Lakier hybrydowy SEMILAC 025 Glitter Red

Cześć!

Przepraszam Was bardzo za zastój, ale ostatnio miałam dużo korepetycji do udzielenia, pracę, a w dodatku zbliża się sesja. Ten post też piszę na szybko, bo nie chcę, byście pomyśleli, że o Was zapomniałam :)

Dzisiaj przychodzę do Was z notką na temat lakieru hybrydowego firmy Semilac. A dokładniej mówię o tym:
O firmie Semilac słyszałam dużo dobrego - tyle samo o ich hybrydach, dlatego też postanowiłam się skusić. Kolor ten znalazłam u kogoś na blogu. Ślicznie wyglądał, a że sama uwielbiam czerwienie, to się skusiłam na niego. Samo nakładanie hybrydy wcale nie jest trudne. Na stronie Semilac znajdziemy nawet instrukcje jak aplikować:


I jak ściągać hybrydę:
6ml lakieru kosztuje 26zł, a 10ml 39zł. Pędzelek nie jest za duży ani za mały. Jeśli chodzi o bazę Semilac to trzeba uważać, bo jest rzadka i może nam spłynąć z płytki. Z topem już takiego problemu nie miałam. Sam kolor nakłada się bardzo przyjemnie :) A efekt jest bardzo ładny:

Zdjęcie robione przed poprawkami - dwa paznokcie poprawiałam: kciuka lewej ręki, bo zalałam skórki i środkowy tej samej ręki, bo wyszedł mi gruby xD. Robiłam je późno w nocy, więc wybaczam sobie te niedociągnięcia :) Efekt bardzo mi się podoba - kolor zawiera drobinki, a paznokcie pięknie błyszczą. Jestem ciekawa, ile wytrzyma ten manicure :)

Moje jedyne zastrzeżenie, to obsługa Diamond Cosmetics - totalny brak kontaktu. Regulaminowo zamówienie realizowane jest do 7 dni, moje zostało wysłane po 12! W dodatku dwa razy dzwoniłam i się upominałam - przy pierwszym razie powiedziano mi, że moje zamówienie jest spakowane, gotowe do wysyłki i do końca tygodnia (zostało wtedy 3 dni) zostanie wysłane. Dzwonię po terminie, Pani wyczuła chyba, że jestem gotowa zrezygnować, przekazała telefon koleżance, która poinformowała mnie, że przesyłkę będę mieć następnego dnia. Oczywiście było to dwa dni później i rachunek był wystawiony na dzień, kiedy dzwoniłam, czyli odpowiedź przy pierwszym telefonie była kłamstwem :) A na meile, których było kilka, nie dostałam odpowiedzi. Pod tym względem OGROMNY minus.

Mam nadzieję, że długość manicure i efekt mi to wynagrodzą :)

Miałyście styczność z hybrydami? Jeśli tak to z jaką marką?:)

Charlotte

P.S. Zdjęcia pochodzą ze strony Diamond Cosmetics.

Receptury Babuszki Agafii: 100% naturalny tonik do włosów przeciw wypadaniu włosów

Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was ze swoim pierwszym rosyjskim kosmetykiem! :) Kupiłam go już jakiś czas temu. Potestowałam i nie mogłam się zebrać do tej recenzji. Ale w końcu ją napisałam!

Co nam obiecuje producent?
Naturalny ziołowy lotion do włosów – przeciw wypadaniu, dzięki unikalnej kombinacji naturalnych składników, intensywnie wzmacnia i odżywia włosy oraz cebulki włosowe, skutecznie zapobiegając ich  wypadaniu.
Składniki – działanie:
Kminek (Carum Carvi) – dzięki dużej zawartości witamin (A, B1, B2, C, PP) i minerałów intensywnie odżywia zniszczone włosy i zapobiega ich wypadaniu.
Kora dębowa (Quersus Robur Cortex) – nadaje włosom połysk i piękny, głęboki koloryt, odświeża i pielęgnuje.
Rdest ostrogorzki (Persicaria Hydropiper) – odżywia i regeneruje, działa przeciwłojotokowo, uelastycznia skórę, wzmacnia cebulki włosów, nadaje włosom połysk.
Tatarak zwyczajny (Acorus Calamus) – odżywia i przeciwdziała wypadaniu włosów.

Sposób użycia
Nanieść na czyste, wilgotne włosy i skórę głowy. Nie zmywać.

Cena
Ok. 12zł / 150ml

Skład
Aqua with infusions of extracts: Carum Carvi, Quersus Robur Cortex, Persicaria Hydropiper, Acorus Calamus, Katon CG.

Moja opinia
Kiedy skończył mi się Jantar, postanowiłam wypróbować któryś z toników, ponieważ czytałam o nich same pozytywne rzeczy. Drogi nie jest, ale jego działanie wcale mnie nie zachwyciło. Nie zauważyłam, by przy jego stosowaniu zmniejszyło mi się wypadanie włosów. Nie przetłuszczał skóry głowy, ale za to nie widziałam żadnego połysku. Zapach jest ładny, kolor jakby brunatny, ale nie barwi. Samo opakowanie uważam za nieporęczne, ponieważ łatwo wylać sobie zbyt dużą ilość toniku. Powiem szczerze, że trochę się zawiodłam, no ale życie. Muszę go wykończyć :)

Miałyście go? Jak się u Was spisał?

Charlotte

Avon Skin So Soft Rozświetlający balsam opalający w sprayu

Cześć!

Dzisiaj niespodziewana notka, która pisana jest na szybko i na świeżo.

Co nam obiecuje producent?
Delikatny balsam w sprayu nadaje skórze blask naturalnej opalenizny.
Jak używać: Nałóż na złuszczoną skórę całego ciała spryskując ją równomiernie i pozostaw do wyschnięcia na 2 do 3 minut. Uważaj, żeby nie spryskać preparatem ubrań, bo może plamić lub barwić materiały.
Opalanie dzień po dniu :
- po jednym użyciu skóra wygląda na muśniętą słońcem.
- Po czterech dniach stosowania skóra zyskuje efekt naturalnej opalenizny

Cena 
ok.12zł za 150 ml w promocji

Moja opinia
Porażka, totalna porażka i masakra! Wieczorem się spryskałam, rano wstaję a na prawej ręce trzy duże brązowe plamy, a na lewej dwie... Jak to zobaczyłam to się przeraziłam. A rzekomo po 1 dniu skóra ma być muśnięta słońcem...Zaznaczam, że równomiernie spryskałam i odczekałam kilka minut. Po zobaczeniu tych plam od razu wzięłam się za peeling kawowy i na szczęście trochę mi te plamy zbladły. Jeszcze delikatne są, ale nie takie jak wcześniej.
Zapach strasznie perfumowany. Ogólnie nie polecam i przestrzegam przed nim!

Charlotte

-49% w Rossmannie część 3 :D

Cześć!

Dzisiaj zaczął się ostatni tydzień promocji w Rossmannie. Na koniec mamy 49% rabatu na szminki, błyszczyki, kredki do ust, lakiery do paznokci i produkty pielęgnacyjne. Oczywiście z rana wybrałam się do drogerii ze swoją listą zakupów :D
Wibo Eliksir numery 5 i 6 - 4,43zł za sztukę. Chciałam jeszcze numer 8, ale niestety nie było. Może w innym Rossmannie ją dopadnę :)

Miss Sporty Hollywood 120 Walk of Fame, 010 Hollywood Boulevard - 5,61zł za sztukę.

Astor Soft Sensation kredka do ust 009 Burnt Rose - 13,76zł. Najlepsze jest to, że planowałam kupić któryś z numerów 012, 003 lub 008, a wybrałam inny :D

Lovely Serum wzmacniające z wapniem i wit. C - 3,66zł. Zakup nieplanowany. Kupiłam z ciekawości, tym bardziej że na promocji to grosze :)

Wydałam 37,50zł :) Mam nadzieję, że w Łodzi dorwę jeszcze Eliksir nr 8 :)

Obkupiłyście się już?:)

Charlotte

30 dniowe wyzwanie brzuch + pośladki - podsumowanie + kolejne wyzwania

Cześć!

29 kwietnia minął miesiąc, kiedy to podjęłam się 30 dniowego wyzwania na brzuch i pośladki. Jesteście ciekawe jak mi poszło i czy są jakieś efekty? Zapraszam do lektury :)

Jeśli klikniecie na zdjęcie, to powiększy Wam się ono :). Jak widzicie trzymałam się przysiadów i brzuszków. Dwa razy zdarzyło mi się zrobić coś więcej - mam na myśli tutaj brzuch z Mel B. i ćwiczenia z Shape (23.04). Chciałam więcej dodać ćwiczeń, ale niestety nie miałam na to czasu. Kilka razy zdarzyło mi się przesunąć dzień odpoczynku, a to dlatego że po powrocie z Łodzi nocowałam u kuzyna chłopaka i nie chciałam tam ćwiczyć po prostu :).
Oprócz zapisywania ilości ćwiczeń, też sobie je skreślałam z tej listy :)
Początki były trudne. Po pierwszych dwóch dniach z przysiadami chodziłam i płakałam - miałam takie zakwasy, że ciężko było mi chodzić albo nagle wstać. Ale po pierwszym dniu odpoczynku, następne dni to były już czystą przyjemnością. Zero bólu i zakwasów :). Z brzuszkami natomiast nie miałam problemów :).

Teraz zastanawiają Was pewnie efekty :). Byłam w szoku, kiedy po 2 tygodniach zauważyłam, że moja pupa zmieniła się! Ciężko mi było w to uwierzyć. Myślałam, że pewnie mi się wydaje, ale skoro stwierdził to mój chłopak, to musiało coś w tym być :D. Po miesiącu ćwiczeń widzę ogromną różnicę (mój chłopak też :D) - pupa jest jędrniejsza, bardziej uniesiona i nabrała bardzo fajnego kształtu. Przyznam Wam się, że sama lubię ją macać :D. Przysiady zamierzam kontynuować, by nie stracić tego efektu.
Jeśli chodzi o brzuszki to praktycznie efektu nie zauważyłam - nie mam problemu z nadwagą, chcę jedynie, by mięśnie były bardziej zarysowane. Mam wrażenie, że jak kiedyś częściej ćwiczyłam Mel B. to efekty były szybciej widoczne, niż po 30 dniach z brzuszkami. Teraz zamiast brzuszków zamierzam właśnie wprowadzić sobie Mel B :).

Przysiady weszły mi w nawyk, nie chcę też przestać ćwiczyć, więc rzuciłam sobie kolejne trzy wyzwania :).

Pompki :)
Plank, czyli tzw. deska :)
Przysiad przy ścianie :)
Jestem już po dwóch dniach i muszę Wam powiedzieć, że póki co to płacz i drżenie mięśni, ale wierzę, że będzie lepiej :D
Oprócz tego chcę wprowadzić Mel B na brzuch i tak jak wspomniałam - dalej przysiady. Kolejne sprawozdanie w następnym miesiącu :)

A może Wy dołączycie do mnie?:)

Charlotte

Denko 11 - kwiecień 2014

Cześć!

Jak spędzacie weekend majowy? Ja niestety mam pracowity, ponieważ wczoraj i dziś udzielam korepetycji, więc wolnego nie mam :).

Na dzisiaj przygotowałam denko, które jak zawsze jest skromne :).

Co zużywam w kwietniu?

Bingospa 100% olej arganowy - kupiłam małą buteleczkę, by się przekonać, czy moje włosy go polubią i efekt był pozytywny. Jednak teraz stosuję oliwkę dla dzieci :).

Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic - recenzja TUTAJ. Niezmienny ulubieniec :).

Soraya Świat Natury peeling morelowy ultra oczyszczający - recencja TUTAJ. Polubiliśmy się, ale na chwilę obecną testuję z Eveline.

Iwostin Żel do mycia twarzy - recenzja TUTAJ. Stały, niezmienny ulubieniec :).

Avon peeling pod prysznic - mój ulubiony zapach, a samo działanie przeciętne.

Joanna Ultra Color System Szampon do włosów blond, rozjaśnianych i siwych - recenzja TUTAJ. Zawsze gości u mnie w łazience. Używam go średnio raz na tydzień bądź dwa :).

Lirene płyn micelarny - recenzja TUTAJ. W moim przypadku kompletnie się nie sprawdził, ale ciekawość zaspokojona :).

Marion zabieg laminowania - jestem po dwóch saszetkach. Działanie dla mnie średnie, ale niedługo o tym napiszę.

Avon, diamentowe kredki do oczu - zużyłam Mod gold (żałuję, że już nie jest dostępna, bo była mega!) i Twilight sparkle. Ulubione i zawsze do nich wracam :)

Vipera, róż do policzek - wygrałam w rozdaniu, bardzo fajny.

Avon, płatki do demakijażu - totalna porażka, o tym wkrótce. Jednak pudełko się do czegoś przyda :)

A jak tam Wasze denka?

Charlotte