Without Merit - Colleen Hoover PRZEDPREMIERA

30 maj 2018


Tytuł: Without Merit
Autorka: Colleen Hoover
Ilość stron: 311
Data premiery: 20.06.2018
Wydawnictwo Otwarte

Merit nie ma normalnego życia. Jej matka mieszka w piwnicy i z niej praktycznie nie wychodzi, boi się ludzi. Z kolei na piętrze mieszka ojciec z nową żoną i dziećmi z obu małżeństw. Honor jest śliczną bliźniaczką, Merit uważa ją za tę lepszą. Brat Utah - ułożony, wszystko ma starannie zaplanowane, nie ma u niego miejsca na spontaniczność. Jest jeszcze Moby - owoc romansu z Victorią.
Dziewczyna czuje, że jest ich totalnym przeciwieństwem. Ciągle jej się coś nie udaje. W dodatku wydaje się, że rodzina zaczyna się oddalać od siebie, a wszystkiemu temu były winne tajemnice. Bo każdy z nich coś skrywał.
Merit poznaje chłopaka. Sagan wydaje się być nią zaintrygowany, a ona sama się dziwi, kiedy ten ją całuje i czuje tę chemię między nimi. Jednak wszystko to znika, kiedy się okazuje, iż chłopak myślał, że całuje Honor - jej siostrę... To dobija Merit. Czuje się jeszcze gorsza, a los wydaje się z niej kpić, kiedy w swoim domu zastaje Sagana.
Cała ta sytuacja i te wszystkie tajemnice zaczynają ją przerastać. Przestaje chodzić do szkoły, śpi całymi dniami, zaszywa się w pokoju. W pewnym momencie postanawia zrobić drastyczny krok. Co prawda żałuje go i całe szczęście jej się nie udaje. Czy uda jej się polubić własną siebie? Czy ich rodzina znów będzie normalna?

Pokładałam duże nadzieje w nowej książce Hoover, zwłaszcza, że It ends with us nie porwało mnie tak jak innych czytelników. Niestety, tutaj poczułam dokładnie to samo. Mam wrażenie, że jej książki z poważniejszymi zagadnieniami totalnie do mnie nie przemawiają. Nie zrozumcie mnie źle, są to poważne i ważne problemy, ale według mnie nie do końca potrafi to oddać. Nie wychodzi jej to tak dobrze, jak inni się zachwycają.

Merit nie zdaje sobie sprawy z tego, co jej dolega. Nie widzi, że tak naprawdę to wszystko ją przerasta. Rozpaczliwie pragnie normalnej rodziny, czyli takiej bez tajemnic i dziwacznych sytuacji. Nie potrafią nawet przetrwać jednego wspólnego posiłku do samego końca. Uważa się za gorszą, a Honor wydaje się jej być tą lepszą. Czuje, że gdyby zabrakło Honor, to wszyscy by to zauważyli i się tym przejęli. A gdyby ona sama zniknęła, nikt by tego nie dostrzegł.

Mam za to mieszane zdanie, jeśli chodzi o Sagana. Mam wrażenie, że autorka miała na niego jakiś pomysł, ale nie do końca go dopracowała. Czuję, jakby czegoś brakowało w tej postaci. To on uświadamia Merit, że dziewczyna musi przede wszystkim pokochać siebie, jeśli chce ruszyć dalej. Wydaje się być jej oparciem, ale odnoszę wrażenie, że to trochę takie na siłę.

Honor ma za sobą przykre wydarzenie, jeśli chodzi o uczucia. Jej siostra uważa, że ciągnie się to za nią, bo ta spotyka się z chłopakami, którym zostało już nie wiele czasu. A w rzeczywistości powód jest inny.

Utah z kolei nie jest świadomy tego, jaką kiedyś wyrządził krzywdę. Może inaczej - wie, że źle postąpił, ale myślał, że wszystko zostało zapomniane.

Jeśli chodzi o ich rodziców...Chyba nie zrozumiem zachowania ojca. Wdał się w romans, zostawił matkę swoich dzieci, która zamieszkała w piwnicy, ożenił się z Victorią, ma z nią dziecko...Ale i tak wciąż wraca do tamtej. Kocha ją. Myślę, że wszystko to zaczęło się w chwili, kiedy nie powiedział swoim dzieciom prawdy o ich matce.

Styl i język, jakimi posługuje się autorka, to nic innego jak prostota. Przez to czyta się w miarę szybko, aczkolwiek uważam, że rozdziały są troszeczkę za długie.

Nie mówię, że jest to zła książka. Jest to dobra książka, bo porusza poważny problem, na który trzeba zwracać uwagę. Pokazuje, że człowiek nie zdaje sobie sprawy, w którym momencie ta cienka granica zostaje przekroczona. Nie widzi objawów, dopóki ktoś mu ich nie uświadomi. Uważam jednak, że niestety, ale Hoover nie poradziła sobie z tym. Nie poczułam tego. Przedstawiła problem, odsłoniła wszystkich tajemnice i co? Nic. Jest to jednak moje zdanie i macie prawo się z tym nie zgodzić :).

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte,








Czytaj dalej »

Bez lęku - Mia Sheridan PRZEDPREMIERA

28 maj 2018


Tytuł: Bez lęku
Autorka: Mia Sheridan
Ilość stron: 328
Data premiery: 06.06.2018
Wydawnictwo Otwarte

Holden Scott ma ogromny problem. Myślę, że można śmiało powiedzieć, iż stoczył się na dno. Imprezy, alkohol, używki, przygodny seks. A przecież kochał sport, był sławny, odnosił sukcesy. Czyżby sobie z tym nie poradził?
Przyjaciel zawozi go do willi, która położona jest w środku lasu z dala od ludzi. Wokół tylko cisza i spokój. Jest to jego ostatnia szansa, by wziąć się w garść. Ma szansę poukładać sobie wszystko na nowo, ale musi też chcieć. Wydawałoby się, że wokół nie ma żywego ducha, dopóki nie dostrzega dziewczyny w białej sukience. W pierwszej chwili ma wrażenie, że jest z nim już tak źle, ale potem okazuje się, że ta dziewczyna istnieje naprawdę i ma na imię Lily. Holden szybko zaczyna rozumieć, że tylko Lily może go utrzymać przy życiu i w swoim postanowieniu.

Do tej pory jestem zaskoczona tą książką i wciąż nie wiem, co tak naprawdę przeczytałam. Co z tego było prawdą? Z wielką chęcią sięgałam po tę książkę, bowiem Bez słów byłam oczarowana i miałam nadzieję, że Bez lęku też będzie ciekawa. A tym czasem nie wiem, co powiedzieć.

Holden stoczył się na dno. Uzależniony jest od środków przeciwbólowych. Przygodny seks był u niego codziennością. Był sławnym sportowcem. Ale wydarzyła się tragedia, z którą nie potrafił się pogodzić. Całe szczęście próbuje się ogarnąć, aczkolwiek mam wrażenie, że gdyby nie jego kumpel, to sam by się nie zdecydował na taki krok. Ląduje sam w lesie. I mimo iż jego rzeczy zostały przeszukane, to i tak Holden przemyca ze sobą tabletki. Trzeba jednak zaznaczyć, że naprawdę próbuje pozbyć się nałogu, ale nie jest to takie proste i szybko się poddaje. Dopóki nie widzi JEJ.

Nocna Lilia. Dziewczyna z początku wydaje się być zagadką. Czytelnik może się domyślać, że prawdopodobnie mieszka gdzieś sama, aczkolwiek na początku zastanawiamy się, czy jednak nie jest wyimaginowanym obrazem Holden'a. Oprowadza go po lesie, zaczynają coś do siebie czuć, ale Lily wie, że nie może to być trwałe. Z czasem dowiaduje się też o jego problemach.

I w pewnym momencie dzieje się coś, co mnie zaskoczyło. Naprawdę, nie pomyślałabym, że ludzki umysł może tak zareagować na tragedię. Nie powiem wprost o co chodzi, nie będę spojlerować, bo uważam, że jest to mega ciekawe i sami powinniście się przekonać. Od tego jednego momentu tak naprawdę człowiek nie wie, co jest prawdą, co do tej pory było prawdą.

Z czasem okazuje się też, że to nie tylko Holden z czymś walczył. Lily również miała poważne problemy. I kiedy czytelnik dowiaduje się tego wszystkiego to nie wie, co tak naprawdę z tego wszystkiego było prawdziwe, co się w rzeczywistości wydarzyło, a co nie. I przez to właśnie nie wiem, co ja sądzę. Chyba po raz pierwszy brak mi słów. Epilog również zmusza człowieka do zastanowienia się nad losem bohaterów. Myślałam, że tylko Lily wciąż ma problemy, ale po tym zakończeniu odnoszę wrażenie, że nasz główny bohater również. Chyba razem przechodzą przez to wszystko. Jeśli faktycznie tak jest, to ludzki umysł znów mnie zaskoczył.

Styl, jakim posługuje się autorka, jest dla niej charakterystyczny. Czuć, że czyta się historię napisaną przez Mię. Czyta się naprawdę szybko, łatwo się wciągnąć.

Bez lęku to poszukiwanie siebie w gąszczu problemów, próba pogodzenia się z tym, czego nie można zmienić, a przede wszystkim to zaufanie wobec drugiej osoby i zapewnienie, że zawsze nas znajdzie.

Jeśli sięgnięcie po tę lekturę to Wam gwarantuję, że na końcu zabraknie Wam słów i nie będziecie wiedzieli, co z tego było prawdziwe, a co nie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Otwarte. 





Czytaj dalej »

Elementals Tom 1 Proroctwo cieni - Michelle Meadow

25 maj 2018


Tytuł: Elementals Tom 1. Proroctwo cieni
Autorka: Michelle Meadow
Ilość stron: 288
Wydawnictwo Kobiece

Nicole przeprowadza się do nowego miasta i zmienia też szkołę. Pierwszy dzień okazuje się być bardzo zaskakujący. Nie dość, że miała większość przedmiotów rozszerzonych, to w dodatku słyszy, że ma magiczne moce i spokrewniona jest z greckimi bogami. Na początku podchodzi do tej całej sytuacji bardzo sceptycznie, ale im więcej się dowiaduje, tym bardziej zaczyna wierzyć w to wszystko.

Kiedy na niebie pojawia się Kometa Olimpijska, Nicole i czwórka pozostałych osób z klasy (Kate, Chris, Blake, Danielle) zostają obdarzeni mocami żywiołów. W tym samym czasie osłabiony zostaje portal, przez które przedostaje się zło, a któremu będą musieli stawić czoło. Wszystko wydawałoby się dużo prostsze, gdyby między Nicole a Blake'm nie zaczęło się rozwijać uczucie...

Dobrze wiecie, że rzadko kiedy czytam fantasy, ale w tym przypadku okładka bardzo mnie do siebie zachęciła. Opis oczywiście też, a dokładniej nawiązania do mitologii greckiej.
Mam wrażenie, że na początku akcja dzieje się bardzo szybko, za szybko. Nicole pojawia się w nowej szkole, widzi coś magicznego, okazuje się, że ma moce, pojawiają się wyjaśnienia i w ogóle. Troszeczkę za szybko według mnie to szło. A z kolei gdzieś w połowie odniosłam wrażenie, że akcja zwolniła aż za bardzo. Ale uwierzcie mi, że nie ma co się zniechęcać!

Każdy z bohaterów ma przypisany sobie żywioł. Myślę, że Wam nie zdradzę, kto ma jaki, ale jak pewnie zauważyliście, pojawia się piąty i jest on według mnie ciekawy. Wszystkich bohaterów polubiłam, ale skupmy się tutaj na relacji Nicole i Blake'a. To oczywiste, że coś musiało między nimi się zrodzić, bo co to byłaby za historia. Jak tylko pierwszy raz się zobaczyli, Nicole poczuła to coś. Ale muszę przyznać, że spodobało mi się to, iż w pewnym momencie powiedziała mu "nie". Polubiłam ją za to.

Język, jakim posługuje się autorka jest prosty, czyta się szybko, a rozdziały wcale nie są długie, co mi bardzo odpowiadało. Jest to przyjemna lektura na wieczór, góra dwa. Ale z pewnością sięgnę po kolejny tom, jak tylko się ukaże!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.





Czytaj dalej »

Chłopak taki jak ty - Ginger Scott

23 maj 2018



Tytuł: Chłopak taki jak ty
Autorka: Ginger Scott
Ilość stron: 352
Wydawnictwo Kobiece

Tego jednego dnia rodzina Josselyn się rozpadła. Oprócz tego powinna też zginąć, ale uratował ją Christopher - chłopak, odrzutek, dziwadło dla innych. Wszyscy go unikali, śmiali się z niego, a jedynie Joss okazywała jakieś zainteresowanie, czy traktowała go normalnie. I to właśnie on ją wtedy uratował. Ale zaraz potem zniknął.
A dziewczyna się zmieniła. Osiem lat później, Joss mieszka z ojcem, który nadużywa alkoholu. Matka odeszła, więc musi sobie sama radzić z problemem ojca. Co weekend się upija i dzwoni do niej, a ona go ogarnia.
W szkole spotyka nowego chłopaka, który wydaje się być bardzo znajomy. Mimo że przedstawia się jako Wes, to Joss jest pewna, że to jest własnie ten Christopher, który ją wtedy uratował. Ale Wes nie ma zielonego pojęcia, o czym mówi dziewczyna. W dodatku Wess znów nie jeden raz ją ratuje, dba o nią i to on jest w tych najgorszych chwilach. Czuje się przy nim dokładnie tak samo jak wtedy, kiedy uratował ją mały chłopiec.
Czy Wes i Christopher to faktycznie ta jedna i ta sama osoba? Czy Joss poradzi sobie z problemami? Czy może jednak los jej nie da spokoju i pozwoli, by życie znów ją skrzywdziło?

Powiem szczerze, że mam mieszane zdanie na temat tej książki. Nie do końca chyba też wiem, co powinnam o niej myśleć. Czuję się troszeczkę zagubiona. Miałam wielkie oczekiwania do tej książki, bo zapowiadała się świetnie, a w sumie wyszła to trochę taka średnia pozycja. Miała dobry potencjał, ale nie jestem pewna, czy został dobrze wykorzystany.

Joss próbuje sobie radzić z całą tą sytuacją na swój sposób. Niestety, sięga po używki, ale z czasem na szczęście z nich rezygnuje. Ojca praktycznie nie ma. Wiecznie jej coś wypomina, że za mało się stara, że coś tam, że nie powinna marnować czasu. Nie czuje się kochana. Ba, uważa, że jej ojciec lepiej traktuje chłopaków z drużyny niż własną córkę. Przychodzi weekend i zalewa się w trupa. Do kogo dzwoni po pomoc? Tak, do tej złej Joss. Wspomnienie Christophera jakoś ją utrzymuje przy normalności.

Wes czasami czuje się zagubiony. Dziwią go niektóre sytuacje i z początku czytelnik nie rozumie, dlaczego tak się dzieje. Wydaje się, ba, jest odpowiedzialnym chłopakiem. Dba o Joss, stara się ją chronić, ale jak to sam mówi - nie jest w stanie ją ochronić przed samą sobą. Jest spokojniejszy w porównaniu do swojego przyszywanego rodzeństwa.

O co tutaj tak naprawdę chodzi? Joss odnajduje jakiś spokój przy chłopaku. W dodatku dzięki niemu stara się uwierzyć w to, że jej ojciec próbuje się zmienić. Czasami mam wrażenie, że ukryty tutaj jest jakiś wątek paranormalny, ale nie wiem, czy to nie mój wymysł (spojler: chodzi mi o sytuacje, kiedy wydawałoby się niemożliwe, że Wes ratuje Joss przed krzywdą; np przed uderzeniem w twarz, czy podczas wypadku samochodowego, gdzie nie dzieje mu się zbyt wielka krzywda). Momentami myślałam, że może okaże się być duchem ha ha :D

Niestety, los nie jest łaskaw dla Joss, bowiem pewnie wydarzenia sprawiają, że jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. I nie ma wtedy przy niej najważniejszej osoby.

Styl autorki nie jest wyszukany, aczkolwiek mam wrażenie, że momentami było za dużo opisów. Myślę, że mogłyby być trochę krótsze. Nie jest skomplikowany, jest prosty w odbiorze i czyta się nawet szybko.

Książka kończy się w takim momencie, że jestem bardzo ciekawa, co dalej. Jak sobie Joss poradzi z nową sytuacją, czy znajdzie to, czego szuka. Osobiście trzymam za nią kciuki :)

Jak mogę ją podsumować? Jest to historia o tym, jak człowiek zmaga się z przeszłością, przez którą nie czuje się bezpiecznie. Próbuje sobie poradzić z teraźniejszością i trzyma się osoby, przy której jako jedynej czuje się jak w domu. I wcale nie jest to rodzina.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiece.





Czytaj dalej »

Cała ja - Augusta Docher PRZEDPREMIEROWO

21 maj 2018


Tytuł: Cała ja
Autorka: Augusta Docher
Ilość stron: 429
Premiera: 23.05.2018
Wydawnictwo OMG Books

Historię przedstawioną w książce poznajemy z perspektywy dwóch dziewczyn - Mileny i Pauli.
Wydawałoby się, że Milena jest szczęśliwa. Ma przecież chłopaka, ale nie odpowiada jej to, że ten wciąż powstrzymuje się przed jakimkolwiek dotykiem. Próbuje się z nim skonfrontować w tej sprawie, bowiem myśli, że ona po prostu go nie pociąga. Janek wyjaśnia jej swoje poglądy i to wyjaśnienie Milena kupuje. Jakie jest jej zdziwienie, kiedy na domówce jego przyjaciela, cała ta wymówka okazuje się być kłamstwem. Dziewczyna czuje się oszukana. Na pomoc przyjeżdża przyjaciel jej rodziny, dużo od niej starszy, Jacek. Milena jest w kiepskim stanie, więc zabiera ją do siebie i tak dziewczyna doznaje olśnienia w stosunku do mężczyzny. Odnajduje w nim to, co brakuje jej rówieśnikom. Jest pewna, że odnalazła swoje szczęście.

Paula próbuje się pogodzić z tragedią, która ją dotknęła. Przeprowadza się do innego miasta, gdzie próbuje zagłuszyć swój ból ciężką pracą. Naprawdę się stara, a jednocześnie żyje samotnie. Nie chce zbytnio specjalnie nawiązywać kontaktów, a już nie wspominając o nowych związkach. Ale czy będzie w stanie trwać w swoich przekonaniach, kiedy na jej drodze stanie pewien tajemniczy chłopak? Zwłaszcza, że w nowym miejscu znów ktoś chciał ją skrzywdzić?

Na początku miałam mieszane zdanie. Przyznam szczerze, że nie lubiłam Mileny. Przede wszystkim nie kupiłam tego, że nagle sobie uświadomiła, iż czuje coś do Jacka, przyjaciela rodziny. To zdarzenie wydaje mi się być mało prawdopodobne. W dodatku sam Jacek też mnie zirytował (serio uwierzył Milenie na sto procent, że ta się zabezpiecza? Dla mnie jej wyznanie na ten temat było mało przekonujące, tak czy siak powinien zadbać o jakieś zabezpieczenie, bo przecież nastolatki są różne).

Dużo bardziej interesowała mnie Paula. Milena pragnęła prawdziwego uczucia po tym, jak została oszukana. Uważam, że była w tej kwestii aż zdesperowana, przez co nie zachowywała się mądrze. Zaś Paula...widać było, że ma za sobą jakąś tragedię, z którą nie potrafi się pogodzić. Jest w stosunku do ludzi nieufna, a już na pewno do Pawła, którego poznała w miejscu pracy (jakby nie patrzeć to on też troszeczkę ją okłamał, ale ja mu wybaczyłam :D). Paula pracuje, ile jest w stanie, byleby nie myśleć. Dopiero w pewnym momencie poznaje swoją sąsiadkę i ta relacja też jej pomaga.

Nie pomyślałabym, że autorka tak bardzo skomplikuje sytuację Mileny. Według mnie matka dziewczyny już dawno powinna wyjawić swoją tajemnicę, oszczędziłoby to wiele bólu dziewczynie i stresu. Nie chcę za bardzo wyjaśniać, o co chodzi, bo powinniście sami przeczytać. Uwierzcie mi, będziecie zaskoczeni.

Ja sama byłam bardzo zaskoczona, kiedy zrozumiałam, jaki jeszcze jeden zabieg zastosowała autorka. Dopiero potem zrozumiałam niektóre rzeczy i stwierdziłam, że byłam głupia, by ocenić tę historię po kilku rozdziałach. Myślę, że to również zaskoczy Was tak samo, jak mnie.

Język, jakim posługuje się autorka, jest przyjemny dla oczu. Nie jest skomplikowany, jest prosty i łatwy w odbiorze. Szybko się czyta, nie ma do czego się przyczepić.

Cała ja to historia pełna bólu, straty uczucia, które wydawałoby się być całym życiem. To także próba spojrzenia w przyszłość pozytywnie i odnalezienia się w nowej sytuacji. Próba pokochania człowieka, kiedy nie jest się pewnym, czy będzie się w stanie kochać kogoś tak bardzo, jak kiedyś innego.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwo OMG Books.





Czytaj dalej »

The Field Party Tom 2 Jesteś moim światłem - Abbi Glines

19 maj 2018


Tytuł: Jesteś moim światłem
Autorka: Abbi Glines
Ilość stron: 352
Wydawnictwo Pascal

Jest to drugi tom serii The Field Party. Cała historia kręci się wokół trójki bohaterów. Willa, Brady i Gunner przyjaźnili się ze sobą już w dzieciństwie. Jednak w pewnym momencie dziewczyna wyjechała razem z matką. Wcale nie była szczęśliwa, bo na każdym kroku czuła, że jest niekochana i niechciana. Willa popełniła błąd, którego konsekwencje były trudne. Wróciła jednak do miasteczka, w którym się wychowywała. Przyjęła ją z powrotem babcia. Dziewczyna postanowiła sobie, że będzie przykładną uczennicą, wyjdzie na prostą a babcia będzie z niej dumna.
Odnawia kontakt z Brady'm i Gunner'em, mimo iż jej babcia tego nie pochwala. Ta trójka dorosła i okazuje się, że nie łączy już ich tylko przyjaźń...
W dodatku wychodzą na jaw tajemnice. Czy poradzą sobie z nimi i ich konsekwencjami?

Według mnie Willa poniosła olbrzymie konsekwencje tego, co się wydarzyło - specjalnie nie mówię wprost, o co chodzi, bo nie chcę odbierać przyjemności z czytania. Nie jestem pewna, czy uważam podobnie jak inni, że ona też była odpowiedzialna. Według mnie ją okłamano, więc skąd mogła wiedzieć, że coś jest nie tak? Wiem, brzmi to dziwnie, ale nie umiem inaczej, nie zdradzając przy okazji, co takiego się wydarzyło.
A to zdarzenie ją złamało. Myślę, że kiedyś była dużo bardziej uśmiechniętą dziewczyną, pełną radości. Teraz ostrożnie analizowała każde swoje zachowanie, pilnowała się, by nie zranić swoim zachowaniem babci. Nie narzekała na to, że musiała często jej pomagać przy pracy. Naprawdę się starała. Jej miłością z dzieciństwa był Brady i powiem szczerze, że im kibicowałam!

Brady pojawił się już w pierwszym tomie Kocham cię bez słów. To do niego wprowadza się Maggie. Choć z początku był do niej sceptycznie nastawiony, tak z czasem okazał się wspaniałym chłopakiem. Tak jak wspomniałam, w dzieciństwie Willa czuła motylki w brzuchu na jego widok, a teraz miał dziewczynę. Chociaż on nie nazywał tego związkiem. A Ivy myślała oczywiście inaczej. Według mnie nie miał jaj, by powiedzieć wprost i dosadnie dziewczynie, że nie ma na co liczyć. Wydaje mi się, że po prostu bał się zostać sam. Bo obecna przyjaźń z Gunner'em nie była już taka sama jak kiedyś.

No właśnie, Gunner i Brady kiedyś bardziej się przyjaźnili niż obecnie. Sam Brady zauważył, że z czasem po wyjeździe przyjaciółki, ich przyjaźń powoli zaczęła zanikać. A obecnie Gunner to szkolna gwiazda futbolu. Jest pewny siebie, lubi zabawić się z dziewczynami, jest bogaty. Ale w rzeczywistości w domu nie jest tak kolorowo, jakby się wydawało. W dodatku wychodzą tajemnice z przeszłości, które są...po prostu okropne i naprawdę mu współczuję. Bo wszystko zwaliło mu się na raz. Jeśli chodzi o relację z Willą, to obecnie stara się ją traktować tak jak dawniej - jak kumpelę. Tyle, że teraz nie jest już takie łatwe.

Muszę powiedzieć, że końcówka książki, a raczej to, co zrobiła babcia dziewczyny, strasznie mnie wkurzyło i zirytowało! Żaliłam się dziewczynom na Instagramie i na FB. Podejście kobiety jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe i uważam, że podejmując te a nie inne decyzje, wyrządziła jej jeszcze jedną krzywdę. Nie powiem wprost, bo nie chcę niczego zdradzać, ale myślę, że nie jedną osobę to też zdenerwuje.

Styl autorki nie jest wymagający. Cechuje się prostotą i łatwością w odbiorze. Czyta się naprawdę szybko. Ja sama pochłonęłam tę książkę w jeden wieczór. Wydarzenia z przeszłości są bolesne. Sama historia pokazuje, że w walce z konsekwencjami przeszłości tak naprawdę nie jesteśmy sami. Warto podzielić się o tym z innymi. Zawsze jest wtedy choć trochę lżej.


Czytaj dalej »

Piosenki o miłości i inne kłamstwa - Jessica Pennington

17 maj 2018


Tytuł: Piosenki o miłości i inne kłamstwa
Autorka: Jessica Pennington
Ilość stron: 301
Wydawnictwo Jaguar

Cam przyjeżdża do małego miasteczka po tragicznych wydarzeniach, które dotknęły jego rodzinę. Jego rodzice zginęli w pożarze, a on przeżył - co prawda jego początkowy stan był bardzo bolesny, ale uszedł z życiem.
W miasteczku mieszka jego babcia, a dokładniej przebywa ona w domu opieki. Cam ją odwiedza, pomimo że przez większość czasu kobieta nie pamięta, kim on jest. Babcia ma sąsiadkę, do której przychodzi młoda dziewczyna. Cam zaczyna co nie co podsłuchiwać z ich rozmów. Dziewczyna go interesuje, bowiem śpiewa i gra na gitarze. Chce ją poznać, więc postanawia się zgłosić na casting do zespołu muzycznego.
Ich relacja szybko przeradza się w coś większego, chociaż nie każde z nich jest wobec siebie szczere. To Cam nie mówi wszystkiego Virginii. Jednak nic nie trwa wiecznie. Ich związek się rozpada.
Dwa lata później spotykają się ponownie podczas trasy koncertowej zespołu, któremu pomaga Vee. Czy Virginia mu wybaczy? Czy Cam zbierze w sobie siłę, by być całkowicie szczerym?

Pierwsze, co chcę powiedzieć, to że okładka skradła moje serce. Bardzo mi się podoba, a ja jestem typowym wzrokowcem. Jeśli okładka mi się podoba, to czytam opis. Więc tak, okładka jest dla mnie ważna!

Bardzo polubiłam Cam'a. I nawet chyba jestem w stanie zrozumieć jego zachowanie. Chciał zacząć na nowo, nie dzieląc się swoją przeszłością, która była dla niego bardzo bolesna. Głównie dlatego, że był święcie przekonany, że jego rodziców nie było w domu w czasie pożaru. Jego mina, kiedy zobaczył ich auto...Czuł się okropnie.
Przed Vee otwierał się na swój sposób, choć przez większość czasu umiejętnie zmieniał tematy. Ale prawda jest taka, że jego uczucia wobec dziewczyny były szczere i tutaj nie mam najmniejszych wątpliwości. Szkoda tylko, że wtedy kiedy Vee potrzebowała go najbardziej, on postanowił odejść.

Vee to świetna dziewczyna, choć mało pewna siebie. Od zawsze przyjaźniła się z Loganem, z którym przez chwilę łączyła ją fizyczność. Ma świetny głos i potrafi grać, ale nie jest do tego przekonana. Zmienia zdanie dzięki Cam'owi, aczkolwiek dzieje się to małymi kroczkami.
Virginia ma problem z tym, by wybaczyć Cam'owi. Prawdę o jego rodzicach poznała sama. Zbywa go, kiedy ten się stara, ale z czasem zaczyna zmieniać zdanie.

Warto też wspomnieć o babci Vee, która jest sąsiadką babci Cam'a w domu opieki. Ta starsza pani jest świetną babeczką i ma naprawdę dobry kontakt ze swoją wnuczką!

Książka ta jest idealna na jeden wieczór. Nawet się nie zorientowałam, kiedy minęły dwie godziny, a ja kończyłam ją czytać. Styl jest prosty, łatwy w odbiorze, dialogi są w porządku, czyta się świetnie. Jest to dobra historia, z którą polecam się zapoznać :).

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



Czytaj dalej »

Właśnie tak! - Anna Szafrańska PRZEDPREMIEROWO

14 maj 2018


Annę Szafrańską poznałam dzięki Dziewczynie ze złotej klatki, która bardzo mi się podobała i nawet skradła moje serce. Zwłaszcza, że autorką tej historii była Polka. A ja od dłuższego czasu daję szansę naszym rodakom, jeśli chodzi o pisanie. Czy tym razem się nie zawiodłam? Zapraszam do recenzji!

Tytuł: Własnie tak!
Autorka: Anna Szafrańska
Ilość stron: 302
Premiera: 07.06.2018
Wydawnictwo NOVAE RES

Stefania ma dwadzieścia cztery lata i poukładane życie. Z wyróżnieniem skończyła studia dziennikarskie, a obecnie pracuje w prestiżowym piśmie kobiecym i w dodatku pisze książki dla nastolatek, które cieszą się ogromną popularnością. Zawiera w nich cudowne historie o miłości, ale sama nie może nawiązać z tym do swojej osoby. Mieszka w centrum Warszawy, uwielbia markowe ciuchy i szpilki. Ale brakuje jej jednego - nie ma drugiej połówki. W dodatku ograniczyła kontakty z rodziną, którą zostawiła w Drzewicy.
Pewnego dnia dostaje zaproszenie od swojej kuzynki, która wychodzi za mąż. Za jej dawną miłość. Stefcia jest przekonana, że jest na tyle silna, by tam wrócić i móc uczestniczyć w tej uroczystości. Nie zdaje sobie sprawy, że nie będzie to jednak takie łatwe. Koniec końców wybiera się w rodzinne strony.
Wszyscy, a szczególnie jej kuzynka, Agnieszka, cieszą się, że odwiedziła ich Stefcia. Na początku wszystko idzie dobrze, ale w pewnym momencie cała ta sytuacja ją przerasta. Wszyscy dopytują się o jej życie w Warszawie i czepiają się tego, że jest sama. Ma tak bardzo dość, że była gotowa wrócić do Warszawy. I wtedy też poznaje Pana Wolno-Mi-Wszystko. Wydaje jej się, że to tylko jedno spotkanie, ale los jest przewrotny i okazuje się, że jest to drużba oraz najlepszy przyjaciel jej dawnej miłości, Pawła. Michał jest także lekarzem, który przeprowadził się do Drzewicy z własnych problemów. Można powiedzieć, że również uciekał od przeszłości. Myślę, że pewnie wszyscy się domyślają, iż Stefanię i Michała zaczyna ciągnąć do siebie. Ale czy Stefania będzie w stanie ponieść się uczuciu i zrezygnować z tego, do czego sama doszła?

Muszę przyznać, że z początku ta książka mnie nie porwała. Przez pierwsze pięć rozdziałów nudziłam się, ale chciałam dać jej szansę. Całe szczęście, że tak postanowiłam, bo potem nie mogłam się od niej oderwać!
Stefania jest twardo stąpającą po ziemi kobietą. Chociaż jak na mój gust została troszeczkę na siłę wykreowana na starszą osobę niż w rzeczywistości była. Trzeba jednak przyznać, że jak na dwadzieścia cztery lata to osiągnęła bardzo duży sukces. Spełniała się zawodowo i w dodatku sprawiało jej to radość.
Jest bardzo wrażliwa i stara się kryć z uczuciami. Śmierć matki miała na nią ogromny wpływ. W dodatku nie mogła patrzeć na własną ciotkę (tutaj nie zdradzę, dlaczego), więc postanowiła wyjechać do najlepszej przyjaciółki mamy, która się nią zaopiekowała. Jest poukładana, nigdy nie szalała za facetami. I tak naprawdę nie pogodziła się z przeszłością. Robi to dopiero, kiedy wraca w rodzinne strony. W dodatku to, co zaczyna się rodzić między nią a Michałem uznaje za niepotrzebne komplikacje. I usilnie stara się tego trzymać.

Michał jest pewny siebie, wie czego chce. Mimo że dźwiga za sobą przeszłość, to chce podjąć ryzyko. Przekonuje do tego Stefanię, choć nie do końca jest nią szczery. Jest też bezpośredni, z początku trochę skryty, ale kurcze, to taki typowy przystojniak, dla którego każda z nas straciłaby głowę! W dodatku gotuje i nieźle mu to wychodzi! Pod koniec cała historia się komplikuje przez jego zatajoną prawdę, a koniec historii jest...według mnie druzgocące. Czytelnik cieszy się poprzednim wydarzeniem, a tutaj kolejne, które to niszczy i człowiek się zastanawia, co z tym Michał zrobi?

Jeśli chodzi o innych bohaterów, to autorka poświęciła im wystarczająco uwagi. Agnieszka jak dla mnie jest rozpuszczona i ślepo zapatrzona w miłość. Uważa, że każdy powinien być zakochany. Jasne, nie neguję tego, bo miłość jest cudowna, ale nie można zmuszać kogoś do miłości. Paweł stara się być na nowo przyjacielem Stefci, choć nie ma co ukrywać, że kiedyś ją zawiódł. Babcia jest niesamowitą kobietą, która również nosi na swoich barkach ciężar przeszłości. A ciotka i wujek to typowi mieszkańcy wsi. Nie możemy zapomnieć również o Beacie, która zaopiekowała się główną bohaterką po śmierci jej matki. Ta kobieta jest świetna. Bezpośrednia, twardo stąpa po ziemi. Bardzo dobrze wychowała Stefcię.

Styl autorki jest lekki i prosty, dzięki czemu szybko się czyta. Język jest z życia codziennego, co bardzo mi się podobało. Udało jej się też oddać klimat życia na wsi. Widać, że postaci faktycznie tam mieszkają. Muszę przyznać, że koniec końców historia skradła moje serce, a zakończenie sprawiło, że nie mogę doczekać się dalszych losów naszych bohaterów.

Właśnie tak! to historia o tym, że warto przewrócić swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni, ponieważ czeka na nas uśmiech za wszystkie wylane łzy. Pokazuje również, że w tym najmniej spodziewanym momencie możemy spotkać kogoś, dla kogo zburzymy swój uporządkowany świat.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania.



Czytaj dalej »

Nieznośny ciężar tajemnic - Samantha Young

12 maj 2018



Tytuł: Nieznośny ciężar tajemnic
Autorka: Samantha Young
Ilość stron: 224
Wydawnictwo Edipresse

Pewnego dnia India Maxwell dowiaduje się od swojej matki, że przeprowadzają się do domu jej nowego faceta. Dziewczyna nie miała szansy na to, by się sprzeciwić, ani nawet, żeby poznać jej nowego wybranka. Miała zostawić za sobą swoich przyjaciół i popularność w szkole, którą udało jej się zbudować i która pozwalała jej na ukrywanie swoich problemów w domu.
Znalazła się na drugim końcu kraju. W dodatku nowa rodzina była popularna i bogata. Miała też mieć przybraną siostrę, Eloise. Dziewczyna patrzyła na Indię z dystansem, traktowała ją chłodno. Uważała, że nie mają wiele wspólnego. W końcu były z różnych środowisk. Jej ojca traktowała z dystansu, bowiem cała ta jego życzliwość wydawała się być podejrzana. Ale nic dziwnego, skoro Maxwell miała za sobą przykre doświadczenia.
Przeniosła się do nowej szkoły... Jakby nie patrzeć, spadła na sam dół hierarchii popularności. Ale India postanowiła się nie załamywać tylko postarać się na nowo. Zapisała się na dodatkowe zajęcia, wykazywała się ogromnymi chęciami. W końcu Eloise została zmuszona przez ojca do tego, by ułatwić dziewczynie start w szkole. Poznała jej przyjaciół, w tym chłopaka - Finn'a. Od początku widziała coś w jego spojrzeniu. To coś było jej znane, nie wiedziała tylko skąd. Zauważyła też, jak reaguje na tego chłopaka...
Eloise i Finn są najpopularniejszą parą w szkole. I podobnie jak India, oni również mają jakieś tajemnice, których wyjawienie może zmienić wszystko. Cała ta trójka z czasem zbliża się do siebie, a ich nowa relacja zagraża temu, co ukrywają...

Jest to moja druga książka tej autorki. Przez pierwsze pięćdziesiąt stron miałam mieszane zdanie, ale potem wciągnęłam się i...przepadłam. Samantha Young stworzyła naprawdę dobrą historię.

India bardzo mi się podobała. Była silną dziewczyną, a patrząc na to, czego doświadczyła w przeszłości, naprawdę świetnie sobie teraz radziła. Specjalnie nie chcę wspominać, co to dokładnie takiego było. Powinniście sami się przekonać.
Przeszłość za nią wciąż chodzi. Ma koszmary w nocy, wydawałoby się, że jej zachowanie jest dziwne, a teraz w dodatku miała mieć nową rodzinę. Bała się tej nowej sytuacji, bo jej bezpieczeństwo zostało zakłócone. W poprzedniej szkole miała wszystko wypracowane, a tutaj miała zaczynać od zera.

Eloise wydawała mi się na początku być taką wyrafinowaną córeczką tatusia. Może dlatego, że ciągle do niego mówiła tatusiu i to mnie bardzo irytowało. Ale ona miała na sobie tylko maskę. Trzymała innych na dystans, India również widziała, że coś jest nie halo. Z czasem dziewczyna okazuje się nie być taka zła. Naprawdę ją polubiłam!

Finn... Od początku czytelnik może zauważyć, że pojawienie się Indii wpłynęło jakoś na Finn'a. Wzbudzała jego zainteresowanie, a ona biedna czuła się winna, że cokolwiek czuje w jego stronę, skoro to chłopak jej przyszłej przybranej siostry. Finn również skrywa tajemnicę i to własnie India będzie w stanie najlepiej go zrozumieć. Tym bardziej, że ją pozna...

Theo i Hayley... Matka Indii próbuje odkupić swoje winy i stara się wynagrodzić córce to, jak postąpiła w przeszłości. Możemy również zauważyć jej przemianę. Kobieta naprawdę się stara, a Theo wydaje się być dobrym kandydatem. Swoją drogą, bardzo polubiłam tego gościa.

Paczka przyjaciół Eloise to taka typowa szkolna elita. Najbardziej zapadł mi w pamięć Gabe (typowy podrywacz) i Charlotte, którą bardzo polubiłam. Była jeszcze taka jedna jędza, która na koniec okazała się większą jędzą, ale nie pamiętam już jej imienia haha :D.

India, Finn i Eloise mają swoje tajemnice. Są to trudne tematy i kiedy wychodzą na jaw, muszą się pozbierać i sobie z tym poradzić. Powiem szczerze, że nie pomyślałabym, iż autorka pokieruje ich losami w ten sposób. Dla mnie zakończenie jest słodko-gorzkie.

Styl autorki jest przyjemny w odbiorze. Prosty i łatwy, czyta się szybko i człowiek nawet się nie orientuje, kiedy jest już w połowie. Nie mam do czego się przyczepić. Odpowiada mi to, jak pisze Samantha.

Nieznośny ciężar tajemnic pokazuje, że człowiek nie może wiecznie żyć w zakłamaniu. Z czasem ukrywanie tajemnic męczy i pragnie się być sobą. Podzielenie się z nimi z pozostałymi jest trudne, ale warte swojej ceny i tego uczucia, że jest się w końcu wolnym.


Czytaj dalej »

Fallen Crest Tom 2. Rodzina - Tijan

9 maj 2018


Tytuł: Fallen Crest Tom 2. Rodzina
Autorka: Tijan
Ilość stron: 360
Wydawnictwo Kobiece


Sam i Mason są szaleńczo w sobie zakochani. Chociaż ja bym zaryzykowała stwierdzenie, że są od siebie wręcz uzależnieni. Fizycznie dają sobie niesamowitą ulgę. Wydawałoby się, że nic nie stanie na drodze ich miłości, ale się mylą. I to w dodatku najbliższa osoba (aczkolwiek ciężko nazwać ją najbliższą osobą w tej sytuacji), matka Sam, jest temu wszystkiemu najbardziej przeciwna.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że Analise jest szurnięta. To nawet za mało powiedziane. Jest stuknięta i w ogóle pasowałyby tutaj wszystkie najgorsze epitety. Jest totalną manipulantką, szantażystką, obchodzi ją jedynie własna osoba. Dopuszcza się nawet szantażu w stronę własnej córki. Co za matka tak postępuje?

W tym tomie okazuje się również, że przeszłość rodziny Sam wcale nie była kolorowa. Do dziewczyny wracają wspomnienia z pewnego dnia. Kiedy sobie to wszystko przypomina, dosłownie odpływa, nie kontaktuje i Mason się o nią martwi. Z czasem czytelnik poznaje całą prawdę i cóż, ta prawda jest okropna. Straszna. Nie będę się na jej temat tutaj rozwodzić, ale uwierzcie, że Was też ona zasmuci.

Sam nie ma lekkiego życia. Nie wszystkim podoba się to, że dziewczyna dołącza do ekipy Kade. A Sam oczywiście próbuje sobie sama z tym wszystkim poradzić i nie mówi żadnemu z chłopaków. Nawet jej się nie dziwię, bo faktycznie, Mason czy Logan nie zawsze będą w stanie ją obronić. Ale z drugiej strony, mogła coś tam wspomnieć, a nie to zatajać.

Jeśli chodzi o naszych braci to w tej części są dość spokojni. Można powiedzieć, że poznajemy ich lepszą naturę. Mason całkowicie oddaje się związkowi. Naprawdę kocha Sam i dba o nią. A Logan, jak to Logan. Taki śmieszek z niego, ale lubię go za to.

Poznajemy też nowych bohaterów oraz kolejną szkołę. Coś czuję, że nowa przyjaciółka Sam będzie miała jakąś większą rolę, jeśli chodzi o uczucia w tej książce, ale nie powiem, do kogo nawiązuję. Albo raczej do jakiej dwójki hehe :D

Drugi tom jest troszeczkę spokojniejszy. Nie ma tutaj irracjonalnych sytuacji. W dodatku seks między Sam i Masonem również nie gra pierwszych skrzypiec. Owszem, wzmianki się pojawiają, ale chyba tylko jednej scenie autorka poświęciła więcej uwagi. Reszta zbliżeń jest po prostu ogólnie opisana, nie wdaje się w szczegóły.
Język jest prosty, szybko się czyta. Mam wrażenie, że tym razem autorka też więcej skupiła się na uczuciach Sam.

Tak jak przy pierwszej części bawiłam się świetnie, tak i przy tej mogę powiedzieć to samo. Jest to książka na jeden wieczór, ale mogę Wam ją śmiało polecić. Nie będziecie się nudzić. Nie będzie to też czas stracony :)

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece za możliwość przeczytania.




Czytaj dalej »

Bracia Slater. Kane i Aideen - L.A.Casey

7 maj 2018


Tytuł: Bracia Slater. Kane
Autorka: L.A. Casey
Ilość stron: 504
Wydawnictwo Kobiece

Niektórzy z Was wiedzą (a to za sprawą swoich blogów lub dzięki mojemu Instagramowi), że zaczęłam swoją przygodę z Braćmi Slater i to w dodatku nie po kolei. Bowiem zaczęłam czytać od trzeciego tomu (nie żeby pierwsze dwa leżały u mnie w szafce). Nadszedł ten wieczór i powiem Wam jedno - przepadłam!

Trzecia część zaczyna się wtedy, kiedy wszystkie dziewczyny postanawiają zrobić test ciążowy (z tego co wiem, to Keela tak się właśnie skończyła, ale mogę się mylić!). Wyniku jednak nie poznają, bowiem powstało małe zamieszanie, testy się pomieszały i nie wiedzą, do kogo należy ten POZYTYWNY test. Więcej sztuk zabrakło, więc Keela pojechała po kolejne. W między czasie, bohaterka tego tomu, Aideen nie potrafi wytrzymać - zwłaszcza, że znajduje jeszcze jeden test! Dziewczyna koniecznie chce znać odpowiedź, więc zabiera się za to ponownie. Tyle, że nie potrafi spojrzeć na rezultat. W dodatku dzwoni jej przyjaciółka, że Kane zasłabł i jest w szpitalu. Jedno wielkie zamieszanie.
Kane zemdlał, a w szpitalu się okazało, że cierpi na pewną chorobę - nic strasznego, jak o siebie zadba, to będzie normalnie żył. Tyle, że w leczeniu musi mu pomagać Aideen - a warto wspomnieć, że ta dwójka się nie znosi. Ciągle się kłócą, warczą na siebie - podejrzewam, że tak chyba jest od początku ich znajomości. No i skoro część ta nazywa się Kane a Aideen jest w ciąży, to pewnie już się domyślacie, że ojcem jest właśnie Kane. Ten, który bierze to, co chce. Czy nasza dwójka się dogada? Czy stanie im coś na drodze? Czy faktycznie się nie cierpią, czy to może tylko gra? Musicie się przekonać!

Naprawdę, nie pożałujecie. Dzisiaj przeczytałam recenzję na temat pierwszego tomu, który rzekomo nie był zachwycający. Nie mogę się doczekać, jak sama się przekonam, ale trzeci tom jak dla mnie jest genialny. Nie wiem, może to sprawka tej dwójki?

Wszyscy tworzą jedną wielką rodzinę. Aideen jest trochę pyskata, potrafi rzucić dobrą ripostą, ale jest też bardzo rodzinna. Widać, że jest to dla niej jedna z ważniejszych wartości. Z początku obawia się tego, co to będzie. Uważa też, że przecież Kane wcale jej nie lubi. Ona jego też - tak, jasne, ehe. Ale chce donosić ciążę i wychować te dziecko. A termin porodu wypada w wyjątkowy dzień (nie zdradzę w jaki). Hormony dają jej popalić, ale wydaje mi się, że to tylko uwydatnia jej charakterek. Służy pomocą, o czym Kane niejednokrotnie się przekonuje. W dodatku Aideen nie ocenia go poprzez pryzmat wyglądu.

Bo Kane jest wielki, pokryty bliznami i każdy, kto go pierwszy raz widzi, bierze go za złego człowieka. Ale nie ta dziewczyna. Wie, że przeszedł przez piekło, a blizny to pozostałość przeszłości, która go tylko wzmocniła. Kane otwarcie przyznaje, że nie lubi ludzi. Ale przy Aideen jest inaczej i zaczyna uczyć się tych nowych uczuć. Chłopak ma za sobą trudną przeszłość i kiedy się o niej dowiedziałam, serce mnie bolało. Naprawdę przeszedł wiele, ale pod tym wszystkim znajduje się wspaniały człowiek. Kane chce brać udział w życiu dziecka, chce pomóc Aideen. Dokuczanie sobie to tak naprawdę ich sposób na pokazanie tego, że się lubią.

Wiadomo, kłócą się dalej, ale to też dlatego, że dziewczyna chce poznać jego przeszłość, a on nie do końca chce jej o tym opowiadać. W dodatku Aideen znajduje się w niebezpieczeństwie. Czy wszystko skończy się dobrze? Wybaczcie, że przerywam w takim momencie, ale naprawdę, musicie sami to przeczytać :D

Przez tę część przewijają się również pozostali bracia, ale koniec końców chyba to Damien zostanie moim ulubieńcem :D To taki czaruś, nawet jeśli dzieli ich odległość. A zakończenie, baaaaardzo mi się podobało :D Ci, co czytali, pewnie wiedzą już dlaczego :D



Tytuł: Bracia Slater. Aideen
Autorka: L.A. Casery
Ilość stron: 176
Wydawnictwo Kobiece

Powyższa nowelka to tak naprawdę dopełnienie całej tej historii. Termin porodu Aideen jest coraz bliżej, a jej samej udziela się ten okres. Dziewczyna jest zmęczona tym wszystkim i wcale się jej nie dziwię. W dodatku ostatnie wydarzenia wciąż chodzą za nią i boi się przebywać sama nawet w pokoju. Co raz bardziej autorka zwraca uwagę na to, że Ryder coś ukrywa przed nimi wszystkimi. Już w poprzednim tomie były o tym wzmianki. Aideen próbuje dowiedzieć się Kane'a, czym jego brat się zajmuje, ale ten jest uparty i nic nie zdradza.
Pojawia się też Damien i o matko, to naprawdę jest mój ulubieniec! Nie mogę się doczekać, jak pojawi się część dotycząca jego osoby! To taki uroczy facet :D
No i co najważniejsze - policzki bolały mnie od śmiechu! Przez całą książkę śmiałam się jak nienormalna, autorka przedstawiła naprawdę zabawne wydarzenia i nawet nie dała nam chwili, by odetchnąć!
Aideen i Kane w końcu witają na świecie swoje dziecko - nie zdradzę płci, bo nasi bohaterowie sami uważali co innego, więc nie będę Wam zabierała radości z poznania odpowiedzi na to pytanie :) Poza tym to nie jedyni rodzice! Ktoś jeszcze będzie spodziewał się dziecka :)

Podsumowując oba tomy, jeśli chodzi o styl autorki, to dla mnie jest on bardzo dobry. Prosty, łatwy w odbiorze. Nie boi się używać ripost, dialogi między bohaterami są realne. I to, co bardzo mnie zaskoczyło, mało tutaj było seksu! W części Kane były może z dwie sceny? Albo jedna? Nawet nie pamiętam! W Aideen też było mało co. A byłam święcie przekonana, że będzie ich więcej. Szczerze Wam polecam i nie mogę się doczekać, jak sięgnę po poprzednie części :)

Dajcie znać, czy czytaliście Braci Slater, a jeśli tak, to który z braci jest Waszym ulubieńcem? :)

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.



Czytaj dalej »

Bad Boy's Girl 2 - Blair Holden

4 maj 2018


Tytuł: Bad Boy's Girl 2
Autorka: Blair Holden
Ilość stron: 336
Wydawnictwo Jaguar

Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszego tomu, proszę, nie czytajcie tej recenzji, bowiem mogą pojawić się spojlery. Zwłaszcza, że muszę nawiązać do zakończenia poprzedniego tomu :)

Tessa i jej przyjaciele kończą liceum. Na początku drugiego tomu dowiadujemy się, jak bardzo zarówno ona, jak i Cole cierpią po rozstaniu. Dziewczyna praktycznie przez miesiąc czasu unika kontaktu z innymi osobami, a Cole sam lepiej się nie zachowuje. Nasza bohaterka nie do końca wie, czego chce, czy powinna dać szansę chłopakowi i w ogóle - co powinna zrobić.
Ale los sprawia, że się ogarnia, pomaga ogarnąć się chłopakowi i wszystko wskazuje na to, że będzie jak dawniej - a raczej będą o to walczyć. W dodatku zbliża się czas, kiedy nasza paczka wybiera się do college. Tessa i Cole wybierają tę samą uczelnię. Studia to przecież jeden z najfajniejszych okresów w życiu i właśnie z takim przekonaniem, idzie tam Tessa. Tak naprawdę, to nie mogła się tego doczekać. Tyle, że nie przyszłoby jej do głowy, że problemy z liceum pojawią się także tutaj. W dodatku rodzina próbuje im wmówić, że to nienormalne, iż tak mocno się już kochają. Fajnie, prawda?

Nasza Tessa jest w tym tomie inna niż w poprzednim. Troszeczkę irytowało mnie to, że z początku nie wiedziała, co zrobić z tymi uczuciami, czy powinna zaufać Cole'owi i w ogóle. Ale w miarę się ogarnęła. Za to strasznie podobało mi się to, że dziewczyna potrafiła mówić otwarcie - no dobra, może nie od razu, trzeba było ją trochę pociągnąć za język, ale kiedy się zapominała, to potrafiła walnąć prawdę prosto z mostu. Stara się integrować z innymi. Widać też, że brak chłopaka jej doskwiera.

Bo Cole jest częścią drużyny. Jemu to niekoniecznie odpowiada, a dokładniej nie pasuje mu zachowanie pozostałych chłopaków. Ci są za imprezami, przygodami na jedną noc. Próbują złamać go pod tym względem, ale Cole jest wierny i nie zamierza zaprzepaszczać swojej kolejnej szansy. Chodzi jednak na imprezy, żeby odbębnić swoje drużynowe obowiązki. Według mnie to trochę z niego taka kluska się zrobiła. Baba, a nie chłop i przez to totalnie nie chce mi się wierzyć, że kiedyś był taki be i fe i że tak dokuczał swojej obecnej dziewczynie. Chyba chciałabym przeczytać coś z tego okresu, by uwierzyć, że faktycznie taki był :D.

Pojawiają się też nowi bohaterowie, ale nie występują zbyt długo. Jak szybko ich poznajemy, tak szybko znika wątek z nimi związany. Można powiedzieć, że pojawia się druga Nicole, ale to nic w porównaniu z tym, co ona sama wyprawiała.

Styl autorki nic się tutaj nie zmienił. Jest prosty, łatwy w odbiorze a żarciki w dialogach sprawiają, że człowiek nawet nie wie, kiedy znalazł się już w połowie. Jest to naprawdę przyjemna młodzieżówka.

Powiem szczerze, że bałam się, czy aby przypadkiem trzy tomy tej serii to nie będzie za dużo. O dziwo, drugi tom podobał mi się nawet bardziej, mimo że na początku było dużo niezdecydowania. Drugi tom kończy się w momencie, wydawałoby się, podejmowania poważnej decyzji. Dokąd ona ich zaprowadzi? Nie mogę doczekać się finału serii!

Znacie tę serię? Mieliście okazję czytać już drugi tom?

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar za możliwość przeczytania!




Czytaj dalej »

Kiedy wrócę - Agnieszka Lingas-Łoniewska

2 maj 2018


Tytuł: Kiedy wrócę
Autorka: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Ilość stron: 304
Wydawnictwo NOVAE RES

Jest to druga i zarazem ostatnia część historii, którą poznaliśmy w Kiedy zniknę. Mateusz postanawia wyjechać na Podkarpacie. Tam stara się ułożyć sobie życie na nowo, a przede wszystkim pragnie zaznać spokoju. Zakłada zespół ze znajomym z przeszłości, oprócz tego prowadzi lekcje gry w miejscowej bibliotece. I to właśnie dzięki jednemu podopiecznemu poznaje dziewczynę.

Oprócz tego poznajemy również losy dalszych bohaterów. Matylda walczy o Kosmę i stara się go wspierać, kiedy on nie potrafi sobie wybaczyć tego, co się wcześniej wydarzyło. Wojtek i Ewelina wyjeżdżają, Leon i Weronika muszą podjąć poważne decyzje. W dodatku przeszłość znów puka do drzwi naszych bohaterów. Pojawiają się też nowe postaci. Czy w końcu wszyscy zaznają upragniony spokój i będą szczęśliwi?

Bałam się, że drugi tom będzie tutaj troszeczkę na siłę, ale całe szczęście się myliłam. Drugi tom według mnie jest jeszcze bardziej wciągający. Mam też wrażenie, że postać a raczej historia Mateusza jest tutaj dominująca. Oczywiście poznajemy też losy innych bohaterów - głównie Matyldy, Kosma, Lenki i nowego bohatera. Pozostali nie mają większego epizodu.

Minusem, który pojawił się także w poprzednim tomie, to miłość. Mateusz poznaje dziewczynę i znów to szybkie wyznanie miłości. No sorry, ale tego nie kupuję. Zaś sama postać Pauli - polubiłam tę dziewczynę. Przydarzyła jej się tragedia, z którą sama musiała sobie poradzić. Nikomu nie wyjawiła prawdy, przez co ludzie zaczęli rozsiewać fałszywe plotki na jej temat.

Muszę przyznać, że jednak takiego zakończenia się nie spodziewałam. Gorzkie i smutne, jakby bohaterowie mieli za mało tych uczuć w swoim życiu, ale! Broń Boże, nie uważam tego za minus tej książki. Po prostu autorka bardzo mnie zaskoczyła.

Mam wrażenie, że czytało mi się jeszcze lepiej. Wciągnęłam się od pierwszej strony i nim się obejrzałam, już kończyłam.

Jest to dobre zwieńczenie całej tej historii. I mimo że przeszłość zawsze będzie wracała do życia naszych bohaterów, to Ci sobie poradzą, bowiem tworzą jedną wielką rodzinę i mogą na sobie polegać.

Naprawdę polecam sięgnąć po tę dylogię. Pomimo małych minusów jest to dobra historia.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu NOVAE RES za możliwość przeczytania.



Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia