja była bardzo chwalona, więc dlaczego miałabym sobie ją odpuścić? A czy na pewno mi się spodobała? Zapraszam do lektury :)

Kilka lat temu Rachel zakochała się w Henrym, swoim przyjacielu. Dziewczyna musiała jednak się przeprowadzić, więc dzień przed przeprowadzką zostawiła list przyjacielowi w książce, którą lubił. Jego rodzice prowadzili księgarnię, która była dość niespotykana. Z pewnością nie była zwykła. Rachel czekała na przyjście swojego przyjaciela, ale to nie nastąpiło. Nawet się nie pożegnali.
Utonięcie brata Rachel sprawia, że dziewczyna wraca do miasta. W dodatku ma pracować w tej księgarni, gdzie pracuje również Henry. W jego rodzinnej księgarni. Dziewczyna nie pragnie niczego innego jak spokoju, bowiem codziennie powraca ból związany ze stratą brata. Czy poradzi sobie z teraźniejszością i dawnym przyjacielem, który nie potrafi zrozumieć, dlaczego Rachel go odepchnęła od siebie?
Dwójka bohaterów pracuje wspólnie, obok siebie, czytając wiadomości pozostawione w książkach. Wkrótce i oni piszą do siebie listy, które zostawiają w książkach. Czy w ten sposób odzyskają siebie?

Jedno jest pewne - Rachel była bardzo związana ze swoim bratem. Jego śmierć wstrząsnęła nią mocno. Z resztą nie tylko nią. Jej matce też ciężko było się z tym pogodzić. Jakby nie patrzeć, to można powiedzieć, że brat Rachel zmarł prawie im na oczach. Poszedł do morza się kąpać, Rachel rozmawiała z mamą i nagle sobie zdały sprawę, że coś jest nie tak. Nigdzie go nie było widać. Już go nie było.

Dziewczynie ciężko było się pozbierać. Była jedną z najlepszych uczennic, ale tragedia sprawiła, że zawaliła szkołę. Ciężko było dostrzec u niej uśmiech. Wraca do miasta i do przeszłości. Po przeprowadzce przez pewien czas utrzymywała kontakt tylko ze swoimi przyjaciółkami. O przyjacielu "zapomniała".
Rachel troszkę się pogubiła, ale uważam, że nie ma co jej się dziwić. Kto by się nie załamał po śmierci bliskiej osoby? Polubiłam ją. Nie drażniła mnie.

Henry... Henry uwielbia rodzinną księgarnię, a raczej te wszystkie historie i wiadomości, jakie pozostawiane były w książkach przez czytelników. Jest trochę zapatrzony w swoją dziewczynę, z którą chciał wyjechać w podróż. Ona oczywiście z nim zrywa i zanim się obejrzy, już chodzi z innym chłopakiem. Jest trochę naiwny, ale ma dobre serce. Też go polubiłam.

A Cal...Pomimo że zginął tragicznie to mam wrażenie, że był naprawdę dobrym chłopakiem. Nie chcę zdradzać za wiele, ale jego obecność w tej historii wyczuwalna jest niemalże przez cały czas. Jeśli sięgnięcie po tę książkę, to z pewnością połapiecie się w tym, co mam na myśli.

Styl autorki jest prosty i łatwy w odbiorze, przez co czyta się naprawdę szybko. Podobało mi się też to, że były cytowane listy bądź wiadomości osób, które je zostawiały w książkach. Jest to naprawdę fajny zabieg. Jednak uważam, że książka nie jest aż tak mega dobra, jak to się o niej mówi. Jasne, jest dobra, jest to też według mnie obowiązkowa pozycja, ale jednak jeszcze coś jej brakuje.

Podsumowując, naprawdę polecam tę pozycję. Pokazuje, że ból po stracie bliskiej osoby może nas złamać, ale po tym najgorszym okresie pojawia się światełko w tunelu na lepsze jutro. Bo tak naprawdę nikt nas nie opuszcza. Nawet jeśli odchodzi z tego świata, to pozostaje w naszych sercach. A przyjaciele zawsze wybaczą nam tę chwilę słabości. Zawsze będę przy nas.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar za możliwość przeczytania :)






Czytaj dalej »

Bad Boy's Girl - Blair Holden Tom 1

19 kwi 2018


Tytuł: Bad Boy's Girl Tom 1
Autorka: Blair Holden
Ilość stron: 424
Wydawnictwo Jaguar

Główną bohaterką historii jest Tessa - niegdyś grubaska, a obecnie zadbana dziewczyna, jednak nieszczęśliwa. Przyjaźniła się kiedyś z Nicole, ale tej nagle coś strzeliło do głowy, że nie mogą się przyjaźnić. W dodatku zaczęła się spotykać z Jasonem - chłopakiem, który podobał się Tessie.
Dziewczyna stara się trzymać na uboczu i nie rzucać w oczy. Planuje spokojnie skończyć ostatnią klasę liceum. Nie wie jednak, że plan pozostawania niezauważoną nie wypali, bowiem do miasta wraca Cole - brat Jasona, który przez całe dzieciństwo uprzykrzał życie naszej bohaterce. Dokuczał jej, nie raz sprawił, że wylądowała na pogotowiu. Ale tym razem Cole jest inny. Nie dokucza jej, próbuje się z nią zakumplować. Czy Tessa uwierzy w jego przemianę? Musicie przekonać się sami :D

Powiem tak - z początku Cole i cała ta jego przemiana wydawała mi się być podejrzana No bo skoro przez całe życie Cole dokuczał jej, wyjechał na trzy lata (jak dobrze pamiętam), wraca i zachowuje się trochę jak gdyby nic. Jasne, przeprasza Tessę za swoje zachowanie, ale i tak wydawało mi się to podejrzane. Cole wraca jednak troszkę doroślejszy. Nie robi głupstw, chociaż zdarza mu się ponieść emocjom. No i kręci się wokół Tessy, która tego nie potrafi zrozumieć.

Tessa z kolei zachowuje się jak taki wyrzutek. Utrata przyjaciółki, według mnie, odbiła się na niej znacząco. W dodatku Nicole zaczęła ją traktować po prostu jak śmiecia. Jak na byłą przyjaciółkę przeszła samą siebie. A przez to Tessa czuje się wszystkiego winna. Dopiero z biegiem historii (i dzięki pomocy naszego niegrzecznego Cole) zaczyna siebie lubić i rozumieć, że opinia innych wcale nie jest najważniejsza.

Warto też wspomnieć o innych postaciach. Jason - to w nim Tessa była od początku zakochana, ale Nicole go jej zabrała. Zaś Jason był głupi. Był z Nicole głównie dla popularności. W rzeczywistości czuł jakieś zauroczenie do Tessy, ale zrozumiał to wtedy, kiedy było za późno i dziewczyna mu "uciekła". Wkurzało mnie to, że potem miał nadzieję, iż Tessa ot tak zmieni zdanie, zostawi faceta i pójdzie do niego. Naprawdę, głupek z niego.

No i Travis, brat Tessy. Chłopak jest po przejściach, niesie za sobą bagaż doświadczeń. Ale dzięki swojej siostrzyczce powoli staje na nogi i w dodatku udaje mu się znaleźć dziewczynę. To on zawsze opiekował się Tessą, wspierał ją. On też od początku widział, że Cole tak naprawdę zadurzył się w jego siostrze. Wszystkie te wygłupy i krzywdy były głupim pomysłem na to, by jej to pokazać. Szkoda, że odbierała to inaczej.

Styl autorki jest prosty, dialogi są prawdziwe, a opisy niezbyt długie. Tytuły rozdziałów to tak naprawdę słowa naszych bohaterów. Wciągnęłam się w tę historię i już nie mogę się doczekać na kolejny tom :).

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



Czytaj dalej »

Tajemnica Askiru. Tom 1. Pierwszy róg - Richard Schwartz PRZEDPREMIEROWO

16 kwi 2018



Tytuł: Tajemnica Askiru. Tom 1. Pierwszy róg
Autor: Richard Schwartz
Ilość stron: 464
Premiera: 20.04.2018
Wydawnictwo Initium


Wszystko ma swój początek w zasypanej śniegiem gospodzie w górach dalekiej Północy. Stary wojownik Havald, zmęczony życiem i wieczną walką, tajemnicza czarodziejka Leandra, niebezpieczny przywódca bandy łupieżców i mroczna elfka o szczególnych upodobaniach seksualnych. Każde szuka czegoś innego. Każde podąża w inną stronę. Kim są naprawdę? Dokąd zmierzają?
Żadne z nich nie wie, że głęboko pod gospodą krzyżują się prastare linie mocy. Kiedy siarczysty mróz i burza śnieżna odcinają podróżnych od świata, wybucha panika: krwawy mord wskazuje na to, że w pobliżu czai się bestia. Czy Havald i Leandra mogą komuś zaufać? Trop prowadzi do legendarnego królestwa Askiru…
Intensywna, gęsta atmosfera, znakomite dialogi i fenomenalnie wykreowani bohaterowie to tylko przedsmak monumentalnego eposu o walce z przepotężnym Imperium Thalaku.
„Pierwszy Róg“ rozpoczyna cykl fantasy, który porwał kilkusettysięczną rzeszę czytelników na całym świecie. Tajemnicza, magiczna przygoda wciąga już od pierwszych stron.

Jest to już moja druga książka z tego gatunku. Muszę przyznać, że kiedy przeczytałam opis i pierwsze strony, to spodobała mi się na tyle, by przeczytać całość.
Na początku wszystko wydaje się być bardzo tajemnicze. Nie wiemy zbyt wiele o bohaterach, którzy zatrzymali się w gospodzie. Jednym z głównych bohaterów jest ser Havald, stary człowiek. Pomimo że stary, to język ma cięty. Mówi wprost co myśli, nie przejmuje się tym, co inni sobie właśnie o nim pomyślą. Dopiero z czasem dowiadujemy się, kim jest. 
Oczywiście nie można zaznać spokoju w gospodzie. Dzieją się straszne rzeczy, których przybyli oraz zarządzający gospodą, po prostu się martwią.
Nie chcę zdradzać za wiele, bo uważam, że warto samemu się zagłębić w tę historię. Język nie jest trudny, ale jak na mój gust, to opisów w książce jest trochę za dużo i są męczące. Idzie jednak na to przymknąć oko, bowiem historia jest naprawdę bardzo ciekawa. Nie pomyślałabym, że tak szybko polubię fantastykę. Łatwo jest się przenieść w ten świat przy tej lekturze.
Jeśli macie ochotę przeczytać coś dla odmiany, to polecam sięgnąć po tę lekturę. Seria zapowiada się naprawdę obiecująco i sama nie mogę doczekać się kolejnego tomu :)



Czytaj dalej »

Przyciąganie - Elżbieta Rodzeń PRZEDPREMIEROWO

13 kwi 2018


Tytuł: Przyciąganie
Autorka: Elżbieta Rodzeń
Ilość stron: 456
Premiera: 16.04.2018
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Nadię poznajemy w chwili, kiedy postanawia wszystko zacząć od nowa. Ma za sobą nieudany związek, a dokładniej mówiąc - zaręczyny. Jej partner Krzysztof nie był niestety najlepszym człowiekiem. Bił ją, znęcał się psychicznie, a nawet gwałcił. Nadia w końcu zebrała w sobie siły, żeby uciec. Wyjeżdża do Wrocławia, gdzie znajduje pracę w charakterze opiekunko-pielęgniarki. W dodatku tę pracę zdobywa w bardzo ciekawy sposób, ale to musicie sobie sami doczytać, bo sytuacja jest naprawdę zabawna :)

Okazuje się, że Nadia ma zamieszkać z Garrettem - przystojnym mężczyzną, dla którego los również był okropny. Mężczyzna porusza się na wózku, co jest wynikiem przykrych wydarzeń z przeszłości. Ale pokazuje, że niepełnosprawność nie jest dla niego jakąś przeszkodą. Jest dobrym prawnikiem i naprawdę bardzo dobrze sobie radzi. Jest samodzielny, w dodatku zadziorny, ma gadane, bardzo dobrze gotuje i jest przystojny (ale o tym już mówiłam). Z początku jest przeciwny temu, by Nadia z nim mieszkała. Ba, starają się sobie nie wchodzić w drogę. W tym czasie Garrett niekoniecznie należy do tych miłych. Dopiero po pewnym czasie, kiedy zaczyna się również domyślać tego, co musiało się przydarzyć tej kobiecie, zmienia do niej nastawienie. Zaczynają więcej ze sobą rozmawiać, spędzać czas, no i po prostu zaczęli się lubić. Z czasem poznaje też jej historię i stara się jej pomóc. Nadia zostaje u niego dłużej niż planowała. Czy widoczne przez innych napięcie znajdzie w końcu ujście? Czy Nadii uda się uciec przed przeszłością? Czy obydwoje znajdą swoje szczęście? Musicie przeczytać sami :)

Nadia wbrew pozorom jest silną kobietą. W końcu zrozumiała, że jej związek z Krzysztofem nie jest tym, czym powinien być i dlatego też ucieka. Nie miała łatwego dzieciństwa. Wyrosła za to na piękną, mądrą kobietę. Lubi swoją pracę. Potrafi przyznać, że Garrett faktycznie nie potrzebuje jej pomocy i świetnie sobie radzi. Chociaż kiedy zachodzi taka potrzeba, Nadia mu pomaga i troszczy się o niego. Boryka się również z pewnym problemem, przy którym Garrett ma jej pomóc (nie będę zdradzała szczegółów). Widzimy przez to, jak Krzysztof mocno ją krzywdził. Ale wbrew wszystkiemu chciałaby być szczęśliwa i to w dodatku z Garrettem, którego nie interesują związki na poważne z pewnego powodu.

Garrett...Polubiłam tego faceta i to bardzo. Chociaż z początku wydaje się być dupkiem, to w rzeczywistości idealny z niego facet. Która by nie chciała takiego, co codziennie przygotowuje jej jakieś pyszne dania? Uprawia sport, jest prawnikiem, ma odpowiedź na wszystko, jest przekonujący, no i przystojniak z niego (tak, powtarzam się). Wypadek go nie złamał do końca. Poznał przez niego inne możliwości swojego ciała. Sam wypadek niestety przydarzył mu się w urodziny i to w osiemnaste. Miał wtedy wszystko, ale tutaj też nie będę pisała za wiele.
Tak naprawdę jemu od początku Nadia się podoba. Ale jego nie interesują poważne związki z czyjegoś powodu. Stara się uświadomić Nadię, że jeśli zgadza się na jego propozycję, to nie mogą pojawić się żadne uczucia. Pewnie się domyślacie, że koniec końców uczucia się jakieś pojawiają.

Styl autorki jest prosty i naprawdę szybko się czyta. Samą historię i bohaterów pokochałam. Ale jest to również książka, którą nienawidzę. Od początku widać, że autorka wzorowała się na jakiejś książce. Przymknęłam na to oko. Ale kiedy w połowie historii zaczął się robić z tego lekki Grey, to parsknęłam śmiechem i się tylko wkurzyłam. Motyw seksu albo raczej problem, który tutaj się pojawił, psuje według mnie to wszystko. Ja na miejscu Nadii nie zgodziłabym się na takie coś - zwłaszcza po tym, co przeszła.

Tę książkę można kochać i nienawidzić - ja tak mam. Ale nie należy zapominać o tym, że porusza naprawdę ważny problem, jakim jest przemoc. Pokazuje również, że jeśli zbierzemy w sobie całą siłę, jaką mamy, to możemy zacząć wszystko od nowa i być szczęśliwym, bo każdy człowiek na to zasługuje, Osoby, które doświadczyły przemocy, nie powinny dać sobie wmówić, że jest inaczej.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.







Czytaj dalej »

Kroniki ocalałych Tom 1 Fałszywy pocałunek - Mary E. Pearson

10 kwi 2018


Tytuł: Kroniki Ocalałych. Tom 1 Fałszywy pocałunek
Autorka: Mary E. Pearson
Ilość stron: 432
Wydawnictwo Initium

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków − pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, którego ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic – i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.

Doskonale wiecie, że nie mam w zwyczaju czytać takich książek, tzn. tych z pokroju fantasy. Jednak w przypadku tej pozycji było zupełnie inaczej, bowiem sam powyższy opis zachęcił mnie do tego, by sięgnąć po lekturę. Miłosne rozterki były po prostu przekonujące. I muszę Wam się przyznać, że bardzo cieszę się z tego, że postanowiłam zapoznać się z tą historią, bowiem spodobała mi się już od pierwszych stron.

Rzekłabym, że Lia jest typową kobietą. Chciałaby być szczęśliwie zakochana i wyjść za mąż właśnie z powodu prawdziwych uczuć a nie politycznych. Niestety, nie jest jej to dane. Musi wyjść za człowieka, którego nie kocha i nawet nie miała okazji tak naprawdę osobiście poznać. Do samego końca walczy ze sobą wewnętrznie - nawet w dzień ślubu. Lia jest na tyle szalona, że postanawia uciec tuż przed uroczystością własnego ślubu. Doskonale zdaje sobie sprawę, że w ten sposób ściąga na siebie problemy i to duże. Ojciec przecież jej tego nie odpuści i zacznie ją szukać. Lia za to postanawia się ukryć we wsi, gdzie przestaje być księżniczką.

Po pewnym czasie do wioski trafia dwóch przystojniaków. Lia nie wie, że jeden z nich to jej niedoszły mąż, a drugi to zaś zabójca. A wiemy jak to jest z sercem, lubi pleść nam figle...

Tak jak wspomniałam na początku, historia wciągnęła mnie od pierwszych stron. W dodatku naprawdę polubiłam główną bohaterkę. Nie jest rozkapryszoną księżniczką. Pragnie prawdziwego szczęścia - a który normalny człowiek tego by nie chciał?
Styl autorki nie jest trudny, jest łatwy w odbiorze. W dodatku jesteśmy w stanie poznać całą tę historię nie tylko z perspektywy księżniczki, ale także ze strony naszych Panów.

Naprawdę, szczerze polecam. Jeśli nie czytacie tego typu książek, to tym razem warto sięgnąć :)



Czytaj dalej »

Wszystko przed nami - Samantha Young

6 kwi 2018


Tytuł: Wszystko przed nami
Autorka: Samantha Young
Ilość stron: 448
Wydawnictwo Burda Publishing Polska

Norę poznajemy, kiedy jest jeszcze nastolatką. Pracuje w barze szybkiej obsługi, a poza tym pomaga matce w opiece nad schorowanym ojcem. Dziewczyna ma swoje marzenia, ale obciążona jest realiami prawdziwego życia. Zmienia się to wszystko, kiedy poznaje tajemniczą dwójkę. Ta znajomość sprawia, że dziewczyna stawia wszystko na jedną kartę i postanawia wyjechać do Szkocji.
Mija kilka lat, a całe podekscytowanie znika, bowiem Nora zdaje sobie sprawę, że zmarnowała te kilka lat. Nie była w tym miejscu, w którym chciała być. Jedyną radość sprawiały jej odwiedziny chorych dzieci w szpitalu - tam przebierała się za Piotrusia Pana i opowiadała dzieciom bajki.
Zdaje sobie sprawę, że nie jest w tym miejscu, w którym chciałaby być. W dodatku ciągle czuje się winna, jeśli chodzi o pewne wydarzenia. Ale wszystko się zmienia, kiedy w jej życiu pojawia się Aidan - starszy, przystojny mężczyzna, z którym połączy ją więcej niż by się spodziewała.
Pech chce, że mężczyznę spotkają pewne wydarzenia, które wystawiają na próbę ich znajomość. Zamiast poszukać oparcia w swojej dziewczynie, ten po prostu woli zniknąć bez słowa. Tym razem główna bohaterka nie daje się złamać, tylko postanawia zebrać wszystkie siły i ruszyć na przód. Zaczyna spełniać swoje marzenia, a co za tym idzie - zaczyna uczęszczać na wymarzone studia. Odnawia również kontakt z matką. W końcu czuje, że żyje, że odzyskała kontrolę nad swoim życiem. Tyle, że te znów postanawia pleść figle. Aidan znów pojawia się w jej życiu. I tym razem jej nienawidzi. Okazuje to na każdym kroku, a ona nie ma zielonego pojęcia, dlaczego tak jest.

Muszę przyznać, że kiedy zaczęłam czytać tę historię, to już na początku się zdziwiłam. Może dlatego, że na początku pojawia się jeszcze jakiś bohater, a o którym nie ma mowy w opisie historii. Jednak historia szybko mnie wciągnęła.

Nora jako nastolatka musiała szybko dorosnąć. Przez to jest naprawdę odpowiedzialną osobą. Zawsze patrzyła też na dobro drugiej osoby. Poświęca przy tym swoje marzenia, ale wcale nie narzeka. Uwielbia spędzać czas w szpitalu z dziećmi, które są chore. Lubi sprawiać im radość, a uśmiech wynagradza jej wszystko. W związku z Aidanem nie jest pewna i stara się postępować ostrożnie. Nie dziwota, skoro jest sporo od niej starszy.

Zaś Aidan...Aidan jest przystojniakiem o cholernie dobrym sercu. Inaczej nie da dobrać się słów. Zajmuje się córką swojej siostry, która niestety zmarła, a jej śmierć mocno odbiła się na nim. Oczywiście ojciec córki pojawia się raz na jakiś czas, by koniec końców zadać cios w plecy. Aidan w końcu poczuł coś w swoim sercu - na tyle, by nie traktować Nory jak przelotnej znajomości. Sam zauważa w niej dorosłą osobę, która jak na swój wiek przeżyła wiele. Szkoda tylko, że kiedy świat wywraca mu się do góry nogami to zachowuje się trochę jak dupek. Wiadomo, nerwy i dochodzą tutaj jeszcze osoby trzecie, ale moim zdaniem zachował się trochę zbyt impulsywnie.

Styl autorki jest prosty, łatwo wczuć się w odczucia bohaterów. Sama historia wciąga, a ja ją pokochałam. Jest to też moja pierwsza książka tej autorki i już wiem, że sięgnę po kolejne. Naprawdę polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Burda Publishing Polska.



Czytaj dalej »

Ułamek sekundy - Douglas E. Richards - PREMIERA

4 kwi 2018


Tytuł: Ułamek sekundy
Autor: Douglas E. Richards
Ilość stron: 430
Wydawnictwo Niezwykłe

Co jeśli znalazłbyś sposób, by wysłać coś w przeszłość? Nie tę sprzed tygodni, dni, czy nawet minut. Co jeśli mógłbyś to przenieść zaledwie o mgnienie oka? Czy mogłoby się to w ogóle do czegoś przydać? Nie zdążyłbyś naprawić wyrządzonego zła, zmienić biegu wydarzeń, skreślić odpowiednich liczb na loterii.

Nathan Wexler jest genialnym fizykiem, który sądzi, że znalazł sposób na wysyłanie materii o ułamek sekundy w przeszłość. Jednak zanim zdoła potwierdzić swoje odkrycie, on i jego narzeczona, Jenna Morrison, będą musieli walczyć o życie. Choć na pierwszy rzut oka przeniesienie czegoś w czasie o chwilę wstecz wydaje się nieprzydatne, Jenna stopniowo dochodzi do wniosku, że żadne odkrycie w historii ludzkości nie było ważniejsze i nie miało dalej idących konsekwencji.

Gdy Jenna usiłuje stawić czoła potężnym siłom, jakie sprzysięgły się przeciwko niej, na szali leży los całej ludzkości…

„UŁAMEK SEKUNDY” to thriller pełen zwrotów akcji, po przeczytaniu którego jeszcze długo będziesz się zastanawiać nad naturą czasu i wszechświata.






Pewnie zauważyliście po recenzjach, które pojawiają się na blogu, że czytam książki new & young adult, obyczajówki, młodzieżówki i coś dla kobiet. Nigdy specjalnie nie przepadałam za thrillerami, ani innymi gatunkami, ale tym razem postanowiłam dać szansę - głównie dlatego, że mnie akurat przyciągnęła okładka i podobał mi się opis, jaki znajduje się z tyłu.

A czy książka mi się spodobała? Tak i to bardzo! Porusza bardzo ciekawy temat, cofania się w przeszłość, a tak naprawdę jeszcze coś innego, ale nie chcę się w to zagłębiać, żeby Wam nie spojlerować. Temat wysyłania materii o ułamek sekundy w przeszłość to dopiero zalążek prawdziwych możliwości. Poruszane są również kwestie związane z fizyką czy matematyką. Nie ukrywam, że czasami musiałam czytać niektóre kwestie po kilka razy, by zrozumieć to, o czym mówili. Na końcu książki autor również wyjaśnia aspekty, które przedstawił w książce. Dobrze się przygotował do tej całej historii.

Jeśli chodzi o bohaterów to mamy tutaj kilka kluczowych postaci. Przede wszystkim dwójka naukowców - Nathan, który wymyślił całą tą teorię, oraz jego dziewczyna Jenna. Najbardziej możemy poznać ją. Jest nie tylko inteligenta w swoim fachu ale i ogólnie. Myśli trzeźwo, analizuje sytuacje, w jakich się znajduje. Nathan z kolei jest bardzo oddany swojej pracy, ale nie zapomina też o życiu.
Poznajemy również prywatnego detektywa, Aarona, którego bardzo polubiłam. Był wojskowym, a obecnie zajmuje się łapaniem żon na gorącym uczynku, czyli na zdradach. Nie będę zbyt wiele o nich opowiadała, bo wydarzenia są tutaj bardzo powiązane, a są naprawdę ciekawe i uważam, że sami powinniście się przekonać :)

Akcja biegnie szybko i matko, co chwile pojawiają się jakieś jej zwroty! Co chwilę byłam zaskoczona tym, co się działo. Naprawdę, autor świetnie się spisał i czytelnik co jakiś czas (krótki) myśli sobie: "o matko, co tu się dzieje?".

Język autora nie jest trudny. Trudne są tutaj jedynie zagadnienia związane z fizyką i matematyką, ale idzie to zrozumieć. Sama historia bardzo wciąga i cieszę się, że miałam możliwość jej poznania. Przekonałam się, że thrillery też mogą być dla mnie interesujące :).

Dzisiaj książka ma premierę, więc nie zapomnijcie! Nie pożałujecie :)

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe. 





Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia